dłoń pomoc

Fot. cathopic

Znasz „złotą zasadę”? Przydaje się w życiu! [FELIETON]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wszedłem do kawiarni, zamówiłem kawę i kanapkę. Chciałem spisać rozmowę, którą przygotowuje dla naszego portalu. Byłem głodny, więc pomyślałem, że zastrzyk energii w postaci zestawu składającego się z kanapki i kawy będzie idealny.

Zamówiłem, szukam portfela, nie ma go. Lekkie zdenerwowanie, szukam dalej. I jak u Kubusia Puchatka, im bardziej szukałem. tym bardziej go nie było… Kanapkę można było jeszcze odłożyć, ale kawa była już zrobiona. W kieszeniach nie znalazłem zaskórniaków. Pani zza lady patrzy na mnie, ja na nią i nagle…w naszych oczach pytanie: „i co teraz zrobić…?”. Nagle obok odzywa się głos: „Pozwól, że kupię to za ciebie”. Co ważne zauważenia, Julek (bo tak się przedstawił) nie powiedział: „Czy mogę ci pomóc?”, „Czy mogę tobie kupić?”. Zamiast pytania, było stanowcze: „Kupię”, „Pozwól, że pomogę”.

kawiarnia

fot. pixabay.com

Stanowczo i natychmiast

Obok stał chłopak, mniej więcej w moim wieku. A z nim dziewczyna. Przypatrywali się całej sytuacji z lekkim dystansem. Nie angażowali się (do tej pory), ale jednak obserwowali i widzieli co się dzieje. Uśmiechnąłem się i chciałem już coś powiedzieć, ale chłopak bez wahania i stanowczo od razu dodał: „Chcę to tobie kupić, pomogę ci”. Zrobił to tak stanowczo, a jednocześnie z takim uśmiechem na twarzy, że – co tu dużo mówić – nie miałem nic do gadania. Proponowałem później, by podał mi swój numer konta, będę mógł przelać należność na jego rachunek. Kategorycznie odmówił.

>>> Jeden dobry czyn wyzwala kolejny [RECENZJA]

Poprosił mnie za to o jedną rzecz… Bym – jeśli nie znam – przeczytał w wolnej chwili o tzw. „złotej zasadzie”. Mniej więcej wiedziałem, o co chodzi, ale oczywiście zajrzałem do Internetu, by poznać szczegóły. Złota zasada to – można powiedzieć – świecka wersja zasady przykazania miłości bliźniego. Później, gdy już każdy siedział przy swoim stoliku, chcąc nie chcąc podsłuchałem, że Julek ze swoją znajomą rozmawiają o duszpasterstwie, do którego należeli. „Ohoho! Trafił swój na swego” – pomyślałem, uśmiechnąłem się i wziąłem łyk kawy. Smakowała jeszcze lepiej niż zwykle! Złota zasada bywa inaczej nazywana zasadą wzajemności. To etyczna reguła, która radzi: „Traktuj innych tak, jak ty byś chciał być traktowany”. Może być również określana w wersji negatywnej: „Nie czyń innym tego, czego nie chcesz, by czynili tobie”. Można ją odnaleźć w dialogach konfucjańskich, w pracach Arystotelesa, Platona czy Seneki. Znajdziemy ją oczywiście również w Ewangelii według św. Mateusza.

pomoc

fot. pixabay.com

Nie co, ale jak

Niezwykle miło jest być adresatem takiego dobrego uczynku. Pomyślałem, że to zarówno prezent, jak i zobowiązanie. Prezent, bo obok gratisowego posiłku dostałem coś o wiele ważniejszego, dobro od drugiego człowieka – gest, pomoc w potrzebie i uśmiech. Tak po prostu, bezinteresownie. A co mnie urzekło i przekonało najbardziej? Wcale nie to, że coś dostałem, ale to JAK dostałem. Forma też się liczy! Julek „kupił mnie” i przekonał swoją pewność, tą w pewnym sensie ofensywnością pomocy. Nie czekał, nie rozważał, nie myślał za dużo, zrobił to pewnie i natychmiast. Niekiedy mamy tak – musimy to sobie przyznać – że z pomocą zwlekamy. Co prawda może deklarujemy pomoc, gdy pytają nas o hipotetyczne sytuacje. Jednak, gdy przyjdzie „sprawdzam”, to chowamy głowę w piasek.

portfel

fot. pixabay.com

Ta miła sytuacja spotkała mnie tuż przed rozpoczęciem Adwentu. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, że obok prezentu, jest to jednocześnie zobowiązanie, by w podobny sposób dobrem dzielić się z innymi. Poczułem, że moim obowiązkiem jest przekazanie tego prezentu dalej, jakbym dostał go w depozycie i zaniedbaniem będzie zachowanie go tylko dla siebie. Postanowiłem więc, że gdy spotka mnie okazja do niesienia dobra, nie będę się po prostu zastanawiał, czy warto, czy może stracę, czy może nie tym razem. W dawaniu dobra trzeba być odważnym, choć jednocześnie roztropnym (w myśl ewangelicznej zasady dobrego rządcy). Nie należy pomagać na ślepo, ale jednocześnie przy klarownej sytuacji, bliźniemu trzeba powiedzieć: „Chcę ci pomóc”, a nie „Może nie dziś”.

PS: Portfel się znalazł, został w domu.

>>> Zobaczyłem piękną twarz Kościoła 

Zobacz także
Wasze komentarze