fot. arch. Darii Prackiej

Apostołem maryjnym człowiek staje się wtedy, kiedy razem z Matką Pięknej Miłości realizuje wolę Bożą [ROZMOWA]

„Nie ma dnia bez cudu” – mówi Daria Pracka w rozmowie z Anną Gorzelaną, opowiadając o prowadzeniu przez Matkę Bożą. Rozmawiają m.in. o Apostolacie Maryjnym, wierze w przestrzeni publicznej i o duchowej tożsamości Polaków.

Anną Gorzelana (misyjne.pl): Jest Pani apostołką maryjną, dbając o relację z Matką Bożą i sama się nią dzieląc. Skąd bierze się to przywiązanie?

Daria Pracka (Apostolat Maryjny): – Od pokoleń w naszej rodzinie Maryja była obecna. Nosimy w sobie pewien „gen maryjny”. W polskich rodzinach maryjność była czymś naturalnym, wpisanym w codzienność. Sama już na chrzcie otrzymałam Cudowny Medalik od ojca chrzestnego. Później nasze dzieci również nosiły Cudowne Medaliki Niepokalanej. Nie traktowaliśmy tego jak talizmanu, ale jako znak zawierzenia. Tak jak ciało wymaga treningu, tak samo życie duchowe wymaga systematyczności i praktyki. Mówię o tym także, jako biolog i doktor nauk medycznych. Człowieka nie stanowi wyłącznie physis i psyche. Człowiek posiada również wymiar sacrum. Właśnie ten wymiar duchowy jest istotą człowieka stworzonego przez Boga na Swój obraz i podobieństwo. Dlatego od najmłodszych lat dbałość o rozwój człowieka duchowego stanowi nadrzędną wartość w rodzinach doświadczających życia z Matką Bożą a przez tą relację, życia z Bogiem. Systematyczna praktyka modlitwy, życie dekalogiem, życie w stanie łaski uświecającej, praktyka miłosierdzia względem każdego napotkanego człowieka, to styl życia, który nasze babki nazywały z właściwą sobie prostotą, że jest to „życie po bożemu”. W wychowaniu dzieci rodzice od najmłodszych lat uczyli kolejne pokolenie praktykowania rozwoju życia duchowego aby w nim rozsmakować się jak najwcześniej. W rodzinach katolickich, żyjących w Duchu Świętym człowiek nabiera żywej wiary już od pierwszego znaku krzyża, którego uczyliśmy się w naszych rodzinach. Doświadczanie czułej, delikatnej miłości najbliższych, stanowczej i mądrej miłości, jaką rodzice czerpią z własnych zasobów, otwiera kolejne pokolenia na doświadczenie stawania się w pełni człowiekiem w sferze sacrum, które wpływa na psyche i physis.

Wspomniała Pani o „genach Maryjnych”. Co kryje się za tym określeniem?

– To oczywiście metafora, ale bardzo ważna. Istnieje znak równości w określeniu Polska Jezusa Chrystusa i Polska Maryjna. Od pierwszych wieków Polacy modlili się pieśnią Bogarodzica, oddając cześć Matce Boga. Aby w obecności Maryi wspólnie modlić się do Boga Polacy stawiali kościoły, kaplice, kapliczki przydrożne, kapliczki domowe, zawieszali ikony i obrazy Matki Boga. Wzorowanie się na Bogarodzicy od zarania stanowiło credo wychowania w Polsce. A skoro tak, to społecznie wzmacniamy życie rodzinne a przez nie postawy społeczne. Postawy te, gdy są utrwalane przez pokolenia, dają możliwość wybierania zachowań pełnych miłości do Boga i do ludzi. Praktycznie od zawsze maryjność stanowiła podstawową wartość tożsamości kulturowej.

fot. PAP/EPA/MASSIMO PERCOSSI

Wobec zmian kulturowych, jakie obserwujemy w Europie i wobec tego w Polsce, przejmujące jest to, że szczególnie w ostatnim ćwierćwieczu dochodzi do wzniecania postaw przeciwnych naszej rodzimej kulturze. Wystarczyło jedno pokolenie, aby zaczęto profanować figury Matki Bożej czy wyśmiewać symbole religijne oraz wzmacniać medialnie tego typu postawy. Dlatego uważam, że trzeba dziś bardzo świadomie mówić o wartościach, o potrzebie pielęgnowania dobra, formowania charakteru i życia duchowego. Nie tylko w mediach katolickich, ale w każdej przestrzeni publicznej. Istotą Stowarzyszenie Cudownego Medalika – Apostolatu Maryjnego w Polsce jest właśnie takie działanie.

Czym jest dla Pani Apostolat Maryjny?

– Jestem z pokolenia lat 60-tych., kiedy promowano model człowieka skrajnie indywidualistycznego. Z czasem zrozumiałam jednak, że człowiek nie rozwija się w samotności. Potrzebuje wspólnoty. Już jako młoda osoba odkryłam, że bez ludzi idących w tym samym kierunku bardzo trudno wytrwać w rozwoju duchowym. Najpierw wraz z mężem byliśmy we wspólnotach Odnowy w Duchu Świętym. Oboje ukończyliśmy Szkołę Biblijną prowadzoną przez Zgromadzenie Misji św. Wincentego a Paulo. Później, po święceniach kapłańskich naszego syna, coraz mocniej dojrzewało w nas przekonanie, że naszą drogą jest zawierzenie Maryi. Tak trafiliśmy do Apostolatu Maryjnego działającego przy Bazylice św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy. Apostolat Maryjny wchodzi w skład Międzynarodowego Stowarzyszenia Cudownego Medalika należącego do Rodziny Wincentyńskiej. W krótkim czasie zdałam sobie sprawę, że głęboka i rzetelna a jednocześnie prosta formacja, przynosi świadectwa codziennego życia piękną miłością. To droga, którą chcę podążać. Jestem szczęśliwa, że mój mąż także przyjął tą formację z Niepokalaną jako swoją i że razem idziemy tą samą drogą. Hasło apostolatu maryjnego brzmi: „Wszystko z Niepokalaną!”.

Co jest w Cudownym Medaliku tak wyjątkowego, że nazywa się go „cudownym”?

– Matka Boża w 1830 roku podczas objawienia się Katarzynie Laboure – nowicjuszce ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia świętego Wincentego a Paulo, zapewniła, że każdy, kto z ufnością będzie nosić Jej medal, otrzyma za Jej przyczyną szczególną bożą opiekę. Tak się też stało. Do Sióstr Szarytek zaczęła spływać ogromna liczba świadectw nawróceń z niewiary, licznych uzdrowień, doświadczeń bożej opieki i w konsekwencji Medalik Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej został przemianowany przez Stolicę Apostolską na Cudowny Medalik.

św. Katarzyna Labouré SM, fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Niedawno dowiedzieliśmy się, ze polskie duchowieństwo przyczyniło się do rozpropagowania czci do Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik.

– Tak. Ogromną rolę w powstaniu i rozwoju Stowarzyszenia Cudownego Medalika odegrał polski ks. Franciszek, Xawery Domoradzki CM, który zainspirował w 1905 r. ówczesnego arcybiskupa lwowskiego Józefa Bilczewskiego, obecnie świętego, do zwrócenia się do Stolicy Apostolskiego o nadanie przywilejów i odpustów Cudownemu Medalikowi oraz do zatwierdzenia Stowarzyszenia Cudownego Medalika. 3.06.1905 roku papież Pius X zatwierdził przywileje i odpusty związane z Cudownym Medalikiem oraz ustanawia Stowarzyszenie Cudownego Medalika dla terenów Polski. Po czterech latach, w 1909 roku Stowarzyszenie Cudownego Medalika zyskuje zasięg ogólnoświatowy. Dla mnie niezwykle ważne jest też to, że apostolat ma charakter misyjny. Poprzez zwyczajne życie codziennie nadarzają się sposobności, aby podzielić się świadectwem życia i wiary. Chodzi o proste, zwyczajne komunikowanie się z ludźmi.

Szczególnym charyzmatem Stowarzyszenia Cudownego Medalika jest apostołowanie Cudownym Medalikiem. Jak wygląda takie apostolstwo?

– Bardzo prosto i zwyczajnie. Sposobności zdarzają się każdego dnia. Zdaję sobie sprawę, że obdarowanie człowieka Cudownym Medalikiem, jest z jednej strony tylko moim gestem miłości do drugiego człowieka. Wiem, że jestem po to, aby wzniecać łaski wiary, nadziei i miłości, które wyprasza obdarowanym Matka Boża. To niezwykła godność i zaszczyt, że obdarowując Cudownym Medalikiem, staję się narzędziem Niepokalanej.

Dam przykład. Jadę taksówką, rozmawiamy z kierowcą i na koniec pytam: Jestem Apostołką Maryjną. Czy mogę podarować panu Cudowny Medalik? Mężczyzna bardzo się wzrusza mówi, że jest wierzący i prosi o medaliki też dla żony i dwóch synów. Najczęściej obdarowani dają spontanicznie świadectwo swojej wiary w Boga i Matkę Bożą. Bywa, że choć nie są wierzącymi, to przyjmują ten skromny podarunek. Czasem wystarczy kilkadziesiąt sekund rozmowy, by ktoś publicznie przyznał się do wiary. Pamiętam sytuację w pociągu. Mąż podarował medalik młodej dziewczynie, która ustąpiła mu miejsca. Ona odpowiedziała z ogromną radością: „Ja zawsze chciałam taki dostać, bo jestem wierząca”. I nagle wszyscy wokół to słyszą. Takich sytuacji jest bardzo wiele. Zdarza się, że obdarowani rozpoczynają apostołowanie Cudownymi Medalikami i przekazują je następnym. To pokazuje, że dobro apostołowania naprawdę się rozprzestrzenia. Za przyczyną Niepokalanej!

fot. arch. Darii Prackiej

Jakie owoce przynosi życie z Maryją?

– Najkrócej mogę powiedzieć: nie ma dnia bez cudu. Nie chodzi o spektakularne wydarzenia, ale o sytuacje, w których dobro staje się możliwe tam, gdzie po ludzku wydawało się to nierealne. W Roku Świętym 2025 tylko w diecezji bydgoskiej, przekazaliśmy około 17 tysięcy Cudownych Medalików. Bez wielkich akcji czy kampanii. Po prostu rozdawaliśmy je ludziom jako dar serca, dzień po dniu. I nagle okazuje się, że zwykłe spotkania zaczynają przynosić niezwykłe owoce. Ludzie otwierają się, wracają do wiary, zaczynają rozmawiać o Bogu. To są właśnie te codzienne cuda, których doświadczamy.

Jak duchowość maryjna wpływa na codzienne życie?

– Przede wszystkim powoduje większą delikatność sumienia i większą gotowość do czynienia dobra, i sprawczość w czynieniu dobra drugiemu człowiekowi. Jeżeli ktoś krzyczy, staram się zachować spokój. Niestety, mnie również zdarza się zareagować impulsywnie, szczególnie kiedy jestem zmęczona. Ale wtedy szybko pojawia się refleksja: „Nie powinnam tak postąpić”. Pojawia się potrzeba przeproszenia, pojednania, zadośćuczynienia. To wynika z mojej miłości do Boga, którą On mi sam dał, i z tego, że to On uzdalnia mnie do miłości bliźniego. Ja mówię tylko swoje małe „fiat”. Wtedy Bóg naprawdę jest dla mnie na pierwszym miejscu. Nie może być inaczej, bo to On jest Miłością. Wtedy nawet zwykłe, codzienne sprawy zaczyna się przeżywać po prostu „po bożemu”.

Duchowość maryjna zmienia wciąż moje życie z Bogiem. Przykład. Mogę iść kupić sobie sukienkę, żeby poprawić sobie humor, i tak bywa. Ale mam świadomość, że żadna absolutnie żadna materialna radość, nie przewyższa tego duchowego rozradowania, które płynie z przyjęcia Jezusa Eucharystycznego w Komunii świętej. Codzienne życie apostoła maryjnego to jest życie w stałej świadomości Bożej obecności. Można gotować obiad, sprzątać mieszkanie, zajmować się wnukami, pomagać rodzicom, a jednocześnie żyć w odniesieniu do Boga i z Bogiem, który jest Miłością. Taki sposób życia jest możliwy dzięki nieustającej pracy nad doskonaleniem siebie w duchu pokory i zadośćuczynienia dobrem za wyrządzone zło. W szarej codzienności.

Pan Bóg daje poznać swoją wolę bardzo subtelnie. Dlatego potrzebne jest moje wyciszenie od zgiełku, o co zabiegam. Czasem pojawia się delikatna, dobra myśl, bardzo ciche pragnienie dobra, pomysł na zrealizowanie dobra. Ale żeby je usłyszeć, człowiek nie może być wewnętrznie rozproszony. Każde natchnienie dotyczące naszego małżeństwa czy najbliższej rodziny rozeznajemy z mężem, a bywa, że z księdzem spowiednikiem. Natchnienia dotyczące aktywności we wspólnocie dajemy do rozeznania księdzu duszpasterzowi.

Mocno wybrzmiewa przykład, który ma pani w Matce Bożej.

– Tak, ponieważ Maryja jest wzorem konsekwencji. Najpierw jest „Fiat”, później „Magnificat”, a potem całe życie wierne temu wyborowi. Jeżeli człowiek jest w Apostolacie Maryjnym, to stara się tę postawę realizować na co dzień. Oczywiście mam pełną świadomość własnej słabości. Często doświadczam przekonania, że sama z siebie nie mam nic dobrego, że jedyne dobro, jakie jest we mnie pochodzi od Boga, z Jego łaski. Wtedy widzę wyraźnie, jak bardzo potrzebuję Boga i prowadzenia Maryi. Dlatego wezwania do codziennego uczestniczenia we Mszy Świętej i Komunii Świętej oraz comiesięcznej, sakramentalnej spowiedzi są fundamentem w posłudze apostoła maryjnego.

fot. arch. Darii Prackiej

Szczególnie ciekawie wyglądała działalność Apostolatu Maryjnego w czasie pandemii.

– To był bardzo mocny moment. Na początku pandemii, podczas pierwszego lock-down, pojawiło się we mnie wyraźne pragnienie: trzeba przekazać Cudowne Medaliki do szpitali. Najpierw skonsultowałam to z zaprzyjaźnioną ordynatorką jednego z oddziałów. Powiedziała, że to ma sens, więc skontaktowałam się z naszym opiekunem duchowym, ponieważ każde takie działanie musi zostać poddane rozeznaniu kapłana opiekuna duchowego wspólnoty. Ksiądz odpowiedział krótko: „Robić”.

W ciągu dwóch tygodni do szpitali w naszym regionie trafiło ponad dwa tysiące poświęconych, Cudownych Medalików. Przekazywaliśmy je personelowi medycznemu, który rozdawał je pacjentom szpitali również tym covidowym. W czasie, kiedy wielu ludzi nie mogło nawet spotkać się z kapłanem, dostawali znak obecności Boga i opieki Niepokalanej. Pamiętam sytuację, kiedy jedna z pielęgniarek odebrała od nas paczkę Cudownych Medalików. Jak później opowiadała, po chwili do pokoju weszła siostra oddziałowa szpitala covidowego, spojrzała na paczkę i zapytała: „Co to jest?”. Kiedy usłyszała odpowiedź, powiedziała tylko: „Daj wszystkie”. Jeszcze tego samego wieczoru medaliki trafiły do pacjentów.

Dzisiaj wiele osób nie rozumie kultu maryjnego.

– Myślę, że potrzeba przede wszystkim spokojnej rozmowy i dobrej znajomości Pisma Świętego. Przykładowo protestanci uznają Maryję za Matkę Bożą, choć inaczej przeżywają relację z Nią i nie oddają Jej takiej czci jak katolicy. Natomiast dla nas Maryja zawsze prowadzi do Chrystusa. Nigdy nie zatrzymuje człowieka na sobie. Jest naszą bramą do zbawienia. W testamencie z krzyża Jezus mówi do św. Jana: „Oto Matka twoja”. Jan reprezentuje cały Kościół, wszystkich ludzi. Jeżeli więc Chrystus daje nam swoją Matkę, to jest to dla mnie wystarczający argument. „Oto Matka twoja” – to testament Jezusa dla mnie, i dla każdego z nas.

Słowacja, fot. Anna Gorzelana

Czego najbardziej brakuje dziś rodzinom i współczesnemu społeczeństwu?

– Myślę, że w Polsce największym problemem jest sekularyzacja i ogromne skupienie na materialnej stronie życia. Ten proces trwa na tak ogromną skalę właściwie od początku lat 90-tych, kiedy po upadku komunizmu rozwój społeczeństwa konsumpcyjnego stał się dla wielu ludzi alternatywą wobec rozwoju duchowego. Wydaje się, ze jedno pokolenie wystarczyło, by poważnie nadszarpnąć przekazywanie bożych wartości. Dziś wielu ludzi pokaźną część życia poświęca na zdobywaniu środków materialnych. Często pracując po kilkanaście godzin dziennie, także w niedziele. W efekcie, nikną właściwe proporcje stylu życia, nie ma już czasu na życie rodzinne, duchowe czy budowanie relacji. Dla części osób dobrobyt materialny stał się wystarczającą definicją szczęścia. Samochód, podróże, wygoda życia. Czy wobec takich postaw „geny maryjne” uaktywnią się w każdym z nas, czy będą uśpione? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam każdemu z nas.

Mówiła Pani o potrzebie świadectwa wiary w przestrzeni publicznej. Widzi Pani dziś takie inicjatywy?

– Tak, i bardzo mnie to cieszy. Pamiętam sytuację, kiedy jechałam pociągiem z Zakopanego do Bydgoszczy. W tym samym składzie była wspólnota uwielbieniowa „Magnificat”, która prowadziła ewangelizację wśród pasażerów. Ludzie po kilku godzinach podróży zwykle zaczynają się nudzić, więc w trakcie podróży młodzi ewangelizatorzy podchodzili, rozmawiali, dawali świadectwa życia z Bogiem który jest Miłością. Opowiadali mi, że wcześniej ewangelizowali na Krupówkach. Stawali razem, modlili się, śpiewali, a ludzie sami zaczynali podchodzić z ciekawości. Nawiązywały się rozmowy, tak po prostu, zwyczajnie.

fot. arch. Darii Prackiej

W przestrzeni publicznej wyraźnie działa również ruch Apostolatu Maryjnego.

– Życie apostoła maryjnego nie sprowadza się do samego zapisania się do stowarzyszenia. Oczywiście istnieją struktury, są spotkania formacyjne, składki, ale istota apostolatu jest znacznie głębsza. Apostołem maryjnym człowiek staje się wtedy, kiedy realizuje wolę Bożą razem z Maryją, Matką Pięknej Miłości. To jest przede wszystkim sposób życia. Codzienne wybory, relacje z ludźmi, sposób przeżywania wiary, gotowość do czynienia dobra i prowadzenia innych do Chrystusa przez Maryję. W diecezji bydgoskiej szczególnie bliska jest nam Matka Boża Pięknej Miłości, której sanktuarium znajduje się w bydgoskiej Katedrze.

I myślę, że dzisiaj świat bardzo potrzebuje właśnie takiej pięknej, spokojnej i wiernej miłości. Dlatego codziennie po wielekroć powtarzamy inwokację, którą przekazała nam Maryja, a która widnieje na rewersie Cudownego Medalika: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze