Fot. EPA/ALESSANDRO DI MEO

Jakie powinno być kazanie? 5 wskazówek papieża Franciszka dla księży

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Krótka, prosta, pozytywna, bez użalania się, narzekania i moralizowania. Taka według papieża Franciszka powinna być idealna homilia.

W swojej pierwszej adhortacji z 2013 r. papież Franciszek zajął się tematami takimi jak pokusy zaangażowanych w duszpasterstwo, społeczna integracja osób ubogich czy pokój i dialog społeczny. Ojciec święty zajął się również tematem przygotowywania i głoszenia homilii. Papież zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, jak wielu wiernych krytykuje swoich duszpasterzy za kiepskie kazania.

„Szczególnie zatrzymam się na homilii i jej przygotowaniu, ponieważ wiele jest krytycznych uwag w odniesieniu do tej poważnej posługi i nie możemy zamknąć uszu. Homilia jest punktem porównania w ocenie bliskości i zdolności spotkania pasterza ze swoim ludem. Wiemy bowiem, że wierni przywiązują do niej wielką wagę. Oni zaś, podobnie jak sami wyświęceni szafarze, wielokrotnie cierpią, jedni przy słuchaniu, drudzy przy głoszeniu słowa. To smutne, że tak jest” – pisze Franciszek.

>>> Adhortacja Evangelii gaudium

Homilia powinna być krótka

Ojciec święty pisze wprost, że homilia powinna być krótka, by nie nudzić słuchaczy. Jedna konkretna myśl wystarczy. Nie chodzi przecież o to, aby przekazać jak najwięcej, ale żeby wierni wyszli z kościoła z poczuciem misji, z zapałem, z obudzoną na nowo radością.

„Homilia nie może być rozrywkowym spektaklem, nie odpowiada logice przekazów medialnych, ale powinna wzbudzić zapał i nadać sens celebracji. Stąd powinna być krótka i powinna unikać sprawiania wrażenia, że jest jakąś konferencją lub lekcją. (…) Dobra homilia, jak powiadał mi stary mistrz, powinna zawierać «jedną myśl, jedno uczucie i jeden obraz»” – zwraca uwagę papież.

>>> Papież: świadectwo jest podstawą ewangelizacji

Przygotowanie homilii

Kolejnym elementem, na który Franciszek zwraca uwagę, jest przygotowanie się księży do kazania. Duchownym chyba często wydaje się, że jeśli powiedzą cokolwiek, spontanicznie, to wierni nie zauważą kiepskiego przygotowania. Tak nie jest. Słyszałem w swoim życiu pewnie tysiące kazań i za każdym razem daje się wyczuć, czy jest ono przemyślane, czy też nie. Papież namawia, aby starannie przygotowywać homilię, nawet kosztem innych ważnych obowiązków.

„Przygotowanie przepowiadania słowa jest zadaniem tak ważnym, że należy poświęcić dłuższy czas na studium, modlitwę, refleksję i duszpasterską kreatywność. (…) Niektórzy proboszczowie często utrzymują, że nie jest to możliwe z powodu tak licznych obowiązków, które muszą spełniać. Jednakże ośmielam się prosić, aby w każdym tygodniu poświęcić temu zadaniu wystarczająco długi czas osobisty i wspólnotowy, nawet gdyby trzeba było przeznaczyć mniej czasu na inne zadania, nawet ważne” – czytamy w Evangelii gaudium.

Szczyt w Watykanie

fot. EPA/VINCENZO PINTO

Lepszy przykład niż wykład

Co jednak sprawia, że homilii słucha się najlepiej? Że trafia ona do wiernych? Tutaj Franciszek nie ma wątpliwości, że najważniejszym czynnikiem jest wiarygodność. Nikt nie będzie dobrze i skutecznie nauczał o Słowie Bożym, jeśli sam w swoim życiu nie będzie się nim kierował.

„Ktokolwiek chce przepowiadać, najpierw powinien być gotów, by poruszyło go Słowo i by stało się ono rzeczywistością w jego konkretnym życiu” – proponuje papież.

>>> Papież Franciszek: jestem kuszony i osaczony

Po pierwsze – słuchać

Franciszek kładzie nacisk na to, że głoszenie zaczyna się od słuchania. Otwarcie na słuchanie ludzi zwiększa szanse na to, że duchowny zrozumie problemy, ale i język, którym na co dzień posługują się świeccy. Trudności ze znalezieniem właściwego języka są w Polsce bardzo widoczne. Homilie często są głoszone trudnym i hermetycznym językiem i zawierają teologiczne twierdzenia niezrozumiałe dla większości słuchaczy. A przecież nie w tym rzecz. Homilia nie ma być teologicznym wykładem tylko elementem dialogu między Bogiem i ludźmi. Ma pomóc rozwijać relację z Bogiem i być drogowskazem.

Kaznodzieja powinien słuchać ludu, aby odkryć to, co wierni potrzebują usłyszeć. (…) Największym ryzykiem dla kaznodziei jest przyzwyczaić się do swojego języka i uważać, że wszyscy inni się nim posługują i rozumieją go spontanicznie. Jeśli chcemy dostosować się do języka innych, by móc dotrzeć do nich ze Słowem, trzeba wiele słuchać, trzeba dzielić życie z ludźmi i zwracać chętnie na nie uwagę” – podkreśla ojciec święty w adhortacji.

>>> Masz wolne 2 minuty? Papież Franciszek ma dla Ciebie propozycję! 

Pozytywny przekaz

Na koniec rzecz z pewnością nie najmniej ważna – pozytywny przekaz. Homilia to nie czas na narzekanie, żalenie się czy na nieustanną krytykę. Wierni nie przychodzą do kościoła po naganę, tylko po nadzieję i Dobra Nowinę. I także na to zwraca uwagę Franciszek.

„Inną cechą charakterystyczną jest pozytywny język. Nie tyle mówi to, czego się nie powinno robić, ale raczej proponuje to, co możemy robić lepiej. W każdym wypadku, jeśli wskazuje na coś negatywnego, stara się pokazać także pozytywną wartość, która pociąga, aby nie zatrzymywać się na narzekaniu, na żaleniu się, na krytyce lub na wyrzutach sumienia” – czytamy.

Jak już wspomniałem, wysłuchałem w swoim życiu tysiące homilii. Wiele z nich było dobrych, poprawnych, niektóre były genialne i pamiętam je do dzisiaj. Zdarzało się również, że z kościoła nie wychodziłem pokrzepiony tylko przybity lub nawet wkurzony tym, że ksiądz potraktował mnie jak pozbawioną samoświadomości istotę, której trzeba powiedzieć na kogo ma głosować i przypominać jej na każdym kroku, że ma nie myśleć, tylko być posłuszną. Niedzielne kazania rzeczywiście bywają kontrowersyjne i często są tematem rozmów przy rodzinnym stole. Homilia często jest wizytówką duszpasterza. Dlatego warto ją dopracować, bo może skutecznie zachęcić albo odstraszyć od Kościoła. Szczególnie tych, których wiara jest krucha lub dopiero kiełkuje.

Zobacz także
Wasze komentarze