Anna Szałek, fot. KBO ŚDM/Vatican Media
Wolontariuszka ŚDM w Korei: zachęcam wszystkich, żeby pojechać [ROZMOWA]
– Naprawdę warto pojechać na Światowe Dni Młodzieży. Spotkanie w Lizbonie bardzo na mnie wpłynęło. Najbliższe spotkanie w Korei, z uwagi na kulturę, tak różną od naszej, może być szczególnie interesujące – zachęca Anna Szałek, 23-letnia absolwentka biotechnologii medycznej. Anna już w październiku dołączy do zespołu wolontariuszy długoterminowych przygotowujących ŚDM w Seulu. O tym, jak będą wyglądały najbliższe miesiące w Korei oraz o tym, czy warto poświęcić rok życia dla Światowych Dni Młodzieży – opowiada w rozmowie z KAI.
Maria Czerska (KAI): Spędzisz niemal cały najbliższy rok w Korei. Skąd ten pomysł?
Anna Szałek: – Wiele wydarzyło się przypadkiem, na skutek różnych zbiegów okoliczności. Tak się złożyło, że pojechałam na Światowe Dni Młodzieży do Lizbony. Nie planowałam tego ale pojawiła się propozycja dołączenia do nowo utworzonej grupy z sąsiedniej parafii. Pojechałam ze znajomymi i z bratem.
To spotkanie zrobiło na mnie wrażenie – to poczucie wspólnoty, przekonanie, że łączy nas wszystkich wiara i wspólne wartości, nieważne, z jakiego jesteśmy kraju… Niesamowite było dla mnie spotkanie z grupą z Chin. Nie mogliśmy się za bardzo ze sobą porozumieć, ale mimo tego mieliśmy poczucie, że jesteśmy w tym wszystkim razem. Dostaliśmy od nich kartki z Panem Jezusem.
Podczas ŚDM spotkałam też wolontariuszy – Skautów Europy. Sama byłam w harcerstwie, właśnie w skautach i zawsze lubiłam się angażować w wolontariat. To mnie zainspirowało. Pomyślałam, że też mogę być wolontariuszką. Pojadę, o ile to będzie gdzieś blisko. No i okazało się, że to Korea. Cóż… to nie jest blisko. Ale Koreą fascynowałam się od lat. Nawet uczyłam się tego języka i stwierdziłam, że to jest okazja, której nie mogę przepuścić.
I kiedy tak się zastanawiałam i zbierałam informacje, dowiedziałam się, że istnieje coś takiego, jak długoterminowy wolontariat – od 6 miesięcy do roku. Ponieważ właśnie kończyłam studia, doszłam do wniosku, że to jest dla mnie idealny moment na taką przygodę. Zgłosiłam się, przeszłam rekrutację i zostałam przyjęta.
>>> Katolicy i luteranie pod jednym dachem – Konkatedra św. Piotra w Budziszynie [+GALERIA]

Jakie wymagania spełniać musi wolontariusz?
– Tego nie wiem. Nie wiem, na podstawie jakich kryteriów się zakwalifikowałam. Myślę, że przede wszystkim chodzi o zaangażowanie i chęci. Można robić tak bardzo wiele rzeczy, że jeśli tylko ktoś chce pomóc, podejrzewam, że znajdzie się dla niego miejsce.
Czy masz jakieś doświadczenie związane z formacją w grupach parafialnych czy we wspólnotach młodzieżowych?
– Należałam do Skautów Europy, organizacji harcerstwa katolickiego. Przez wiele lat śpiewałam w parafialnej scholi i co roku jeździłam na dziecięce obozy oazowe. Należałam też do grupy młodzieżowej związanej z przygotowaniem do sakramentu bierzmowania a następnie, na studiach w Poznaniu – do duszpasterstwa akademickiego. Po licencjacie wyjechałam na dalsze studia do Danii, gdzie znalazłam się w grupie anglojęzycznych młodych katolików. Spotykaliśmy się co tydzień – na modlitwie, na lectio divina, rozważaniu, czy też po prostu, żeby się zobaczyć i porozmawiać.
A skąd wzięło się szczególne zainteresowanie Koreą?
– Zaczęło się jeszcze w liceum. Zaczęłam oglądać koreańskie seriale, w które wciągnęłam się zwłaszcza w czasie pandemii, gdy siedziało się w domu. Już od pierwszego odcinka bardzo spodobał mi się ten język. Stwierdziłam, że spróbuję się go trochę nauczyć a ponieważ obejrzałam tych seriali naprawdę dużo, wiele słów i wyrażeń po prostu zostało mi w głowie. Uczyłam się na Duolingo i z podręcznika do koreańskiego, który dostałam od rodziców. Miałam też okazję pracować na festiwalu, gdzie przez kilka dni pomagałam koreańskiej orkiestrze. To, że trochę rozumiałam koreański i potrafiłam trochę mówić okazało się bardzo pomocne, bo jednak nie wszyscy mówili po angielsku. Dzięki temu mogłam się lepiej porozumieć i z dyrygentem i z solistami. Jeśli chodzi o koreański, bardzo wiele zapomniałam, ale mam nadzieję, że go sobie odświeżę i nauczę się więcej.

Kiedy wyjeżdżasz?
– Wolontariat zaczynam oficjalnie 1 października. Wciąż jednak zmagam się z pewnymi procedurami biurokratycznymi związanymi z wizą, więc może się to trochę przeciągnąć. Pod koniec października jednak już na pewno będę w Korei.
Jak będą wyglądały te najbliższe miesiące? Co już wiesz na ten temat?
– Przyznam, że niewiele. Jadę trochę w nieznane. Na pewno na początku będzie tydzień asymilacyjny, w czasie którego zapoznamy się z zadaniami i sytuacją na miejscu. Wiem, że będę pracować w Seulu w głównym ośrodku organizacyjnym w dziale pielgrzymów. Zajmować się będę najogólniej rejestracją, noclegami i udzielaniem informacji w związku z przyjazdem grup. Praca będzie od samego początku, ponieważ teraz jest właśnie moment na zgłoszenia. Czy będę organizować noclegi, czy tylko je przydzielać – tego jeszcze nie wiem.
W ramach zespołu wolontariuszy porozumiewać się będziemy po angielsku. Jak na razie poznałam osoby z działu wolontariuszy i z działu pielgrzymów, w tym moją bezpośrednią szefową.
Jedziesz w nieznane. Nie masz obaw?
– Trudności zawsze będą. Ale myślę, że z pomocą Pana Boga wszystko się uda. Ja jadę jako wolontariuszka ale zachęcałabym też do udziału w ŚDM jako uczestnik. ŚDM to jest niesamowite doświadczenie. Mogę powiedzieć, że spotkanie w Lizbonie bardzo na mnie wpłynęło. Naprawdę warto pojechać – póki się jest młodzieżą.
Szczególnie interesujące – z uwagi na kulturę, tak różną od naszej – może być to spotkanie w Korei. Myślę, że bardzo ciekawe będzie też to, że większość mieszkańców tego kraju to nie są chrześcijanie. Będą mogli zobaczyć młodych katolików, dowiedzieć się czegoś o Kościele. Może to będzie dla nich okazja, by zbliżyć się do Pana Boga?
>>> „Wybór był prosty”. Uczestnicy o tym, dlaczego przyjechali na Lednicę

Co po ŚDM? Czy masz już jakieś dalsze plany?
– ŚDM kończą się 8 sierpnia 2027. Do końca sierpnia będzie trwał wolontariat. Potem chciałabym jeszcze zostać w Korei na krótkie wakacje, by trochę zwiedzić kraj. I wracam – do biotechnologii medycznej. To jest coś, co odkryłam w liceum, w czym totalnie się zakochałam i stwierdziłam, że muszę to robić w życiu.
Po studiach licencjackich w Poznaniu kontynuowałam studia magisterskie w Aalborg w Danii. Studia były fantastyczne. Poznałam bardzo ciekawych ludzi. Zamierzam robić doktorat – może w Hiszpanii, może w Szwajcarii. To są moje plany na kolejny rok.
***
Anna Szałek ma 23 lata. Pochodzi z Warszawy. Studiowała biotechnologię medyczną w Poznaniu i w Aalborg w Danii. Zna język angielski, posługuje się również hiszpańskim. Na poziomie podstawowym porozumiewa się też po koreańsku.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Nie liczy się tylko ostatni mecz [FELIETON]
Szklanka dobrej rozmowy: objawienia płaczącej Maryi. Ojciec chłopca zaniemówił [+WIDEO]
Nie bądźmy królami wagonu [FELIETON]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny