Chrześcijanin za kierownicą. Po co nam przydrożne krzyże?

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Po co stoją? Dlaczego w tych, a nie w innych miejscach? Kto je tam postawił? Czy powinny być usuwane? Jeśli tak, to dlaczego i w jakich okolicznościach? Czas upamiętniający ukrzyżowanie oraz zmartwychwstanie Jezusa spowodował refleksję na temat przydrożnych krzyży 

Widok wielu przydrożnych krzyży i kapliczek i wiszących na nich kasków, rękawic i kurtek jest z pewnością smutny. Podobne refleksje miewałem, mijając niegdyś tak zwane czarne punkty z wielkimi żółtymi tablicami, na których namalowane były wielkie czarne „iksy”. Na tych tablicach wypisana była liczba wypadków oraz liczba ofiar śmiertelnych. Zwykle nieaktualna. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu tych tablic nie przybywa. Być może „trend” się zmienił? Drogi stały się bezpieczniejsze?

Do powrotu do tych refleksji skłoniły mnie też dwie bliskie mi osoby. Pani Jola, w nawiązaniu do dwóch poprzednich, przesłała mi link do materiału o pierwszym wypadku, w którym w pełni autonomiczny samochód potrącił śmiertelnie kobietę przechodzącą przez ulicę w niedozwolonym miejscu (link zamieszczam na końcu tekstu). Z Panem Arkiem odbyłem zaś kolejną z ciekawych, trudnych rozmów o życiu. Tym razem rozmawialiśmy między innymi o Dekalogu kierowców. 


Bodaj w 2007 r. Papieska Rada Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych ogłosiła taki właśnie zbiór przykazań dla kierowców. Zawierał on instrukcje właściwego zachowania za kółkiem:

1. Nie zabijaj.
2. Niech droga będzie dla ciebie narzędziem jednoczącym osoby, a nie śmiertelnym niebezpieczeństwem.
3. Niech uprzejmość, poprawność i ostrożność pomogą ci wyjść z nieprzewidzianych sytuacji. 
4. Okazuj miłosierdzie i pomagaj bliźniemu w potrzebie, szczególnie, gdy jest ofiarą wypadku drogowego.
5. Niech samochód nie będzie dla ciebie przejawem władzy, panowania i okazją do grzechu.
6. Z miłością przekonuj młodych i nie tylko młodych do tego, aby nie zasiadali za kierownicą, gdy nie są w stanie.
7. Wspieraj rodziny ofiar wypadków drogowych. 
8. Doprowadź do spotkania ofiary i agresora we właściwym momencie, ażeby mogli przeżyć wyzwalające doświadczenie przebaczenia.
9. Na drodze chroń słabszego
10. Poczuwaj się do odpowiedzialności za innych.

 

Nieco inne podejście do tego samego zagadnienia zaprezentowało w 2015 r. Krajowe Duszpasterstwo Kierowców oraz MIVA Polska (Mission Vehicle Association), podczas akcji propagującej odpowiedzialność i ostrożność, kierowanie się roztropnością i miłością, także w byciu kierowcą. Działaniom tym patronowała polska Policja: 
1. Nie będziesz egoistą na drodze. 
2. Nie będziesz ostry w słowach, czynach i gestach wobec innych ludzi. 
3. Pamiętaj o modlitwie i uczczeniu św. Krzysztofa, kiedy wyruszasz w drogę – umiej też podziękować. 
4. Szanuj pieszych. 
5. Nie zabijaj – bądź trzeźwy. 
6. Zapnij pasy – będziesz bezpieczny.
7. Nie bądź brawurowy w prędkości. 
8. Nie narażaj siebie i innych na niebezpieczeństwo. 
9. Pomagaj potrzebującym na drodze. 
10. Przestrzegaj przepisów drogowych, szanuj pracę naszej Policji. 

Nietrudno zorientować się, jak ważna dla twórców obu wspomnianych dokumentów była kwestia różnych patologii wśród kierujących. Wiele miejsca poświęcono w nich psychologii kierowców, m.in. „ubóstwieniu” własnego pojazdu czy też instynktowi panowania nad drogą oraz innymi jej użytkownikami. Stwierdzono, iż patologie te prowadzą często do takich zachowań jak nieuprzejmość, obraźliwe gesty, obelgi, przekleństwa czy też utrata poczucia odpowiedzialności oraz świadome łamanie przepisów kodeksu drogowego. Prowadzenie pojazdu sprawia często, że do głosu dochodzą podświadome skłonności, które zwykle udaje nam się kontrolować. W konsekwencji, zachowania takie często prowadzą do tragicznych wypadków. Zwrócono również uwagę, iż wszyscy odpowiedzialni jesteśmy za to, co i w jaki sposób dzieje się na drodze, którą podróżujemy i że wszyscy powinniśmy działać na rzecz poprawy bezpieczeństwa. 

Nieco inne podejście do zagadnienia zaprezentował w 2005 r. ksiądz Robert Jakubowski w wydanym wówczas wykazie pieśni, jakie należy śpiewać, przekraczając kolejne prędkości: 

 

80 km/h – Pobłogosław, Jezu, drogi 

90 km/h – To szczęśliwy dzień… 

100 km/h – Cóż Ci, Jezu, damy… 

110 km/h – Ojcze, Ty kochasz mnie… 

120 km/h – Liczę na Ciebie, Ojcze… 

130 km/h – Panie, przebacz nam… 

140 km/h – Zbliżam się w pokorze… 

150 km/h – Być bliżej Ciebie chcę… 

160 km/h – Pan Jezus już się zbliża… 

170 km/h – U drzwi Twoich stoję, Panie… 

180 km/h – Jezus jest tu… 

200 km/h – Witam Cię, Ojcze… 

220 km/h – Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie… 

 

Pomyślałem, że przybywająca liczba krzyży przy drogach oraz liczne świąteczne podróże są wystarczającymi powodami przypomnienia takich przestróg. O bezpieczeństwie przecież nigdy za wiele.  

Chrześcijanin za kierownicą. Po co nam przydrożne krzyże?
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze