fot. ks. Witold Lesner

Z Maryją na ulicach

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Uroczystość Matki Bożej z El Cobre to jedna z nielicznych okazji, gdy można oficjalnie wyjść z kościołów i zamanifestować swoja wiarę. W tym roku było nas naprawdę dużo.

W 2017 r. przez zagrożenie huraganem Irma nie udało nam się opuścić budynku kościoła, a wiele osób zostało ewakuowanych z domów i nie mogło wziąć udziału w najpopularniejszym święcie na Kubie. Jednak tym razem, 8 września, we Mszy św. i procesji wzięło udział najwięcej ludzi od lat.

Przygotowaliśmy się do tego dnia z dużym wyprzedzeniem. Napisaliśmy nowe rozważania odczytywane podczas procesji, postaraliśmy się również o folderki mówiące o miejscu Matki Bożej w duchowości chrześcijańskiej, katolickiej (to szczególnie ze względu na dużą ilość protestantów mieszkających w Gusie), po wielu próbach udało nam się dobrze trafić z nagłośnieniem i wreszcie dobrze było nas słychać, a także wydłużyliśmy trasę przemarszu. Oczywiście samą uroczystość poprzedziła nowenna, która w tym roku za główne hasło miała „Caridad znaczy miłość”.

Przez cały dzień w kościele parafialnym odbywało się czuwanie maryjne. Poszczególne grupki duszpasterskie animowały modlitwę, szczególnie różańcową, prowadziły medytację biblijną, a także troszczyły się o odwiedzających, pomagając im spełnić swoje „promesas” – obietnice składane Maryi przez cały rok z różnych okazji. Przychodzili katolicy, protestanci, wyznawcy religii pogańskich oraz zdeklarowani ateiści, bo Maryja, szczególnie czczona jako La Virgen de la Caridad del Cobre, zajmuje wyjątkowe miejsce w religijności, historii i kulturze każdego Kubańczyka.

Trasa procesji przechodziła obok domów prywatnych, instytucji państwowych, a nawet obok siedziby władz miasta. Odkąd jestem tu proboszczem, rozpoczynamy ją i kończymy w kościele (wcześniej zakończenie odbywało się przy kapliczce). W ten sposób chcę utrwalić w mieszkańcach Guisy przekonanie, że Maryja jest naszą wspomożycielką, że oręduje za nami, ale jest też szczególną przewodniczką w drodze do Syna, Jezusa Chrystusa, naszego jedynego Boga i Zbawiciela. Tutaj, na Kubie, akcenty są mocno przestawione. Chrystus jest dla – ośmielę się powiedzieć – większości „tylko” Synem Maryi, a więc nie tak ważny, jak ona sama. Figura Matki Bożej z El Cobre jest w każdym kościele i to właśnie u jej stóp gromadzą się wierni. I nawet gdy trwa adoracja Najświętszego Sakramentu, to wiele osób nawet Go nie zauważy, nie przyklęknie, nie zrobi najmniejszego gestu w stronę Jezusa. Przez czas mojej posługi na Kubie jeszcze nie słyszałem, aby ktoś uczynił „promesę” Jezusowi (obietnicę związaną z prośbą o błogosławieństwo np. z okazji urodzin dziecka, zdawanego egzaminu, szczęśliwej podróży…), ale Matce Bożej składają ją wszyscy. Również w domach raczej rzadko na ścianie można zobaczyć krzyż lub wizerunek Jezusa, ale niczym niezwykłym jest tu, że obok zdjęcia Fidela Castro i Che Guevary wisi obrazek Maryi z El Cobre. Uroczystość Narodzenia NMP, a także wszystkie inne oraz regularna parafialna formacja maryjna są więc dobrą okazją do odkrywania Maryi w całym Jej bogactwie duchowym i kulturowym.

Maryjo, Królowo i Przewodniczko pewna do nieba, prowadź nas, swoje dzieci najlepszą drogą do swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Wstawiaj się za nami i wypraszaj potrzebne łaski dla wszystkich Kubańczyków: głęboką wiarę, nadzieję na zmianę, szczęśliwą przyszłość, prawdziwą miłość.

Galeria (7 zdjęć)
Z Maryją na ulicach
1.8 (30%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze