fot. Cathopic

Bóg ma na imię „Ojciec”?

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W tradycji chrześcijańskiej imion Boga było i nadal jest bardzo wiele. Można powiedzieć jednak, że jedno z nich jest szczególne – nie tylko przetrwało próbę czasu, ale także stwarza wyjątkową więź między człowiekiem a Bogiem. Imieniem tym jest „Ojciec”.

Pomimo postępujących z biegiem czasu zmian w kulturze języka, katolicy nie zatracili zwyczaju nazywania Boga swoim „Ojcem”. Nie wynika to absolutnie z żadnych konotacji natury politycznej czy chęci zawłaszczenia Boga jedynie dla siebie. Jest to raczej bezpośrednio związane z objawieniem. Można więc stwierdzić, że to nie Kościół wybrał to słowo, ono zostało mu raczej dane. 

>>> Co to znaczy być mistykiem? 

Właśnie w tym duchu Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdził:

Wzywanie Boga jako „Ojca” jest znane w wielu religiach. Bóstwo często jest uważane za „ojca bogów i ludzi”. W Izraelu Bóg jest nazywany Ojcem, dlatego że jest Stwórcą świata. Bóg jest Ojcem jeszcze bardziej z racji Przymierza i daru Prawa danego Izraelowi, Jego „synowi pierworodnemu”. Jest także nazywany Ojcem króla Izraela. W sposób zupełnie szczególny jest „Ojcem ubogich”, sierot i wdów, którzy są objęci Jego miłującą opieką.

Jezus objawił, że Bóg jest „Ojcem” w niezwykłym sensie; jest Nim nie tylko jako Stwórca; jest On wiecznie Ojcem w relacji do swojego jedynego Syna, który wiecznie jest Synem tylko w relacji do swego Ojca: „Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” [KKK 238, 240].

niebo Bóg

Fot. cathopic

Przedstawiony tu powód jest jednak jednym z wielu. Nazywanie Boga „Ojcem” wyraża także pewną szczególną relację Boga i człowieka – relację bardziej rodzinną. Pokazuje to, że Bóg nie jest bezosobowy, ale tak jak ojciec, interesuje się sprawami ludzi i jest skłonny ich chronić.

Pewne trudności

Być może niektórzy, ze względu na przykre doświadczenia z przeszłości, ma problem z nazywaniem Boga swoim „Ojcem”. Nie ma się czego wstydzić. W takim przypadku należy wziąć pod uwagę to, że Bóg jest źródłem i początkiem ojcostwa w swojej doskonałości. Jest tym największym i najlepszym przykładem jak ojcostwo powinno wyglądać. Katechizm wspomina, że Bóg jest także i wzorem doskonałego macierzyństwa, łącząc w sobie obie te materie.

>>>Duch Święty to gołąb? 

Określając Boga imieniem „Ojciec”, język wiary wskazuje przede wszystkim na dwa aspekty: że Bóg jest pierwszym początkiem wszystkiego i transcendentnym autorytetem oraz że równocześnie jest dobrocią i miłującą troską obejmującą wszystkie swoje dzieci. Ta ojcowska tkliwość Boga może być wyrażona w obrazie macierzyństwa, który jeszcze bardziej uwydatnia immanencję Boga, czyli bliskość między Bogiem i stworzeniem. Język wiary czerpie więc z ludzkiego doświadczenia rodziców, którzy w pewien sposób są dla człowieka pierwszymi przedstawicielami Boga. Jednak doświadczenie to mówi także, że rodzice ziemscy są omylni i że mogą zdeformować oblicze ojcostwa i macierzyństwa. Należy więc przypomnieć, że Bóg przekracza ludzkie rozróżnienie płci. Nie jest ani mężczyzną, ani kobietą, jest Bogiem. Przekracza także ludzkie ojcostwo i macierzyństwo, chociaż jest ich początkiem i miarą: nikt nie jest ojcem tak jak Bóg [KKK 239].

Bóg jest więc po prostu rodzicem doskonałym, a my zostaliśmy przez Niego wezwani do jak najwierniejszego naśladowania tej roli w naszym życiu.

Bóg jest trochę jak ojciec marnotrawnego syna – zawsze czeka na powrót swojego dziecka. Z jakiegoś powodu przecież objawił nam się jako Ojciec, choć może nie zawsze jesteśmy w stanie to pojąć.

On zna nas lepiej niż my sami i doskonale wiedział, że będziemy potrzebować nazywania go naszym „Ojcem”, pokazując tym samym doskonałe oblicze ojcostwa, zabliźniające wszelkie rany przeszłości. 

Zobacz także
Wasze komentarze