YouTube

Zmarł ks. Bronisław Piasecki, osobisty sekretarz prymasa Wyszyńskiego i wicepostulator w jego procesie beatyfikacyjnym

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Dziś rano zmarł w Warszawie ks. Bronisław Piasecki, osobisty sekretarz kard. Stefana Wyszyńskiego i wicepostulator w jego procesie beatyfikacyjnym. Miał 79 lat.

Bronisław Piasecki rozpoczął formacje kapłańską w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1963 r. z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego.

>>> Sekretarka Prymasa Tysiąclecia: jego biurko nas niekiedy przerażało 

Studiował na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a następnie w Instytucie Teologii Moralnej na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, gdzie obronił doktorat z teologii. Prowadził zajęcia z teologii moralnej na ATK oraz w warszawskim seminarium duchownym.

W latach 1974-1981 był osobistym sekretarzem kard. Stefana Wyszyńskiego, a następnie wicepostulatorem w Jego procesie beatyfikacyjnym. Był doktorem teologii moralnej, prałatem Jego Świątobliwości. W latach 1983-2010 pełnił funkcje proboszcza parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, a następnie, aż do śmierci rezydentem w tej parafii. Niedawno ukazało się wznowienie jego książki „Ostatnie dni Prymasa Tysiąclecia”, wydane z okazji spodziewanej (a ostatecznie bezterminowo zawieszonej) beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

 >>> O. Bartoszewski o szczegółach procesu beatyfikacyjnego kard. Stefana Wyszyńskiego [ROZMOWA]

W wywiadzie dla KAI, udzielonym w maju br., ks. Piasecki mówił m.in. o tym, co dało mu spotkanie z prymasem Polski. „W nim były dwa wymiary. Z jednej strony miał świadomość, że reprezentuje Kościół w zmaganiach z ideologią wojującego ateizmu. Wiedział, że jest stroną i tu rzeczywiście był »pomnikowy«. W tamtych warunkach trzeba było być monumentem: inaczej oni nie rozumieli. Człowiek ciepły, znaczy – słaby, więc trzeba było pokazać moc. Natomiast gdy był księdzem Stefanem to z nami żartował i podawał piłkę. Wielki i normalny” – mówił ks. Piasecki.

Zobacz także
Wasze komentarze