Fot. arch. ks. Witold Lesner

2019: to był dobry rok 

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Przełom starego i nowego roku to okazja do spojrzenia wstecz. Wydarzyło się kilka ważnych spraw. Dobrych! 

Pierwszym ważnym wydarzeniem roku 2019 był wyjazd z parafialną i diecezjalną młodzieżą na Światowe Dni Młodzieży w Panamie (już drugi po uczestnictwie w ŚDM w Krakowie w 2016 roku). Po kilkumiesięcznym duchowym przygotowaniu wyruszyliśmy na spotkanie z papieżem i młodzieżą z całego świata. W wyjeździe wzięły udział 23 osoby z diecezji Santisimo Salvador de Bayamo y Manzanillo, w której posługuję (niemal 500 z całej Kuby – to rekord!), w tym pięć osób z parafii św. Józefa w Gusie. Dni w diecezji przeżyliśmy w Colón mieszkając w domach wielu rodzin, a podczas drugiego etapu ŚDM zakwaterowano nas na sali gimnastycznej jednej z katolickich szkół. Okazało się, że mieszkaliśmy bardzo blisko nuncjatury apostolskiej w Panamie i mieliśmy wielkie szczęście, że Franciszek jednego dnia odwiedził nas, gdy kończyliśmy naszą codzienną mszę św. Papież przebywał z nami jakieś pół godziny. Skierował kilka zdań specjalnie do kubańskiej młodzieży, odpowiedział na pytania i udzielił nam błogosławieństwa. A młodzież… zrobiła tysiące zdjęć z Piotrem naszych czasów. To krótkie, ale jakże bezpośrednie, takie wielkie i zwyczajne zarazem spotkanie, bardzo mocno zapisało się w naszych sercach.

Fot. arch. ks. Witold Lesner

Młodzież odpowiada za Kościół 

Z wypowiedzi papieskich Kubańczycy najbardziej zapamiętali myśl, że młodzież już teraz jest realnie odpowiedzialna za życie świata i Kościoła, za posługę na rzecz świata i Kościoła. Młodzi nie ma czekać na „coś w przyszłości, ale już dziś podejmować wyzwania i rzeczywiście tworzyć lokalne wspólnoty. 

Dla kubańskiej młodzieży ważna była również sama możliwość wyjazdu z kraju i spotkanie się z tysiącami swoich rówieśników, którzy wyznają tę samą wiarę. Którzy mają podobne marzenia… i poczucie, że nie są sami.  

Chwała Panu, że dzięki pomocy wielu dobrodziejów udało mi się zabrać z parafii pięć dziewczyn, które obecnie podejmują już odpowiedzialność za duszpasterstwo. Bóg zapłać za wszelką okazaną w tym pomoc!

Fot. arch. ks. Witold Lesner

W nowym miejscu 

Drugim ważnym wydarzeniem minionego roku była dla mnie zmiana parafii. Dokładnie 15 lutego decyzją mojego kubańskiego biskupa Alvaro przeniosłem się z parafii pw. św. Józefa w mieście Guisa do parafii pw. św. Pawła Apostoła w sąsiednim mieście Jiguaní. Obie wspólnoty są do siebie bardzo podobne. Pierwszą tworzyło osiem kościołów, kaplic i domów misyjnych, a w nowej jest ich sześć. Pierwszy kościół w Guisie wybudowany został w 1765 roku, a pierwotnw Santa Rita, który na początku był kościołem parafialnym, a teraz jest filią1853 r. Ten kościół został poświęcony przez św. Antonio Maria Clareta, w okresie, gdy ten był biskupem w Santiago de Cuba (18511857). 

Sporą trudnością zmiany parafii w lutym było to, że musiałem niemal od razu przerwać kontynuowane działania duszpasterskie w Guisie (dwa tygodnie po powrocie z Panamy) i szybko rozpocząć prace w Jiguaní, bo już właściwie wchodziliśmy w Wieki Post. Jednak w miarę szybko udało mi się przeorganizować – pisałem o tym w jednym z wcześniejszych moich wpisów. Z głównych działań podjąłem formację katechetów, bo bardzo ich tu brakuje. We wszystkich sześciu miejscowościach w miarę dobrze zorganizowana jest tylko katechizacja dzieci. Wszystkie inne kuleją… więc to – według mojej oceny – najpilniejsza sprawa, by parafia mogła się spokojnie rozwijać, a parafianie mogli pogłębiać swoje życie duchowe. Powoli, powoli idziemy do przodu… 

Od czasu objęcia parafii św. Pawła zorganizowaliśmy również pielgrzymkę autobusową do El Cobre i procesję ulicami miasta w samą uroczystość Matki Bożej 8 września, która tradycyjnie jest największym świętem na Kubie. Udało się też niemal w każdej wspólnocie przeprowadzić wakacyjne zabawy połączone z formacją – to również dzięki pomocy dobrodziejów z USA i Polski. Bóg zapłać!

Fot. arch. ks. Witold Lesner

Z Polski na Kubę 

Trzecim superważnym wydarzeniem roku 2019 był przyjazd i rozpoczęcie pracy w parafii w Jiguaní dwóch sióstr ze Zgromadzenia Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych. To pierwsza placówka stricte misyjna tego bazhabitowego zgromadzenia założonego 130 lat temu przez bł. Honorata Koźmińskiego. Siostry Iwona i Anna wraz z przełożoną generalną, s. Ireną Złotkowską oraz s. Gertrudą, przyjechały 9 września i niemal od razu weszły aktywnie w życie parafii. Chociaż same wciąż uczą się hiszpańskiego, to już podjęły się katechizacji dzieci w Cencerro i rozpoczęły spotkania formacyjne z dorosłymi w Jiguaní i Diamante. Ich dom stał się miejscem, które stale odwiedzają młodzi i starsi. Wszyscy czują się tam bardzo dobrze.  

Fot. arch. ks. Witold Lesner

Starania o fundację sióstr wspomożycielek na Kubie rozpoczął dwa lata temu poprzedni proboszcz ks. Adam Wiński. W tym czasie siostry, m.in. matka generalna, odwiedzały naszą diecezję, by zapoznać się z panującymi tu realiami i porozumieć się z biskupem odnośnie do ich obecności w diecezji. Z tego czasu zapadły mi w pamięć słowa s. Ireny, która powiedziała, że siostry ufając wezwaniu Jezusa będą musiały nauczyć się chodzić po wodzie! I chodzą! A nawet biegają! Bogu niech będą dzięki za ich odwagę i aktywną obecność na Kubie! I chociaż wzrasta nasza polska obecność na wyspie, niech Pan przysyła kolejnych misjonarzy i misjonarki. 

Dziękując Bożej Opatrzności za dobro i… tez za niedoskonałości, ufam, że w nowym roku 2020 nadal wszystko będzie się działo na chwałę Bożą. A dzięki duchowemu i finansowemu wsparciu dobrodziejów uda się nam kontynuować rozpoczęte dzieła duszpasterskie. Bóg zapłać za wszelką życzliwość i proszę o dalszą… szczególnie o modlitwę.

 

 

Galeria (13 zdjęć)
Zobacz także
Wasze komentarze