Tatry Giewont

fot. PAP/Grzegorz Momot

Gdy pioruny waliły w Giewont, ten ksiądz udzielał rozgrzeszenia

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

To ks. Jerzy Kozłowski z parafii pw. Matki Kościoła w Dzierżoniowie (diecezja świdnicka). Zanim został trafiony piorunem udzielał rozgrzeszenia wszystkim przebywającym w Tatrach, na Giewoncie. Te dramatyczne zdarzenia miały miejsce w ostatni czwartek.

Jego postawę zapamiętała jedna kobieta, która też była wtedy na szczycie góry tuż przed uderzeniem pierwszych piorunów. Wspomina, że gdyby chwilę wcześniej dotknęła łańcucha aby zacząć schodzić na dół, prawdopodobnie już by nie żyła. – Huk ogłuszył mnie strasznie, niedosłyszę na jedno ucho. Pamiętam mnóstwo rannych, niektórzy nadzy z popalonymi ubraniami, jedna pani wyglądała jak w agonii, krzyk, pisk i ksiądz udzielający rozgrzeszenia – opowiadała już po sprowadzeniu na dół, do Zakopanego turystka w rozmowie z Polsat News.

Zdjęcie: abp M. Jędraszewski z wizytą u ks. Jerzego, fot. ks. Rafał Wilkołek

Piorun trafił go 3 razy

Turyści relacjonują, że krótko po tym, jak ks. Jerzy udzielał rozgrzeszenia w obliczu prawdopodobnej śmierci, sam został trafiony piorunem i to trzy razy. – Żyje. Ma poranione nogi. Dostał trzy razy piorunem. Jest stabilnie.  Na zewnątrz widać dość pokaźne rany: limo, zszyty łuk brwiowy i spuchnięta twarz. Cały jest też posiniaczony, a w łopatce ma dziurę – relacjonowała siostra księdza, Izabela.

Po odwiedzinach rannych w szpitalu w Zakopanem, widzę, że ich stan na szczęście się poprawia. Jest to kwestia czasu, gdy wrócą do swoich domów, do swoich najbliższych – powiedział arcybiskup Jędraszewski. – To, co ich wszystkich łączy to przede wszystkim wdzięczność Panu Bogu, że przeżyli, a nie wszystkim niestety było to dane. Łączy ich też wiara w Pana Boga, która dodaje im sił, otuchy i nadziei, że to nieszczęście, tragedia, której byli uczestnikami, odpowiednio przeżyta, z perspektywy wiary, stanie się także dla nich umocnieniem na dalsze życie (metropolita krakowski)r

Ks. Jerzy Kozłowski jest przewodnikiem Pieszej Pielgrzymki Diecezji Świdnickiej na Jasną Górę grupy 2 Ziemi Dzierżoniowskiej. W diecezji zaraz po tragicznym wydarzeniu ruszył szturm modlitewny za ocalenie życia i powrót do zdrowia.

Zdjęcie: czwartkowa akcja ratunkowa, fot. Grzegorz MAmot, PAP

– O nawałnicy dowiedziałem się już wczoraj, ale dopiero dziś rano powiedziano mi, że wśród poszkodowanych jest ksiądz z naszej diecezji. Na pewno trzeba się cieszyć z tego, że ks. Jerzy żyje, ale oczywiście również prosić Boga o jego szybki powrót do zdrowia. Stajemy na progu nowego roku szkolnego, w którym młody kapłan miał prowadzić dzierżoniowską młodzież. Oni potrzebują pasterza. Dlatego jesteśmy zobowiązani jako bracia i siostry do wstawiania się za rannym księdzem – mówił biskup świdnicki Ignacy Dec. W niedzielę rannego ks. Jerzego odwiedził również w szpitalu abp Marek Jędraszewski, biskup miejsca, na terenie którego rozegrała się czwartkowa tragedia.

Zobacz także
Wasze komentarze