fot. episkopat.pl

Abp Ryś: nie jadę do rodziców na święta. Z miłości do nich

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Mam dwoje żyjących rodziców, ale nie wybieram się do nich, żeby nic im przy okazji nie zawlec. To bardzo boli, chciałbym być z nimi, ale miłość do nich wymaga tego, żeby nie jechać, żeby codziennie rozmawiać przez telefon, ale spotkania ograniczyć do minimum – mówił w programie „Tak jest” w TVN24 abp Grzegorz Ryś.

Metropolita łódzki był pytany o to, czy Polacy, którzy lubią rodzinnie spędzać święta, będą skłonni ten czas przeżyć inaczej – z rodziną, ale bez wyjazdów, bez spotykania się w dużej liczbie osób. Wszystko w trosce o ograniczenie groźnych skutków epidemii koronawirusa. – Zwyczaj jest zwyczajem, a miłość nie jest tylko zwyczajowa, ale i rozumna – odparł łódzki metropolita. Pytany o Wielkanoc bez wiernych w kościołach odrzekł, że już pogodził się z tą myślą. – Jeśli kogoś namawiamy do tego, by rezygnował ze swoich praw, to w imię miłości do drugiego i odpowiedzialności za jego życie i zdrowie – wskazywał. 

Fot. youtube


Abp Grzegorz Ryś ocenił, że czas epidemii owocuje w wiele pozytywnych zachowań, inicjatyw charytatywnych, skłania też do przemyślenia tego, co w życiu najbardziej istotne. Dodał jednak, że łatwiej o taką perspektywę „komuś, kto nie płacze z powodu śmierci bliskiej osoby”. – Inne postrzeganie jest w Polsce, inne we Włoszech czy w Hiszpanii – dodał duchowny. – Pamiętajmy, by wszystkiego nie sprowadzać wyłącznie do swojej perspektywy – przyznawał hierarcha. Abp Ryś dodał, że to czas, w którym możemy wykuwać swoje cnoty, a „cnota rodzi się z wypróbowanego dobra, które praktykuje się dłużej”. – To nie jest jednodniowy czy kilkudniowy zryw. Teraz jest odwrotnie… Niejednokrotnie, w tym czasie, działamy wbrew swoim emocjom, przekraczamy siebie. Działamy, w trybie, który jest długi w czasie, więc i nasza przemiana może być gruntowniejsza – ocenił biskup łódzki.

>>> Dekret Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów o celebrowaniu Wielkanocy w czasie epidemii

fot. EPA/ANGELO CARCONI


W czasie rozmowy padło też pytanie o finanse Kościoła. Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki zapytał, czy Kościołowi, w czasie gdy wiernych nie ma w kościołach, nie brakuje funduszy. – Ciągle możemy się dzielić – odrzekł abp Ryś i dodał: „Kościół ma doświadczenie, że łatwiej się dzielić z niedostatku niż z dostatku. Ja się o tę stronę Kościoła w ogóle nie boję. Jest taki system, że żyjemy z ofiarności ludzi od II wojny światowej, jeszcze nigdy ofiarność wiernych w Kościele nikogo nie zawiodła”. Abp Ryś wspomniał, że jest teraz trudno, ale „to dobrze, bo Kościół jest wspólnotą, która głosi taki ideał jak ubóstwo, a to jedna z trzech najważniejszych ewangelicznych rad”. – O tę zdolność do dzielenia się nie boję. Widzę księży z mojej diecezji, widzę jak potrafią dawać – odpowiedział.

>>> Abp Ryś: dom może być „sakramentem” działania Boga

fot. PAP/Darek Delmanowicz


Metropolita łódzki przywołał przykład zbiórki, o którą poprosił podczas jednej z porannych Eucharystii, które są transmitowane w internecie. – Apelowałem o pomoc, o zbiórkę na potrzebny sprzęt do szpitali. Kilka godzin temu rozmawiałem z prezesem Okręgowej Izby Lekarskiej. Udało się zebrać 1,5 mln złotych. To pozwoli na zakup wysokiej jakości respiratorów – mówił z zadowoleniem.

W tym tygodniu abp Ryś udzielił wywiadu również „Tygodnikowi Powszechnemu”. Mówił w nim m.in, że w ostatnich tygodniach „mamy wielu proroków ogłaszających, że Bóg karze ludzi za grzechy i zatrzaskuje rozdział Ewangelii zatytułowany »miłosierdzie«. Tylko, że to nie jest interpretacja chrześcijańska”. Pytany o to, gdzie jest Bóg podczas pandemii, odpowiada: „W chorych. W umierających. W lekarzach. W wolontariuszach. W każdym z nas jest miłością”. – Wiem, że od Boga pochodzi Słowo, które może człowieka przeprowadzić przez każdą sytuację. I tego się będę trzymał – zakończył rozmowę biskup Łodzi.

Przypominamy nasz cykl >>> Ryś na Wielki Post

Zobacz także
Wasze komentarze