fot. PAP/Adam Warżawa
Dlaczego i po co? No właśnie
Szymon Hołownia przekonuje, że znudziła go rola publicystycznego recenzenta rzeczywistości. Chce zacząć zmieniać świat w sposób konkretny, namacalny. Uznał, że najlepszą drogą do realizacji tego celu jest polityka.
Plotki na temat tego, że Szymon Hołownia zamierza wystartować w wyborach prezydenckich pojawiały się już od kilku tygodni. Na początku wielu podchodziło do tego z rezerwą i przekonaniem, że to tylko pogłoska mająca wzbudzić sensację. Z czasem wypowiedzi samego dziennikarza jak i osób z jego otoczenia zaczęły wskazywać na to, że rzeczywiście jest coś na rzeczy.
Nowocześnie i atrakcyjnie?
W minioną niedzielę wszystko stało się jasne. Dotychczasowy publicysta „Tygodnika Powszechnego” i prowadzący polską edycję programu „Mam talent” w Gdańsku zapowiedział udział w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Forma miała być nowoczesna i atrakcyjna. Wyszło średnio. Trochę sztywno i widoczne były lekkie niedociągnięcia. Choć w przypadku konferencji o wiele bardziej doświadczonych sztabów wyborczych również bywają kwestie, które pozostawiają wiele do życzenia, a wpadki wcale nie są rzadkością.
>>> Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich
Na plus trzeba odnotować, że mównica nie była jedynym miejscem wypowiedzi Szymona Hołowni. Przyszły kandydat na prezydenta zajął również miejsce w fotelu, w którym odpowiadał na pytania dziennikarki, Justyny Dżbik-Kluge. To miał być sygnał, że publicysta jest kandydatem otwartym na rozmowę, a nie tylko wygłaszającym wyreżyserowane przemówienia. Choć sama rozmowa też pewnie nie była w 100% spontaniczna.
Widać, że Hołownia chce uchodzić za kandydata sympatycznego, otwartego, z poczuciem humoru i dystansem. Różnie może z tym jednak być. Dziennikarz nie jest typem zawsze grzecznego i poprawnego publicysty. Lubi ironię, czasem ostry sarkazm i mocny, dosadny komentarz. Widać, że póki co chce się stopować w stosowanej retoryce i być miłym dla wszystkich. Przypuszczam, że długo to nie potrwa, a jeśli przyszły kandydat na prezydenta rzeczywiście przyjmie taki wizerunek, to będzie on nienaturalny. Każdy, kto choć trochę śledził twórczość Szymona Hołowni wie, że czasem pokazuje on swój, niekoniecznie łagodny i koncyliacyjny, temperament.
Zmienić Polskę. Ale jak?
Hołownia w swoim przemówieniu, a później w rozmowie, mówił o tym, że chce zmienić Polskę dla swojej córki i jej pokolenia. Wskazywał, że nadszedł czas na to, by ponad politycznymi podziałami, merytorycznie, rozmawiać choćby o klimacie czy pozyskiwaniu energii. Duży nacisk kładł na odbudowywanie wspólnoty, która w naszym kraju się posypała. To skutek nierozwiązanych problemów społecznych i politycznych jeszcze z lat 90. ubiegłego wieku. Hołownia chce także przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa. Jeśli chodzi o jego program, to na razie nic więcej nie wiemy. Szkoda, bo dla wielu obserwatorów życia publicznego może to być sygnał, że publicyście brakuje pomysłu na swoją prezydenturę.

fot. PAP/Adam Warżawa
Chęć odbudowania zaufania społecznego i relacji różnych środowisk w Polsce jest oczywiście bardzo szlachetna i ważna. Pytanie, czy rzeczywiście prezydent jest władcą dusz i sumień, aby mógł taki proces moralnej odnowy zainicjować. I pytanie, czy Polacy takiego prezydenta będą chcieli. Pewnie większość z nas chce widzieć w przyszłym prezydencie nie filantropa, a sprawnego polityka, który skutecznie poprowadzi politykę zagraniczną czy też będzie potrafił reagować na sytuacje kryzysowe w państwie. Być może Szymon Hołownia nas naskoczy. Może ma kilka asów w rękawie i swoimi pomysłami na prezydenturę przyciągnie rzesze zwolenników. Jest jeszcze za wcześnie, żeby to oceniać.
„Robota do zrobienia”
Zapytałem Szymona Hołownię o to, czy nie żal mu zostawiać pisania książek i publicystyki, poprzez którą przecież również można zmieniać świat i świadomość ludzi. A przecież kandydat Hołownia podkreśla, że o to mu najbardziej chodzi. Odpowiedział, że nadszedł czas na płodozmian. Na nową misję, która polega na „innej robocie do zrobienia”. I trochę go rozumiem. Bo każdy z nas może dojść do momentu, w którym to, co robiliśmy do tej pory, wydaje nam się niewystarczające.
>>> Kim jest żona Szymona Hołowni? Okazuje się, że pracuje w elitarnym zawodzie!
Co paradoksalne, najgłośniejsze z krytycznych głosów pochodzą od katolików. Zarzucają Hołowni, że nie jest prawdziwym katolikiem, przez swoje wypowiedzi wyklucza się z Kościoła etc. A ja się cieszę, że osoba tak mocno identyfikująca się z Kościołem bierze udział w tych wyborach. To szansa na to, żeby pokazać jedną z twarzy katolicyzmu. Komuś wewnątrz Kościoła ta twarz może się mniej lub bardziej podobać. To jasne. Ale Szymon Hołownia prezentuje punkt widzenia wielu polskich katolików, a w debacie publicznej ten głos nie zawsze jest obecny czy brany pod uwagę. Być może jego kandydatura to także szansa na to, by porozmawiać w kampanii o czymś więcej niż tylko o tym, jak możemy budować chwilowy, a czasem nawet złudny dobrobyt. Czas na debatę o ekologii, klimacie i właśnie o Kościele w Polsce.
>>> Modlitwa jak cb-radio. Rozmowa z Szymonem Hołownią
Szymon Hołownia przez ostatnie miesiące zapewne dobrze przemyślał, dlaczego i po co chce wejść do polityki. Kluczowe zostaje jedno pytanie: jak? Jak wejść, żeby coś faktycznie zmienić i jak poprowadzić ewentualną prezydenturę, aby odpowiedziała na potrzeby obywateli. To jednak proces i zapewne sztab ludzi będzie kandydatowi na prezydenta pomagał znaleźć odpowiedzi na te pytania.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny