fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Edzio: zawierzyłem swoje życie Bogu. Od tamtej pory doświadczam cudów [ROZMOWA]

Na Festiwalu „Prosta Droga do Boga – Być jak św. Maksymilian”, który odbył się 15 sierpnia w Ergo Arenie w Gdańsku, wystąpili m.in. Padre Guilherme (ksiądz didżej), Roksana Węgiel (Roxie), anMari, Edzio, Magda Bereda, Schola Adonai oraz Kabaret OT.TO i aktor Dariusz Kowalski. Artyści zaprosili wszystkich zebranych do wspólnego śpiewu – modlitwy uwielbienia.

Edzio (a dokładnie Piotr „Edzio” Bylina) – raper i mistrz freestyle’u – w rozmowie z misyjne.pl opowiada o swojej wierze oraz o doświadczeniu obecności Boga, które połączył z pasją do muzyki. – Dopiero po nawróceniu zrozumiałem, że taki jest Boży plan na moje życie. Zrozumiałem, że mój talent, moje umiejętności zostały dane mi po to, żebym mógł głosić Dobrą Nowinę – mówi artysta.

Maciej Kluczka (misyjne.pl): Pochodzisz z Gdańska, a więc występując na Festiwalu Prosta Droga do Boga, występujesz u siebie. Czy koncert w mieście, w którym się mieszka, jest inny?

– Na pewno jest łatwiej, bo można spać u siebie w domu, nie trzeba jechać przez pół Polski i spać w hotelach, żeby zagrać koncert. Jest też bardziej sentymentalnie. Lubię występować u siebie, aczkolwiek czy występuję u siebie, czy nie, zawsze staram się zagrać najlepiej, jak potrafię.

Piotr „Edzio” Bylina w rozmowie z mediami, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

W Festiwalu Prosta Droga do Boga uczestniczyło około 10 tysięcy ludzi. Czy występowałeś już przed tak dużą publicznością?

– Zdarzało się, ale na pewno publiczność zebrana w Ergo Arenie była jedną z większych publiczności, przed którą do tej pory wystąpiłem. Ja zresztą lubię wydarzenia o takiej skali. Niektórzy artyści wolą kameralne występy, niektórych stresuje zbyt duża publiczność, a mnie przeciwnie. Kontakt z widownią mnie niesie, napędzają mnie ludzie odczuwający ze mną muzykę.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z muzyką i od kiedy pasję do muzyki łączysz z wiarą i z ewangelizacją?

– Z muzyką byłem związany od najmłodszych lat, ale poważna kariera zaczęła się dopiero wtedy, gdy zacząłem muzykę łączyć z wiarą. Dopiero po nawróceniu zrozumiałem, że taki jest Boży plan na moje życie. Zrozumiałem, że mój talent, moje umiejętności zostały dane mi po to, żebym mógł głosić Dobrą Nowinę. Kiedy to zrozumiałem, to na własnej skórze odczułem, że Bóg pobłogosławił mi i mojej życiowej drodze. I trwa to do dziś.

Ta zmiana, o której mówisz, to był jeden moment nawrócenia czy też dłuższy proces rozłożony na kilka etapów?

– Pamiętam ten moment, bo był on bardzo konkretny. To była chwila, kiedy po przespanej lekcji religii, przespanej od dzwonka do dzwonka, dostałem do rąk Pismo Święte. Wychodząc z tej lekcji, stwierdziłem, że głupio jest mi to Pismo Święte zostawić albo – co gorsze – wyrzucić do śmieci. Zacząłem je więc czytać, a lektura Biblii rozciągnęła się na kolejne dni i tygodnie. Później, po jednym z koncertów, poznałem chłopaka, który podzielił się ze mną swoim świadectwem. Opowiedział mi, jak Bóg wyciągnął go z największego dna i pomógł mu poukładać jego życie. Zaczęliśmy rozmawiać o Biblii, zadawałem mu wiele pytań, a on pomógł mi w znalezieniu odpowiedzi. Czułem się, jakbym rozmawiał z doktorem teologii, a był to przecież zwykły chłopak, mój rówieśnik. Po tej rozmowie stwierdziłem, że też chcę żyć tym, co mówi Pismo Święte, że też chcę doświadczać Boga w codzienności. Chciałem, by Bóg działał w moim życiu w podobny sposób.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Co się działo później?

– Następnego dnia poszedłem się wyspowiadać, zacząłem chodzić codziennie na Eucharystię, zawierzyłem swoje życie Bogu. Od tamtej pory w moim życiu zacząłem doświadczać cudów. Oczywiście to nie jest tak, że po nawróceniu jest już tylko dobrze, że to tylko „high life”, a problemy same znikają. Uczucie, że góry można przenosić towarzyszy może przez pierwsze pół roku, a później przychodzą trudności, gorsze momenty, a nawet upadki. Mimo wszystko nie miałem momentu zwątpienia w Boga, nigdy się od Niego nie odwróciłem. I tak minęło już 12 lat, kiedy to trwam przy Jezusie, a On przy mnie.

Jaki utwór jest obecnie najbliższy twojemu sercu?

– To utwór „Wdzięczność”, nagrany razem z TAU, bo on najlepiej oddaje moje aktualne podejście do życia. Wdzięczni możemy być naprawdę codziennie, bo codziennie możemy znaleźć ku temu powody.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze