fot. facebook.com/wiejski.katecheta
Jakie jest życie i praca wiejskiego katechety? Zaglądamy do jego pamiętnika…
Czy praca w wiejskiej szkole różni się od tej w dużym mieście? Czy katecheta powinien być też obecny w świecie cyfrowym? I jaki katecheta to dobry katecheta? Między innymi na te pytania w rozmowie z Maciejem Kluczką odpowiada Przemysław Golec, autor facebookowego bloga „Z pamiętnika wiejskiego katechety„.
Maciej Kluczka (misyjne.pl): Czy praca katechety była twoim pierwszym wyborem, tuż po maturze?
Przemysław Golec (katecheta, autor bloga „Z pamiętnika wiejskiego katechety): – Nie od razu. Pamiętam, jeszcze w czasach licealnych uczestniczyłem w spotkaniach parafialnej grupy modlitewnej. To było w Sopocie, z którego pochodzę. Na jedno z tych spotkań przyszedł katecheta, który był flegmatykiem. O swoim zawodzie opowiadał z „niezwykle silną fascynacją”. Pamiętam jak dziś, że do koleżanki siedzącej obok nachyliłem się i powiedziałem: „Nigdy w życiu nie będę katechetą i nie będę uczyć religii w szkole”. Patrząc na „radość” tego człowieka, stwierdziłem, że ta praca chyba go zabija! I jakże się pomyliłem, kiedy okazało się, że za jakiś czas wylądowałem w szkole. I to właśnie w roli katechety.

Moja mama, która zresztą też jest katechetką, często powtarza: „nigdy nie mów nigdy”. I chyba coś w tym jest…
– Zgadza się! Choć nie od razu wybrałem drogę katechety. Poszedłem na studia teologiczne, nie myśląc jeszcze o pracy w szkole. Jednak wtedy mój ówczesny proboszcz zachorował, a że wiedział, że jestem po teologii, to zapytał, czy mogę go zastąpić w szkole. Pracowałem wtedy w korporacji, ale razem z małżonką stwierdziliśmy, że praca w szkole będzie dla mnie lepszym rozwiązaniem.
Czy praca wiejskiego katechety, praca w małej szkole, różni się od pracy katechety w Warszawie czy we Wrocławiu?
– Rozmawiam o tym z kolegami i koleżankami na spotkaniach katechetycznych w naszej bydgoskiej diecezji. W dużych miastach może być nieco trudniej, bo laicyzacja postępuje tam szybciej niż na wsi. Trudniej jest też z tego powodu, że jest nas – katechetów – mniej.
To nie jest zawód, który cieszy się dużą popularnością.
– Podobnie też z odbiorcami. Przemówiła do mnie kiedyś pewna historia… Na rekolekcje do kościoła przyszedł tylko jeden parafianin. Ksiądz rekolekcjonista pomyślał: „Głosić naukę, czy jej nie głosić?”. A, że historia miała miejsce w górach, to siedzący w ławce baca miał do niego powiedzieć: „Panocku, gdy ja wychodzę do zagrody, to niezależnie czy ja mam jedną owcę czy sto owiec, to wszystkim muszę dać jeść”.
Dokładnie tak. A czy z perspektywy prawie dekady pracy w szkole, stwierdziłbyś, że zmienia się sytuacja lekcji religii? Nie pytam tylko o zmiany logistyczne i prawne: od dwóch lat zmniejszyła się liczba lekcji religii (z dwóch do jednej tygodniowo). Pytam też o samych uczniów i rodziców. Czy ich podejście do przedmiotu zmieniło się?
– Dzieci na pewno są inne. Nie chcę powiedzieć że trudniejsze, ale na pewno inne. Dziś, bywa tak, że trudniej do nich dotrzeć, trudniej znaleźć wspólny język. Ja jednak na kontakt z uczniami nie narzekam. Jestem jeszcze stosunkowo młodym człowiekiem, staram się nadążyć za uczniami, za trendami, które ich interesują i które są obecnie w przestrzeni cyfrowej. Chcę wiedzieć, czym żyją. Chcę, by mieli ze mną o czym porozmawiać. Nie chcę być boomerem, który nie ogarnia rzeczywistości. A przychodzą do mnie różni uczniowie, także ci, których nie uczę. Chcę razem z nimi kroczyć drogą do poznania Boga. Ja jestem jedynie ich starszym, nieco bardziej doświadczonym towarzyszem, a nie wyłącznie nauczycielem czy mentorem.

Czy praca w wiejskiej szkole jest spokojniejsza? Czy także i w twojej szkole dzieci biegają na korytarzach, są głośne i często trzeba je uciszać?
– W tej kwestii dużych różnic nie ma. Niezależnie od tego, czy żyjemy na wsi, czy w mieście, żyjemy w dość szybkim tempie. I w hałasie.
Żyjemy w dobie mediów społecznościowych i wszechobecnych aplikacji. Eksperci mówią o dużym problemie, jakim jest przebodźcowanie zarówno dzieci, jak i dorosłych.
– Dodatkowym problemem są rozwody, rozbite rodziny, różnego rodzaju patologie. Dzieci starają się później te problemy odreagować. Także w szkole. Emocje biorą niekiedy górę. O tych problemach słyszę na korytarzach, na lekcji. Jedną z ról lekcji religii jest stworzenie przestrzeni do rozmowy na te trudne tematy. Szkoła ma możliwość pokazania dzieciom, że można sobie poradzić z trudnymi sytuacjami, które ich spotykają.
Te rozmowy nie zawsze są łatwe, prawda?
– Tak, szczególnie gdy podejmujemy na lekcji temat miłości, rodziny, sakramentu małżeństwa, który zgodnie z nauką Kościoła jest święty i nierozerwalny. A ja mam świadomość, że przede mną są dzieci, które pochodzą z rozbitych rodzin. Jednak wtedy odwołuję się do mojego własnego doświadczenia, bo w mojej rodzinie też były rozwody. Mówię wtedy dzieciom, że chociaż mamy jakiś wzór, do którego dążymy, to wiemy, że w życiu bywa różnie. Staram się też przekazać im to, że nie są tym sytuacjom winne, ani „naznaczone” grzechem czy błędem rodziców. Powtarzam dzieciom, że to nie one są problemem.
Na Facebooku prowadzisz blog „Z pamiętnika wiejskiego katechety”, w którym są treści zarówno poważne, jak i z przymrużeniem oka. We wpisach i w komentarzach wspominasz o swoich uczniach. Skąd się wziął w ogóle pomysł na tę internetową aktywność? I czy te treści docierają przede wszystkim do twoich uczniów czy też do szerszego grona odbiorców?
– Moim głównym i pierwszym menadżerem jest moja kochana małżonka, która już jakiś czasu temu powiedziała, że powinienem przelewać na papier (ten zwykły albo cyfrowy) to, co mam w głowie. A, że myśli jest w mojej głowie dużo, to szkoda, by coś z tego nie zostało na dłużej. A w końcu za sukcesem każdego mężczyzny stoi mądra kobieta! A kto jest głównym odbiorcą mojego bloga? To oczywiście mieszkańcy mojego regionu, a więc i pewnie moi uczniowie, ale moje treści docierają też wszędzie tam, gdzie dociera internet, a więc nawet zagranicę.
Czy uczniom podobają się te wspomnienia?
– Moi uczniowie doskonale wiedzą, że prowadzę bloga. W ubiegłym roku szkolnym swoją przygodę ze szkołą skończyła klasa, która bardzo często pojawiała się w moim pamiętniku. To były różne historie. Niektóre z nich były zabawne, inne głębokie, zawsze były fenomenalne. Opisując te wydarzenia zawsze dbam o bezpieczeństwo dzieci. Nie podaję ich imion czy nazwisk, a jeśli publikuję zdjęcia to zamazuję ich twarz. Chyba, że mówimy o absolwentach szkoły czy o osobach dorosłych. Bieżące sytuacje opisuję niekiedy w taki sposób, że można odnieść wrażenie, że wydarzyły się kilka lat temu. Uczniowie oczywiście niekiedy się w tych historiach rozpoznają, ale te wpisy nigdy nie mają na celu wyśmianie lub skrytykowanie kogoś. To historie, które budują naszą szkolną wspólnotę, a uczniowie chcą być w nich obecni. Przekazują sobie te historie, mówiąc nawet: „zobacz, pan o tobie napisał”. Te wpisy na Facebooku często bywają też okazją do kolejnej naszej rozmowy. Żyją więc i skłaniają do refleksji.

Według Ciebie dobrze by było, żeby katecheci byli obecni w świecie cyfrowym, by uczniowie też ich tam widzieli?
– Wychodzę z założenia, że w Kościele mamy mnóstwo różnych charyzmatów i wiele talentów, dlatego wrzucanie wszystkich do tego samego worka, do tej samej kategorii, byłoby krzywdzące i nieskuteczne. I – co ważniejsze – bardzo ograniczające Pana Boga.
A jaki katecheta to według ciebie dobry katecheta?
– Do dziś pamiętam historię z praktyk katechetycznych, które odbyłem kilkanaście lat temu. Ksiądz przyszedł wtedy na lekcję z gazetą, wskazał na jeden artykuł i powiedział: „Słuchajcie, jest taki problem, czy chcecie o tym pogadać?”. I to jest dla mnie wzór katechezy, która jest zanurzona w dzisiejszym, codziennym życiu. Podobnie traktuję swoją aktywność w internecie, chcę żeby była odbiciem naszej rzeczywistości.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Jak rozmawiać z dzieckiem o Komunii?
Dom, którego potrzebują młodzi [REPORTAŻ]
Marginalizacja lekcji religii to fakt [KOMENTARZ]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny