OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nowy rok w Boliwii 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O Nowym Roku na misji opowiada misjonarz, ksiądz Andrzej Borowiec. Posłuchajcie!  

Myślałem, że po intensywnym czasie Bożego Narodzenia dam sobie kilka dni wolnego na odnowienie sił ale okazuje się, że moje siły najlepiej odnawiają się w aktywności. Wczoraj zostałem zaproszony na uroczystośċ pięćdziesięciolecia ślubów wieczystych jednej z sióstr ze zgromadzenia Hijas del Divino Salvador (Córek Bożego Zbawiciela). Jest to żeńska gałąź salezjańska. Zajmują się one dziećmi opuszczonymi, zaniedbanymi i szkolnictwem. W Cochabambie prowadzą przedszkola, szkoły, dom dla sierot i opuszczonych dziewczynek. Obecnie w ośrodku znajduje się około 80 dziewczynek, w wieku nawet kilku lat. Życie każdej dziewczynki nie jest usłane różami. Opuścili je rodzice niewydolni wychowawczo i moralnie. Wiele z nich było też wykorzystywanych seksualnie bądź fizycznie, ich domem często była ulica. Ostatnio z niektórymi z nich udało mi się porozmawiaċ. Każde dziecko opowiadało mi historię o sobie i o tym, co przeszło w krótkim życiu. Zdarzają się ogromne dramaty. Dobrze, że są zgromadzenia i ludzie, którym nie jest obojętny ich los.  

W ośrodku pracują też wolontariuszki świeckie: dwie z USA i jedna z Madagaskaru. Pomagają siostrom w codziennych zajęciach. Siostry czekają na więcej wolontariuszy. Gdyby ktoś z Polaków odczuł potrzebę , by pomóc w ten sposób – zawsze znajdzie się miejsce. Najlepiej zgłosić się do Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego „Młodzi Światu”.  

Dziś nasi pracownicy powrócili z urlopów, więc zaczynamy nowy rok z nowym zapałem, tym bardziej że zapowiada się on dość pracowicie. Najpierw czeka nas przeniesienie współbraci na inne stanowiska, następnie mała reorganizacja placówek ze względu na niedostateczną ilość braci salezjanów i nowe zadania. Zawsze jednak do przodu z pomocą Bożą. W Boliwii teraz dzieci w szkołach mają wakacje letnie. Niektórzy spędzają je z rodziną na wypoczynku, inni pomagają w gospodarstwie, tym bardziej że nadeszły już pierwsze, upragnione deszcze. Czas więc na zasiewy: maiz (kukurydza), bob, fasola, ziemniaki, quinua, chia itp.  

Wiele dzieci pracuje: sprzedają gazety, myją szyby aut na ulicach, pomagają w resteuracjach lub nawet żebrzą. Tak wspomagają bużdet rodzinny. W Ojczyźnie teraz zima i pewnie mrozy i śnieg, a u nas pełnia lata. Momentami temperatura przekracza 30oC. Nadal jednak brakuje deszczu, bo tegoroczny okres suszy był dość długi. Boliwijczycy mówią, że tak nie było od 40 lat, trzeba więc dużo opadów, by dobrze nawodnić ziemię i rzeki. Oby tak było, bo przy tym niskim poziomie wód w kolejnym roku czeka nas klęska suszy. 

Z pamięcią w modlitwie!

Galeria (7 zdjęć)
Nowy rok w Boliwii 
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze