Kard filmu „Tajemnica o. Pio”, fot. mat. prasowe

Jak prześladowano o. Pio. W jego klasztornej celi oraz w konfesjonale zamontowano podsłuch

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Zanim został świętym, był ojcem duchowym wielu osób. Dzięki niemu wielu się nawróciło. Jednocześnie był obiektem wielkiej presji, pewnej formy prześladowania. Dokument „Tajemnica Ojca Pio” pokazuje życie tego kapucyna „od kuchni”.

 
W filmie widzimy jego klasztorne życie, działalność publiczną (duszpasterską, ale także tę publiczną, społeczną, związaną z budową Domu Ulgi w Cierpieniu). Obraz ma swoje walory, ale znajduję w nim też kilka wad. 

Dotąd niepublikowane  

Do walorów zaliczyć można (i trzeba) oryginalne zdjęcia i filmy z udziałem o. Pio. Poznajemy jego dom rodzinny, później życie w klasztorze. Niektóre nagrania nie były do tej pory nigdzie publikowane. Wielką zaletą filmu jest też możliwość usłyszenia głosu o. Pio. Szczególnie przejmujące są nagrania z chwil, gdy o. Pio sprawował msze święte tuż przed swoją śmiercią. Jego głos jest już bardzo słaby, słowa niekiedy niezrozumiałe, wspierają go współbracia.
Twórcy obrazu mieli rzadką możliwość wejścia na 2 tygodnie do klasztoru kapucynów w San Giovanni Rotondo, gdzie mieszkał św. o. Pio i przejrzeć niezwykłe archiwum pamiątek po tym zakonniku. W filmie zobaczymy też materiał dokumentujący niedawną ekshumację ciała świętego.  

 W niebie będę robił większy hałas niż na ziemi (o. Pio, fragment filmu) 

Trudne życie świętego  

Niektórych widzów zaskoczą na pewno fakty dotyczące presji, której poddawany był ten kapucyn. Szykany spotykały go zarówno w zakonnej wspólnocie, jak i szerzej – w łonie Kościoła katolickiego. W dokumencie pada wręcz słowo: „prześladowanie”. I o ile zrozumieć można wątpliwości, co do autentyczności stygmatów o. Pio, (szczególnie w początkowym okresie, była to przecież sprawa wymagająca badania), to trudno zrozumieć, dlaczego jego popularność i duszpasterska działalność spotykała się z aż tak wielkim oporem. W filmie co chwilę jesteśmy zapoznawani z kolejnymi dokumentami Świętego Oficjum, które zakazywały wiernym kontaktów z o. Pio.

fot. mat. prasowe

Widzimy też, z jak wieloma oszczerstwami musiał mierzyć się ten zakonnik. Kapucyn był posądzany (bez żadnych dowodów) o intymne kontakty z kobietami. W jego klasztornej celi oraz w konfesjonale zamontowano podsłuch, chciano złapać go na jakimś niewygodnym, kompromitującym fakcie.  

Dzięki niemu – o. Pio – się nawróciłem. To on zmienił moje życie i życie wielu ludzi na całym świecie. Swoją pokorą, znoszeniem cierpienia w ciszy ukazał ludziom drogę do Boga, u którego zresztą wiele wyprosił. (reżyser filmu José María Zavala)

Wady filmu, o których wspomniałem na początku? To przede wszystkim szybkie przechodzenie z jednego wątku do drugiego… Niektóre nawet potraktowane są bardzo hasłowo – tak, że aż trudno się w nich połapać. W pewnej chwili można odnieść wrażenie, że zamiast wczytywać się w kolejne rozdziały „książki” opowiadającej o tym świętym, wertujemy kartki, niedokładnie i z pośpiechem. Męcząca może też być intensywna muzyka, która w niektórych momentach zamiast towarzyszyć, wybija się na plan pierwszy i wydaje się, że jej głównym zadaniem, jest podnoszenie emocji widzów.  Brakuje też polskich tłumaczeń „wizytówek” osób wypowiadających się w dokumencie.

Ojciec duchowy i niezwykły spowiednik  

Niezwykłą siłą filmu i pewnie najbardziej ujmującą jego częścią są świadectwa jego duchowych dzieci, osób, które doświadczyły nawrócenia i uzdrowienia. Sporo powiedzą tam też wypowiedzi współbraci z San Giovanni Rotondo. Wciągające są historie, dzięki którym widzimy jak życie wielu ludzi zmieniało się pod wpływem o. Pio. I jak często były to normalne, ludzkie relacje. O. Pio potrafił być surowy. Gdy widział, że ktoś przychodzi do niego do spowiedzi tylko dlatego, by go zobaczyć, sprawdzić, z powodu jego popularności, bardzo się denerwował i takiego petenta wyrzucał. Potrafił wyrzucić też z konfesjonału, gdy wiedział, że ktoś nie żałuje za grzechy i nie pragnie szczerej poprawy. Niektórzy nawet nie musieli wyliczać swoich grzechów – o. Pio nie pytając, już znał ich grzechy.  

>>> Prawdziwe sceny z życia o. Pio

Warto ten film obejrzeć – jest wyświetlany w kinach wielu miast w całej Polsce (głównie tych studyjnych). Dokument może rzucić światło na nieznane nam do tej pory wątki. Nie jest jednak dziełem wybitnym, jest dokumentem bazującym na niepublikowanych dotąd materiałach, połączonych w jedną, chronologiczną całość. Całość jednak jest podana w formie, która pozostawia trochę do życzenia.  

>>> Grzechy, które surowo potępiał o. Pio

Kard filmu „Tajemnica o. Pio”, fot. mat. prasowe

 

Zobacz także
Wasze komentarze