abp Georg Gänswein, fot. Raimond Spekking, Wikimedia Commons

Abp Georg Gänswein: papież Franciszek popełnił błąd

„Pamiętam, jak Benedykt XVI wielokrotnie mówił mi, że właśnie przy ołtarzu – w centrum naszej wiary – brakuje jedności i pokoju. Musimy zrobić wszystko, aby je odzyskać” – powiedział największemu włoskiemu dziennikowi – Correire della Sera arcybiskup Georg Gänswein, przez dwadzieścia lat prywatny sekretarz Josepha Ratzingera, a obecnie nuncjusz apostolski w krajach bałtyckich. Odniósł się do pogłębiającego się kryzysu w relacjach z Bractwem św. Piusa X.

Wspominając pontyfikat Benedykta XVI obecny papieski przedstawiciel w Wilnie, podkreślił, że papież bezskutecznie próbował doprowadzić do pojednania już w 2009 roku. – Dziś widać, że są jeszcze bardziej nieustępliwi i bardziej zakorzenieni w swoich stanowiskach niż wtedy. To naprawdę przerażające – powiedział.

„To straszne”

Nawiązał również do deklaracji odczytanej w Écône, w której stwierdzono m.in., że od Soboru Watykańskiego II władze Kościoła działały „w duchu sprzecznym z wiarą i przeciw świętej Tradycji”. – To straszne. Ich rozumienie tradycji nie jest prawdziwą Tradycją Kościoła. Zatrzymali się na pontyfikacie Piusa XII. Dla nich wszystko, co nastąpiło później, jest jedynie ciągiem błędów – ocenił.

fot. PAP/EPA/Marius Thosman

„Benedykt XVI wyciągnął rękę, ale jej nie przyjęli”

Zapytany o to, w jaki sposób Benedykt XVI chciał doprowadzić do pojednania, abp Gänswein wskazał na list papieża do biskupów z 2009 roku. – Napisał go własnoręcznie, słowo po słowie. Chciał być prawdziwym pontifexem – budowniczym mostów. Zniósł ekskomunikę czterech biskupów nie z pobłażliwości, lecz jako ojciec pragnący pokoju. Wyciągnął rękę, ale jej nie przyjęli. Zwyciężyła frakcja radykalna, która nie chciała pojednania wtedy i nie chce go również dziś.

Na pytanie o paradoks tradycjonalistów, którzy deklarują przywiązanie do papiestwa, a jednocześnie odrzucają nauczanie papieża, odpowiedział: – To prawdziwa coincidentia oppositorum – zbieżność przeciwieństw. Są jak protestanci sprzed pięciu wieków. W tej ocenie kardynał Müller ma rację.

Czy wciąż istnieje szansa na pojednanie? – Muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowany. Łaska Boża może wszystko i potrzebuje czasu, ale dziś widzę jeszcze większy dystans i większą zatwardziałość niż wcześniej. Odrzucono pokój, którego pragnął Benedykt XVI i którego pragnie również papież Leon. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że problem Bractwa św. Piusa X nie jest przede wszystkim problemem liturgicznym.

Uroczystości wyświęcenia biskupów w Bractwie św. Piusa X w Écône, fot. PAP/EPA/CYRIL ZINGARO

Dopytywany o Mszę trydencką, sprawowaną według Mszału Rzymskiego z 1962 roku, wyjaśnił: – W Kościele są wspólnoty, takie jak Bractwo Kapłańskie św. Piotra, które celebrują liturgię w klasycznym rycie rzymskim cum Petro et sub Petro – z Piotrem i pod jego przewodnictwem, nigdy przeciwko papieżowi. Soborowa reforma liturgiczna nie zniosła łaciny ani tradycyjnego dziedzictwa liturgicznego. Co więcej, konstytucję Sacrosanctum Concilium podpisał również sam arcybiskup Marcel Lefebvre jako ojciec soborowy.

Większa otwartość Kościoła?

Zdaniem papieskiego dyplomaty Rzym mógłby dziś wykazać się większą otwartością.– Uważam, że możliwa jest większa elastyczność, hojność i ojcowska troska w kwestii sprawowania Mszy po łacinie. Zapytany, czy osłabiłoby to argumentację Bractwa św. Piusa X, odpowiedział: – Tak, ale nie tylko o to chodzi. Jeśli popełniono błędną decyzję, można i należy ją skorygować. Rzym pokazałby w ten sposób odwagę i przekonanie.

Hierarcha wyraził również przekonanie, że ograniczenia dotyczące celebracji tradycyjnej liturgii, wprowadzone przez papieża Franciszka, były błędem. – Uważam, że papież Franciszek popełnił błąd, być może nie dostrzegając wszystkich konsekwencji swojej decyzji.

Odnosząc się do argumentu Franciszka, że wcześniejsze otwarcie zostało wykorzystane do pogłębiania podziałów, Gänswein stwierdził: – Stało się wręcz odwrotnie. Summorum Pontificum przyniosło dobre owoce. Dziesięć lat pozytywnych doświadczeń to potwierdziło. Owszem, zdarzały się nadużycia, ale – jak mówi klasyczna zasada – abusus non tollit usum („nadużycie nie znosi właściwego użycia”). Nie można było z powodu pojedynczych nadużyć ograniczać dostępu do Mszy trydenckiej wszystkim wiernym. Co więcej, większość biskupów opowiadała się za zachowaniem istniejących miejsc celebracji. Ten liturgiczny pokój można jeszcze odbudować.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze