Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Zakończył się protest maszynistów. Utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. W ocenie prezesów spółek PKP, opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. W sobotę i niedzielę ruch powinien już odbywać się normalnie.

Od północy z czwartku na piątek do piątku do godz. 12 trwał protest, dzięki któremu maszyniści chcieli zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa na przejazdach po serii zdarzeń i wypadów do jakich doszło o ostatnim czasie. Do wypadku, który uruchomił protest, doszło w środę w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie). W wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła pasażerka składu, byli też ranni.

O zakończeniu akcji protestacyjnej w południe poinformował prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek.

Jak tłumaczył, piątkowa akcja była „aktem desperacji”. – To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – dodał.

>>> Stanisław Nazalewicz przez ponad 30 lat oglądał wieże WTC ze swoich okien [ROZMOWA]

Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Miętek podkreślił, że piątkowe działania maszynistów spowodowane były tragicznym wydarzeniem ze środy. Zwrócił uwagę, że poszkodowany w wypadku został m.in. maszynistka składu, który „leży w tej chwili z połamanym kręgosłupem i z wieloma obrażeniami wynikającymi z tego zdarzenia”. – Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia – powiedział związkowiec.

Prezes PKP PLK Piotr Wyborski poinformował, że mimo zakończenia protestu, utrudnienia na sieci kolejowej będą dalej występowały. – Przewidujemy, że sytuacja związana z opóźnieniami będzie trwała do późnych godzin popołudniowych, do późnych godzin wieczornych – przekazał.

Poinformował, że od północy z czwartku na piątek do piątkowego południa uruchomiono 3 tys. pociągów, z czego 2,6 tys. dojechało do stacji docelowej. – 700 pociągów dojechało z opóźnieniem, 1,9 tys. pociągów pasażerskich dojechało prawidłowo – dodał.

Od północy do piątkowego południa odwołano 67 pociągów, z czego siedem składów zostało odwołanych na części lub całości trasy ze względu na akcję protestacyjną.

Według Wyborskiego poniżej 20 proc. kursujących po sieci pociągów miało wydłużony czas przejazdu z powodu piątkowej akcji maszynistów.

Szef PKP Intercity Janusz Malinowski zapewnił, że w sobotę i niedzielę pociągi powinny kursować już normalnie.

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zwracał uwagę na cel protestu maszynistów. Chodziło, jak wskazał, o pokazanie opinii publicznej, a przede wszystkim kierowcom, że „przejazd drogowo-kolejowy jest newralgicznym punktem na mapie i drodze każdego kierowcy”.

– Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego – powiedział Klimczak.

Przypomniał, że zadeklarował wcześniej przystąpienie do pilnych prac legislacyjnych, których celem ma być zwiększenie bezpieczeństwa ruchu na przejazdach. Chodzi m.in. o możliwość utraty prawa jazdy za wjazd na przejazd kolejowy, kiedy zapalone jest czerwone światło.

– Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, jako ministerstwo deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia – zapowiedział minister. Przypomniał, że od początku kadencji tego rządu ponad 800 miejsc na kolejowej mapie Polski jest wyposażonych w dodatkowe urządzenia zabezpieczające przed wjechaniem na czerwonym świetle, kiedy zbliża się pociąg.

Szef resortu infrastruktury poinformował ponadto, że linia kolejowa nr 22, na której w środę doszło do wypadku pociągu z pojazdem ciężarowym, powinna być przejezdna od soboty rano. Zwrócił jednak uwagę, że dostępny będzie tylko jeden tor.

fot. PAP/Piotr Nowak
fot. PAP/Piotr Nowak

Piątkowa akcja maszynistów, zapoczątkowana przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych (ZZM), była konsekwencją wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu.

Związkowcy przed protestem tłumaczyli, że liczą na szybką reakcję rządu w celu zwiększenia bezpieczeństwa na kolei.

Po wypadku premier Donald Tusk ocenił, że katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych pokazuje, że trzeba natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe. W ostatnim czasie doszło do kilku następujących po sobie zdarzeń i wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych. Szef MI Dariusz Klimczak zadeklarował m.in. rozpoczęcie prac nad projektem ustawy o czasie pracy maszynistów. Zapowiedział też wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który na czerwonym świetle wjedzie na przejazd kolejowy. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami projekt zmian w przepisach ma być gotowy na następne posiedzenie rządu. Związkowcy zaznaczyli, że oczekują „konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem” deklaracji ministra.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze