fot. PAP Tomasz Gzell
Zło wpisane w system. O „Przemienieniu” Szczepana Twardocha
Mechanizmy działania państwa bardzo mocno wpływają na relacje społeczne. Przez dziesięciolecia obywatele PRL musieli odnaleźć się w systemie, dla którego niszczenie wzajemnego zaufania było jednym z narzędzi sprawowania władzy.
„Przemienienie” Szczepana Twardocha mnie zaskoczyło. Ta książka ma już swoje lata. Została wydana w 2008 roku. Sięgnąłem po nią, bo nagrodzony Nagrodą Literacką Nike „Null” wywarł na mnie spore wrażenie. A kiedy już jakiś autor mnie przekona swoją twórczością, to zazwyczaj sięgam po kolejne jego książki. Kilka lat temu czytałem „Epifanię wikarego Trzaski”, która mnie nie porwała. Uznałem, że to chyba autor nie dla mnie. Przynajmniej nie w tym momencie. „Null” leżał więc na półce w oczekiwaniu na lekturę dość długo. Ale po przeczytaniu nie żałowałem, że dałem Twardochowi drugą szansę. A skoro druga była udana, to postanowiłem dać mu i trzecią. Także się nie zawiodłem.
>>> Książka to świat, który człowiek wybiera, a nie ten, na który przychodzi [FELIETON]
Książka co prawda pojawiła się na rynku wydawniczym kilkanaście lat temu, ale w tym roku Wydawnictwo Marginesy zaproponowało kolejne wydanie książki. „Przemienienie” to literacki obraz PRL. Obraz bardzo przygnębiający i mroczny. Obraz, który przypomina, że u samych podstaw funkcjonowania państwa komunistycznego leży moralna zgnilizna. Działanie aparatu państwa oparte było na manipulacji, szczuciu, fabrykowaniu materiałów kompromitujących i przemocy.
Antoni Szarzyński, agent w IV Wydziale Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Katowicach, to człowiek, który w pewnym sensie od urodzenia był przygotowywany do swojej roli. Bezwzględny, pozbawiony moralnych wątpliwości, zorientowany na cel, niecofający się przed niczym – każdemu taki opis osobowości kojarzyłby się z psychopatą. Dla służb państwa komunistycznego był to idealny kandydat na oficera operacyjnego, który ma werbować tajnych współpracowników.
W powieści Szczepana Twardocha jednym z głównych wątków jest miejsce Kościoła i duchownych w tym skorumpowanym i amoralnym systemie. Autor pokazuje brutalną rzeczywistość, z której de facto nie ma ucieczki. Trzeba próbować odnaleźć się w tym gąszczu wzajemnych podejrzeń i prowokacji. Twardoch umiejętnie buduje mroczną atmosferę, w której trudno o poczucie bezpieczeństwa, a niemal każda relacja między bohaterami naznaczona jest nieufnością. To właśnie sposób kreowania postaci i przedstawiania ich uwikłania w system sprawia, że powieść jest czymś więcej niż tylko literackim obrazem komunistycznej rzeczywistości. Warto sięgnąć do tej książki choćby po to, żeby uzupełnić swój osobisty obraz PRL o ten fragment, który nie pozostawia złudzeń co do funkcjonowania aparatu państwa.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |

Baumgartner. O pamięci, która niesie pocieszenie [RECENZJA]
Książka, której (prawie) nikt nie przeczytał [FELIETON]
Ile ważą sprawy, o których milczymy? [RECENZJA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny