fot. PAP/Radek Pietruszka

Kard. Kazimierz Nycz kończy dzisiaj 74 lata

Dynamiczny duszpasterz poszukujący nowych sposobów ewangelizacji, gorący zwolennik większego zaangażowania świeckich w Kościele, autor koncepcji nauczania religii w polskich szkołach, hierarcha gotowy do dialogu także z niewierzącymi. 1 lutego kard. Kazimierz Nycz kończy 74 lata. W końcu ub. roku poinformował, iż złożył na ręce papieża Franciszka prośbę o przyjęcie rezygnacji z urzędu arcybiskupa warszawskiego.

Przed objęciem funkcji w Warszawie pracował jako biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej, a następnie ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Mówi otwarcie i szczerze, wytyka błędy i stawia wymagania politykom, ale i Kościołowi. Nie unika mediów.

74-letni hierarcha pełni dziś szereg funkcji w Konferencji Episkopatu Polski. Jest m.in. członkiem Rady Stałej oraz Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec oraz ordynariuszem wiernych obrządku wschodniego w Polsce pozbawionych ordynariusza własnego obrządku. Przewodniczy Radzie Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, zasiada też w gremiach watykańskich: Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Kongregacji ds. Duchowieństwa oraz w Papieskiej Radzie ds. Kultury.

Nie prawić morałów

Kazimierz Nycz urodził się 1 lutego 1950 r. w Starej Wsi koło Oświęcimia. Syn mistrza budowlanego po maturze wstąpił do seminarium krakowskiego. Do dziś wspomina księży, którzy go fascynowali i do których chciał być podobny – duszpasterz z Lasek ks. Tadeusz Fedorowicz czy ks. Józef Dowsilas, wybitny przedwojenny katecheta, który „potrafił niemoralizatorsko prawić do młodych”. Ten wzorzec bardzo się przydał – po święceniach w 1973 r., licencjacie z teologii na PAT oraz doktoracie obronionym w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim katecheza była dziedziną, której się poświęcił i na temat której opublikował około setki artykułów.

Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk bp. Juliana Groblickiego 20 maja 1973 r. w Kaniowie. Przez dwa lata pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Elżbiety w Jaworznie-Szczakowej, a następnie w parafii pw. św. Małgorzaty w Raciborowicach. W 1976 r. uzyskał licencjat z teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie. Rok później został skierowany na studia doktoranckie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1981 r. uwieńczył studia katechetyczne rozprawą doktorską „Realizacja odnowy katechetycznej Soboru Watykańskiego II w archidiecezji krakowskiej”.

Po zakończeniu studiów podjął pracę w Wydziale Katechetycznym Kurii Metropolitalnej w Krakowie i pomagał w duszpasterstwie w skawińskiej parafii pw. Miłosierdzia Bożego.

„Z ludu i dla ludu”

Przez sześć kolejnych lat wykładał też katechetykę na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 1987 r. został wicerektorem krakowskiego seminarium duchownego. Funkcję tę sprawował zaledwie rok, gdyż 16 kwietnia 1988 r. papież Jan Paweł II mianował ks. Nycza biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. W chwili nominacji miał zaledwie 38 lat. Jako dewizę biskupiego posługiwania przyjął słowa „Ex hominibus, pro hominibus” (Z ludu i dla ludu). Konsekracji na Wawelu przewodniczył 4 czerwca 1988 r. kard. Franciszek Macharski.

W latach 1988-2004 bp Nycz pełnił urząd wikariusza generalnego archidiecezji krakowskiej. Organizował trzy ostatnie wizyty Jana Pawła II w Krakowie podczas pielgrzymek Ojca Świętego. Dał się wówczas poznać jako doskonały organizator oraz człowiek świetnie współpracujący z mediami.

Katecheza – pasja życia

Jego prawdziwą pasją jest katecheza szkolna. Przez dziesięć lat, (od listopada 1999 r.) bp Nycz przewodniczył Komisji Wychowania Katolickiego KEP. W tym okresie mocno zaangażował się w wypracowanie jak najlepszych sposobów, jakie w dziedzinie katechezy mogą dać zajęcia szkolne oraz w poszukiwanie form katechezy parafialnej.

Spotykał się regularnie z katechetami, jeździł do szkół, dyskutował. Uznał za oczywiste, że po 30 latach realizowania poprzedniego programu trzeba opracować nowe rozwiązania, gdyż dzisiejsze środowiska są pluralistyczne, w jednej klasie uczą się dzieci z rodzin bardzo religijnych obok takich, których rodzice są daleko od Kościoła, a jeszcze mentalność uczniów jest „wizualna”. Dlatego w centrum swojej działalności postawił dostosowanie polskiej katechezy do posoborowych dokumentów katechetycznych Kościoła, zwłaszcza „Katechizmu Kościoła Katolickiego” i „Dyrektorium ogólnego o katechizacji”, a także skorelowanie nauczania religii w szkole z wymaganiami reformowanej szkoły.

fot. PAP/Radek Pietruszka

Pod jego kierunkiem zostały opracowanie i zatwierdzone przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 20 czerwca 2001 r.: „Podstawa programowa katechezy Kościoła katolickiego w Polsce”, „Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce” i „Program nauczania religii”.

Z okazji 20-lecia obecności religii w szkole bp Nycz mówił (w 2010 r.): „Czasem wydaje się nam, że możemy rodzinę zastąpić, ale jest to z gruntu błędne mniemanie. Katecheza jest wielkim, świętym procesem Kościoła, dokonującym się w wielu miejscach, z których najważniejszym jest dom. Szkoła i parafia przychodzą rodzinie z pomocą w procesie wychowywania religijnego dziecka”. Zwracał uwagę, że wychowawcy szkolni powinni zmienić swój styl – z autorytarnego na partnerski, a nauczyciel powinien być przewodnikiem, który kocha. Zaś katecheza nie może być nauczana ex cathedra, a ma odpowiadać na najtrudniejsze nawet pytania, stawiane przez młodego człowieka.

Jednocześnie jest przeciwnikiem zasady „religia w szkole albo nic”. Uważa, że uczeń powinien mieć do wyboru uczestnictwo w lekcjach religii bądź zajęciach z etyki, a udział w jednych z tych przedmiotów powinien być obowiązkowy.

Podsumowując 30 lat ponownej obecności religii w polskich szkołach przyznał ocenia: “Nie dopilnowaliśmy do końca równowagi miejsc katechezy, a więc domu rodzinnego, parafii i szkoły. I do tego trzeba wrócić”. Wskazał też, że Polska należy do krajów w których laicyzacja w młodym pokoleniu dokonuje się najszybciej. „Dziś musimy nauczyć się radować spotkaniem nawet z jednym człowiekiem, jeśli przyszedł tylko ten jeden” – powiedział we wrześniu 2020 r. były już przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

Po ostatnich wyborach, odnosząc się do ożywionych dyskusji o lekcjach religii w szkole przestrzegł przed wejściem “na drogę dyskusji ideologicznej, która do niczego konkretnego nie doprowadzi”. Przypomniał, że taki przedmiot jest dziś obecny niemal w całej Europie, oraz że ma on kształtować podstawy aksjologiczne w życiu młodych ludzi i wprowadzać w wiedzę o fundamentach naszej cywilizacji opartej m.in. na biblijnym kodzie kulturowym.

Autorytet bez piedestału

9 czerwca 2004 r. został mianowany przez papieża Jana Pawła II biskupem diecezjalnym koszalińsko-kołobrzeskim. Oznaczało to przenosiny kilkaset kilometrów na północ oraz kompletną zmianę otoczenia i charakteru wyzwań duszpasterskich, na terenach o bardzo niskim poziomie praktyk religijnych. Nowy ordynariusz wprowadził przy parafiach katechezę pozaszkolną w małych grupach w ramach przygotowania młodzieży gimnazjalnej do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Wspólnotom parafialnym polecił także troskę o kontakt z młodzieżą studiującą.

Opracował program pomocy dla uzdolnionej młodzieży „Koszalińska Barka”, w ramach którego grupa najbiedniejszej młodzieży ponadgimnazjalnej otrzymuje dofinansowanie na zakup biletów miesięcznych, opłacenie pobytu i wyżywienia w internacie. Była to wspólna inicjatywa Urzędu Miasta Koszalin i biskupa ordynariusza. Projekt finansowany jest z budżetu miasta.

„Nie jest hierarchą na piedestale, a jednocześnie ma niesamowity autorytet, który nie zachowuje sztucznego dystansu, jaki charakteryzuje może nawet innych biskupów” – mówił ks. Krzysztof Zadarko, ówczesny rzecznik Kurii diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Podkreślał, że bp Nycz łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi, burzy wszelkie bariery, z nim każdy czuje się jak w domu: „Posiada zdolność rzadko spotykanego dialogu bez uprzedzeń, jednocześnie broniąc swoich wartości. Nie byłoby to możliwe bez umiejętności słuchania. On wysłuchuje wszystkich stron, argumentów, zanim sam coś powie”.

Prezydent Koszalina Mirosław Mikietyński bardzo cenił u biskupa jego twórczą i aktywną postawę, zaangażowanie w wiele przedsięwzięć edukacyjnych, społecznych. „Tę współpracę z bp. Nyczem oceniam nie jako cenną, lecz bezcenną” – przyznawał prezydent. I zwracał uwagę na jego otwartość i kontaktowość: „Biskup, który potrafi zadzwonić, czy wysłać SMS-a w sprawach nie zawsze oficjalnych chyba rzadko się w Polsce zdarza. Jest przy tym człowiekiem głęboko wierzącym, taką wiarą powiedziałbym, nowoczesną, na miarę XXI wieku”.

Kościół potrzebny także na manowcach

3 marca 2007 r. Nuncjatura w Warszawie ogłosiła decyzję Benedykta XVI o mianowaniu bp. Kazimierza Nycza arcybiskupem metropolitą warszawskim. Na początku swej posługi w Warszawie podkreślił, że jego priorytetami będą: dobra współpraca z kapłanami, otwarcie na świeckich oraz katecheza dzieci i młodzieży. Zadeklarował dobrą współpracę z mediami zaznaczając, iż „bez mediów Kościół sobie nie poradzi”. Zapowiedział także, że nie da się zaszufladkować politycznie, zaś najważniejsze będą dla niego sprawy duchowe, w tym pomoc ludziom, którzy się zagubili.

Ingres do bazyliki archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie odbył w Niedzielę Palmową 1 kwietnia 2007 r. Jeszcze przed kanonicznym objęciem archidiecezji, pytany o odwołany ingres abp. Stanisława Wielgusa, który złożył rezygnację z urzędu metropolity warszawskiego po fali oskarżeń o współpracę z SB, abp Nycz powiedział, że jest człowiekiem, który nie lekceważy przeszłości, ale idzie też ku przyszłości: „Trzeba najbliższą przeszłość korygować, naprawiać, leczyć, ale nie rozdrapywać. Leczyć należy ją przez pozytywną, duszpasterską, wspólną pracę Kościoła warszawskiego”.

fot. PAP/Radek Pietruszka

Określił też wówczas swoje duszpasterskie priorytety zaznaczając, że przede wszystkim chce być dobrym biskupem, który dobrze sprawdzi się na płaszczyźnie życia duchowego, moralnego, prowadząc prowadzić Kościół po „meandrach i manowcach” współczesnego świata. „Tam Kościół też powinien być, bo tam są ludzie, którzy często się pogubili i potrzebują kogoś, kto by ich prowadził. I tam jest potrzebny Kościół kompletny, tzn. Kościół księży i świeckich” – dodał.

W Warszawie ludzie, którzy są związani z Kościołem – poprzez parafie, ruchy, stowarzyszenia czy wspólnoty – są mocno zaangażowani i tych zaangażowanych jest więcej niż gdzie indziej. Spotykamy tu świadomy i pogłębiony Kościół. Jest więc na czym budować misję ewangelizacyjną – mówi.

– W Warszawie sprawdza się hasło nowej ewangelizacji, że nie można się zadowolić tymi, którzy są w kościele, ale należy wciąż wychodzić ku tym, których już nie ma – mówił KAI. Prezentując specyfikę stolicy, przyznawał, że religijność jest tu niższa, ale za to jest „świadomy i pogłębiony Kościół, tworzony przez aktywnych świeckich, więc jest na czym budować”.

20 października 2010 r. papież Benedykt XVI mianował go kardynałem. Ingres kardynalski do archikatedry warszawskiej odbył 25 grudnia 2010 r. 

Ewangelizacja od podstaw

Jako metropolita warszawski podjął szereg działań na rzecz decentralizacji działań kurii archidiecezjalnej, ściślejszego kontaktu z wiernymi i z pracującymi z nimi duszpasterzami oraz na rzecz formacji apostolskiej wiernych.

Bardzo otwarcie mówi o wyzwaniach stojących dziś przed Kościołem w Polsce, starając się nazywać po imieniu także niedomagania wierzących, w tym duchowieństwa. Charakterystyczny był pod tym względem adwentowy list do księży z 2011 r., w którym alarmował, że w całej Polsce dokonuje się proces odchodzenia od Chrystusa, Kościoła i praktyk religijnych. „Wydaje się, że zbyt długo myśleliśmy o tym, że dom Kościoła skupia 95 proc. Polaków” – przyznawał kardynał dodając, iż dlatego właśnie Kościół wychodzi do wszystkich z jednakowymi propozycjami duszpasterskimi, podczas gdy znaczna część społeczeństwa potrzebuje pierwszej ewangelizacji, nowej ewangelizacji.

„Nasze pokolenie kapłańskie zostało, jak się wydaje, dobrze przygotowane do pracy duszpasterskiej, gorzej natomiast do ewangelizacji, czyli pozyskiwania zagubionych dla Chrystusa” – oceniał kard. Nycz zachęcając księży do gotowości rozmowy także z niewierzącymi i troskę o tych mieszkańców parafii, „którzy z parafialnego domu odeszli”.

W podobnym duchu uwrażliwiał katechetów: „Księża idą do klas szkolnych z katechezą, która jest głoszeniem Słowa Bożego, a więc idą jako duszpasterze. Tymczasem połowa uczniów potrzebuje nie tyle katechezy, lecz raczej ewangelizacji od podstaw”. Przypominał, że „ogromną, choć trudną szansą ewangelizacyjną” jest szkolna katecheza i dziękował proboszczom, którzy wprowadzili w swoich parafiach przygotowanie do sakramentu bierzmowania w małych grupach.

Zwraca uwagę na niezastąpioną rolę parafii w dziele nowej ewangelizacji, której jest gorącym zwolennikiem. “Ewangelizacja – jak wskazał Paweł VI – ma dwa podstawowe kierunki: ad intra i ad extra. Ewangelizacja „ad intra” kierowana jest do tych, którzy są ochrzczeni, bierzmowani, praktykujący, ale potrzebują systematycznego pogłębiania wiary, gdyż inaczej ustaną w drodze. A ewangelizacja „ad extra” jest skierowana na zewnątrz. Nie możemy ewangelizacji zamykać do żadnego z tych kierunków. Bo jeśli to będzie tylko ewangelizacja „ad intra”, to zapomnimy o słowach Jezusa: „Idźcie i głoście!” całemu światu. A jeżeli będzie to tylko ewangelizacja na zewnątrz, to z łatwością przerodzi się w akcyjność. Będziemy ludzi sprowadzać, nawet na stadiony, ale co z tego, jeśli ci ludzie nie będą mieli gdzie się zakorzenić. Powinni móc się zakorzenić we wspólnotach, które ich przyjmą i będą dalej formować, będą pomagać im wejść w modlitwę i sakramenty. W konsekwencji trudno im będzie doświadczyć tego, co jest istotą Kościoła” (wywiad dla KAI 2017).

Aktualność Jana Pawła II

Kard. Nycz stara się zawsze iść śladami Jana Pawła II i kierować się jego wizją Kościoła. „Otwartość Kościoła, którą ukazał światu Jan Paweł II, polegała na tym, że budował on model Kościoła z jednej strony wiernego Ewangelii, tradycji i ortodoksji, z drugiej strony otwartego, nastawionego na dialog ze światem oraz dialog ekumeniczny i dialog z innymi religiami, przede wszystkim z judaizmem” – wyjaśniał w ubiegłorocznym wywiadzie dla KAI.

Jeśli chodzi o miejsce Kościoła w pluralistycznej rzeczywistości publicznej, to odwołuje się do stanowiska Soboru. „Chodzi mi o zapis nt. autonomii i niezależności państwa i Kościoła, z możliwością współpracy w imię dobra wspólnego. Jest to zapis z soborowej konstytucji o świecie współczesnym „Gaudium et spes”, który później znalazł się w naszym Konkordacie” – wyjaśnia.

– W tym znaczeniu pontyfikat Jana Pawła II jest niezwykle aktualny także i dziś. Gdybyśmy tę linię potrafili w Polsce utrzymać, linię która oznacza powszechność Kościoła, bycia dla wszystkich i troski o wszystkich, to nasz Kościół byłby w bardzo dobrej kondycji – konstatuje kardynał.

W obliczu postępującej sekularyzacji zwraca uwagę, że samo praktykowanie poprzez niedzielną Mszę św. już nie wystarczy i że potrzebne jest wprowadzanie ludzi w Kościół przez wspólnoty, przez grupy, przez rozmowę, żeby następowało to, co papież nazwał nową ewangelizacją. W 2022 r. w cysterskim sanktuarium w Mogile przypomniał, że  w latach 70. ub. wieku odbywały się tam zebrania Synodu Krakowskiego. – To był przykład Kościoła w drodze, po której idą duchowni razem ze świeckimi. Jeżeli coś dla Pana Jezusa i dla Kościoła możemy zrobić, to musimy to robić razem, bo Kościół jest wspólnotą ludzi ochrzczonych, a dopiero potem niektórych wyświęconych – mówił kard. Nycz. Jak podkreślał, kard. Wojtyła rozumiał ideę Kościoła w drodze na wiele lat przed papieżem Franciszkiem i obecnym synodem o synodalności.

>>> Kard. Kazimierz Nycz: Chrystus przyszedł dla zbawienia wszystkich ludzi, także narodów pogańskich

Co nam dziś mówią Błogosławieni

Bardzo mocno angażował się w proces beatyfikacyjny ks. Jerzego Popiełuszki, wraz z innymi polskimi biskupami kierując do Benedykta XVI specjalną prośbę w tej sprawie. 6 czerwca 2010 r., podczas uroczystej Mszy beatyfikacyjnej na Placu Piłsudskiego apelował: „Niech ta beatyfikacja zaowocuje zjednoczeniem wszystkich Polaków wokół tych spraw i wartości, za które ks. Jerzy Popiełuszko poniósł męczeńską śmierć”.

Z wielką nadzieją oczekiwał na beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego i Matki Elżbiety Czackiej, która miała miejsce 12 września 2021 roku w Świątyni Opatrzności Bożej. Uważał, że wydarzenie to może pogłębić religina świadomośc Polaków i wpłynąć na jakość ich chrześcijańskiego śwadetcwa. – Zależy mi, aby kultu kard. Wyszyńskiego po beatyfikacji nie zamknąć w wymiarze pietystycznym, ale by przynosił on konkretne owoce w naszym codziennym życiu, aby nie spełniły się słowa: „Wiara bez uczynków martwa jest” – mówił w wywiadzie dla KAI, wskazując na dziesięciopunktowe “ABC Społecznej Krucjaty Miłości” i wezwanie do miłości nieprzyjaciół.

Z kolei z wyniesieniem na ołtarze Matki Elżbiety Czackiej wiązał nadzieję na  rozprzestrzenienie się w Kościele charakterystycznego dla Dzieła Lasek ducha ubóstwa, prostoty, służby najsłabszym, otwartości i dialogu. Ducha, który „powinien inspirować nasz katolicyzm, a w pierwszym rzędzie środowiska katolików świeckich”.

Fot. PAP/Piotr Nowak

Kościół ponadpartyjny

Kard. Nycz nie unika wypowiedzi dotyczących ważnych kwestii społecznych i politycznych. Zawsze przy tym stoi na stanowisku, że Kościół może wypowiadać się w sprawach politycznych, ale tylko w tych jakie określa nauka społeczna Kościoła. W związku z tym stale przypomina jej podstawową zasadę, jaką jest troska o dobro wspólne i o to apeluje do polityków wszystkich, nieraz zwaśnionych ze sobą opcji.

Jako biskup koszalińsko-kołobrzeski w jednym z listów pasterskich na Wielki Post podkreślał, że duchowni i media katolickie nie mogą się wiązać z jedną opcją polityczną: „Trzeba słuchać Kościoła wtedy, gdy duchowni i katolickie media ulegają pokusie wiązania się z konkretnymi partiami i próbują uprawiać politykę. To jest właśnie zadanie ludzi świeckich w Kościele”. Podkreślał, że najważniejszym zadaniem Kościoła jest niesienie ludziom zbawienia, bo po to jest on potrzebny światu i człowiekowi, który często się gubi.

Odnosząc się w 2006 r. do problemu lustracji w Kościele oceniał, że w tej nowej, traumatycznej sytuacji Kościół musi sobie poradzić i sobie poradzi. Sprzeciwiał się przy tym „dzikiej lustracji” podkreślając, że nie można tego robić w sposób ahistoryczny, nie uwzględniając specyfiki i kontekstu tamtych czasów.

Jako metropolita warszawski niejednokrotnie apelował do polityków, by potrafili myśleć „ponad podziałami”. W grudniu 2016 r. odnosząc się do kolejnych napięć politycznych, deklarował w rozmowie z dziennikarzami: „Jeżeli byłoby trzeba, jestem gotów pójść drugi raz do parlamentu na Opłatek, by święta były spokojne, by wszyscy potrafili myśleć w kategoriach dobra wspólnego”. I wyznawał z goryczą: “Im jestem starszy, tym muszę powiedzieć, że człowiek żyje taką nadzieją, iż kolejne święta będą coraz bardziej spokojne, a jakoś trudno się tego doczekać. To potwierdza, dlaczego my ludzie potrzebujemy wielu adwentów, by się nawrócić, przygotować, otworzyć, potrzebujemy wielu świąt Bożego Narodzenia i wielu stołów wigilijnych, wielu opłatków”.

W rok później w wywiadzie dla KAI deklarował: „mamy z jednej strony dobrą zmianę inicjowaną przez ekipę, którą Polacy obdarzyli swym zaufaniem, z drugiej poziom nienawiści i oskarżeń, z jakim od dawna nie mieliśmy do czynienia”. Dlatego uważa, że rolą Kościoła w Polsce, który ma „historyczne osiągnięcia w budowaniu pojednania z sąsiednimi narodami” jest troska o „pojednanie wewnątrz polskie”, co jego zdaniem jest „palącym zadaniem”.

Nad głębokimi podziałami politycznymi ubolewał też po październikowych wyborach parlamentarnych, wskazując w wywiadzie dla KAI, że odpowiedzialność za “posklejanie” społeczeństwa powinni wziąć na siebie głównie ci, którzy najbardziej zawinili: politycy.  Jednocześnie  raz jeszcze podkreślił, że Kościół nie może opowiadać się po żadnej stronie politycznego sporu: “Nie ma ‘naszych’ i ‘waszych’ dla duszpasterza, dla ewangelizującego Kościoła. Wszyscy są nasi, bo jesteśmy dla wszystkich”.

Wyzwanie wrogiej laickości

Objęcie funkcji metropolity Warszawy wiązało się z (naturalną skądinąd) koniecznością jeszcze bliższego niż dotąd przyglądania się sprawom publicznym oraz zabierania głosu na temat miejsca Kościoła w demokracji i relacji państwo-Kościół.

Nie zabrakło jego głosu w czasie ostrego konfliktu społecznego wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w 2010 r. Mówił konsekwentnie, iż „nie wolno używać krzyża do tego, by dzielić ludzi, wyznaczać przestrzenie i tereny, by osiągać swoje ludzkie cele, bo byłoby to wielką instrumentalizacją krzyża”. Jednocześnie zaznaczał, że warunkiem rozwiązania problemu jest spełnienie postulatu godnego upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej.

Kard. Nycz otwarcie piętnuje wszelkie tendencje, które w imię laickości państwa próbują wyeliminować religię z życia ludzi i społeczeństw. Podkreśla, że „szkodzą człowiekowi ci wszyscy, którzy w imię fałszywej wolności człowieka próbują wyeliminować religię z życia ludzi i z życia społecznego a wprowadzić laickość wrogą Kościołowi i religii”.

Zwraca uwagę, że świeckość państwa może być wartością pozytywną, kiedy służy wszystkim religiom i Kościołom, stwarzając wszystkim wierzącym możliwość działania w życiu społeczeństwa i państwa oraz kiedy państwo uznaje wartość i ważność religii i Kościoła w przestrzeni publicznej. Przyznaje, że w imię takiej autonomii i współpracy dla dobra wszystkich, wspólnie podejmuje się troskę o człowieka, rodzinę, jakość życia społecznego. Natomiast jeśli tak nie jest, to świeckość przestaje być wartością a staje się dla religii wrogą laickością, nie do przyjęcia w Polsce i Europie wyrosłej przecież z kultury chrześcijańskiej.

„Chcemy ojczyzny, w której kultura nie będzie odarta z wymiaru religijnego; chcemy ojczyzny, w której istotnym korzeniem w kulturowej tożsamości – także w wymiarach życia społecznego – jest chrześcijaństwo” – mówił metropolita warszawski w homilii na Boże Narodzenie 2012 r.

Po ubiegłorocznych zmianach politycznych w Polsce wskazywał: “Kościół jest przede wszystkim do ewangelizacji, do głoszenia Ewangelii, pomimo iż bywa ‘znakiem sprzeciwu’: kiedyś w obliczu komunizmu, a teraz – laickiego świata. Wiemy jednak doskonale, że tam gdzie chodzi o wierność Ewangelii zawsze było męczeństwo czyli świadectwo”.

>>> Kard. Kazimierz Nycz: rozmowa o religii w szkole jest potrzebna, ale bez dyskusji ideologicznej

Misjonarz stolicy

W 2012 r. z inicjatywy kard. Nycza oraz ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej abp. Henryka Hosera zorganizowano wielotygodniową „Misję Warszawy”. Jej celem było ożywienie życia parafialnego i współodpowiedzialności osób świeckich za rozwój lokalnego Kościoła. To także część europejskiej inicjatywy ewangelizacyjnej „Misja w metropolii”, stworzonej przez Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

Do realizacji „Misji” zaproszono księży i świeckich przedstawicieli wspólnot Chemin Neuf, Emmanuel, Neokatechumenatu, Odnowy w Duchu Świętym, Wody Życia. Organizowano marsze, spotkania, koncerty, akcje billboardowe na stacjach metra itp. 

Zgodnie z zapowiedzią metropolity w październiku 2012 r. w Warszawie powstała szkoła liderów nowej ewangelizacji, wykorzystująca doświadczenia różnych grup ewangelizacyjnych i duszpasterskich. Zajęcia prowadzone na Papieskim Wydziale Teologicznym (Sekcja św. Jana Chrzciciela) ukończyło już kilkaset osób – głównie katolików świeckich z kilkudziesięciu diecezji z całego kraju.

W październiku 2013 r. kard. Nycz zainaugurował w stolicy „Dziedziniec dialogu” – specjalne wydarzenie mające na celu dialog chrześcijan z niewierzącymi. To polska wersja „Dziedzińca pogan”, organizowanego w różnych światowych metropoliach z inicjatywy Benedykta XVI. 

Jest gorącym zwolennikiem wzmacnia działających ruchów i wspólnot katolickich oraz powoływania nowych. Jeszcze 25 lat temu do rady Zrzeszeń Katolickich Archidiecezji Warszawskiej należało  30 wspólnot, obecnie jest ich już 46. Do najważniejszych należą: Ruch Światło-Życie i jego rodzinna gałąź – Domowy Kościół, Droga Neokatechumenalna, Odnowa w Duchu Świętym, Akcja Katolicka i Zakon Rycerzy Jana Pawła II. Kard. Nycz tłumaczy, że bez takich wspólnot “parafia nie ma rąk, nie ma narzędzi do misyjności i do ewangelizacji”.

Jako przewodniczący Rady Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, patronuje też corocznym obchodom Dnia Papieskiego, który jest już najbardziej widocznym elementem papieskich obchodów w Polsce. Dzięki jego inicjatywie Fundacja prowadzi też trwałą formację swoich stypendystów, dzięki czemu tworzy się ogólnopolskie, dynamiczne środowisko nieprzeciętnej, zdolnej, ambitnej i zaangażowanej społecznie młodzieży.

Oprócz archidiecezjalnego seminarium duchownego w Warszawie działa także o seminarium Redemptoris Mater, jedno z kilku takich na świecie. Prowadzi je archidiecezja we współpracy z Drogą Neokatechumenalną. Seminarzyści pochodzą z całego świata, z rodzin, które są na Drodze Neokatechumenalnej. Po święceniach i odbyciu praktyki w archidiecezji, rozjeżdżają się misje Drogi Neokatechumenalnej do wielu krajów.

Opatrzność Boża – świątynia i dziękczynienie

Od 2008 r. z inicjatywy metropolity warszawskiego obchodzony jest w pierwszą niedzielę czerwca Dzień Dziękczynienia. Ustanowiony został na terenie archidiecezji warszawskiej, ale w jego obchody włączają się również inne diecezje w Polsce. Jego ideą jest propagowanie wśród Polaków postawy wdzięczności za dobro, jakie otrzymują i aby uczyli się za nie dziękować – zarówno Bogu, jak i sobie nawzajem – jako naród i społeczność, ale także w wymiarze indywidualnym.

Obchody Święta Dziękczynienia, angażujące z roku na rok coraz większe rzesze wiernych z całego kraju, odbywają się na Polach Wilanowskich w Warszawie, przy Świątyni Opatrzności Bożej. Kardynał z determinacją kontynuuje dzieło budowy tej Świątyni, zapoczątkowane przez prymasa Józefa Glempa, który chciał wypełnić zobowiązanie Sejmu Czteroletniego o budowie świątyni jako wotum narodu za konstytucję 3 maja.

Oprócz przestrzeni ściśle sakralnej przeznaczonej na sprawowanie liturgii, w świątyni znajduje się m.in. nowoczesne, multimedialne muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. 16 października 2019 r. odbyła się premiera muzeum z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. Zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych, zlokalizowanych na wysokości 26 metrów – w pierścieniu kopuły Świątyni Opatrzności Bożej.  roku na rok do Muzeum przybywa coraz więcej zwiedzających.

>>> Kard. Kazimierz Nycz: powinna być respektowana autonomia Kościoła i państwa

W podziemiach Świątyni mieści się Panteon Wielkich Polaków – miejsce pochówku i upamiętnienia najbardziej zasłużonych polskich patriotów oraz ludzi kultury i nauki. Do tej pory pochowani zostali w nim m.in. ks. poeta Jan Twardowski, kapelan Rodzin Katyński ks. Zdzisław Peszkowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski i pierwszy minister spraw zagranicznych III RP Krzysztof Skubiszewski.

W Panteonie znajdują także relikwie m.in. św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszki, św. Urszuli Ledóchowskiej, św. Andrzeja Boboli, św. Stanisława Papczyńskiego i św. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.

W ubiegłym roku Świątynia wzbogaciła się o wystrój ściany ołtarzowej. Dominującym elementem jest rzeźba Chrystusa Zmartwychwstałego, autorstwa prof. Adama Myjaka. Metropolita warszawski podkreśla, że dalsze prace to już zadanie zadanie dla jego następców “Takie świątynie muszą się kształtować kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset lat, tak jak było to z wielkimi katedrami np. w Kolonii, która była dopracowywana przez 600 lat” tłumaczy. I dodaje: “Cieszę się z tego, co w ciągu tych lat udało nam się zrobić z wilanowską świątynią, ale żadnemu następcy nie będę się wtrącał w jego plany. Ani co do kwestii tej budowli, ani – przede wszystkim – w sprawach duszpasterstwa”.

Współpraca ze świeckimi

Metropolita warszawski zawsze stawia na współpracę ze świeckimi. Korzysta w pomocy powołanej przez siebie archidiecezjalnej Rady Duszpasterskiej. Jest w niej 30 świeckich i 6 księży. Rada ta – podkreśla kardynał – pozwala nie tylko wysłuchać opinii świeckich, ale korzystać z ich sugestii. Dodaje, że „duchowni bywają przyzwyczajeni do form działania duszpasterskiego, które zdawały egzamin 20 lat temu, a dziś muszą się zmieniać, a świeccy mogą w tym tylko pomóc”.

Rodzina jest nieustanną troską kard. Nycza, a w szczególności wyraża troskę o rodziny wielodzietne. Od lat wspiera powołany przez ludzi świeckich Związek Dużych Rodzin Trzy Plus, który stawia sobie za cel promocję polityki rodzinnej w Polsce. „A w tej sferze sytuacja jest dramatyczna, gdyż Polska pod kątem dzietności znajduje się obecnie na 209 miejscu wśród 222 krajów świata” – wyjaśniał przy wielu okazjach.

Jego inicjatywą jest Orszak Trzech Króli, nowa świecka tradycja, która po kilku latach objęła niemal całą Polskę i jest organizowana w ponad 500 miastach. Akcja ta przyczyniła się też wydatnie do ustanowienia święta wolnego od pracy w Trzech Króli. Pierwszy orszak poprowadził kard. Nycz 6 stycznia 2008 r. ulicami Warszawy. W tym roku rekordowa liczba ok. 1,3 mln osób uczestniczyła w Orszakach Trzech Króli w 872 miejscowościach w Polsce. Liczący ok. 90 tys. uczestników Stołeczny Orszak z Placu Zamkowego na Plac Piłsudskiego po raz kolejny poprowadził kard. Kazimierz Nycz.

Z nadzieją spogląda na synod o synodalności podkreślając, że inicjatywa Feanciszka pokazała, że w Kościele konieczna jest rozmowa i wzajemne wysłuchiwanie swoich racji. “Tę synodalną metodę powinniśmy wykorzystać do podejmowania konkretnych tematów, a w ślad za tym do podejmowania decyzji, po wysłuchaniu opinii wiernych. Dalsze podążanie wspólną drogą synodalną jest bardzo potrzebne. Zachęcam, abyśmy wspólnie, wierni świeccy, duchowni i biskupi, podjęli ten sposób działania”.

>>> Kard. Kazimierz Nycz: kiedy uczestniczymy we mszy świętej, rodzi się w nas i dla nas Bóg

Nie celebrować samego siebie

Czuje się przede wszystkim duszpasterzem, i choć piastuje ważne i odpowiedzialne urzędy, chce być blisko zwykłych ludzi i do tego zachęca innych duchownych. Jako wzór sprawowania urzędu w Kościele wielokrotnie przywoływał postać obecnego papieża. „Papież Franciszek pokazuje nam, żeby nigdy nie celebrować siebie, ale celebrować święte obrzędy. Iść jak on, do drugiego człowieka zwyczajnie, prosto, pokornie – jak ojciec czy brat – tłumaczył nowo wyświęconym księżom. – O to was proszę, kiedy będziecie przekraczać progi: pokoju nauczycielskiego, klasy szkolnej, kancelarii parafialnej czy konfesjonału, abyście byli zwyczajni, w tym nadzwyczajnym darze jakim jest sakrament kapłaństwa”.

1 kwietnia 2021 roku podczas Mszy św. Krzyżma w archikatedrze warszawskiej Kardynał zasłabł i został przewieziony do szpitala na badania kardiologiczne. Przeszedł długotrwałą rehabilitację. Dwa lata później, podczas ubiegłorocznej Mszy św. Krzyżma powiedział: „Mamy temu światu coś do powiedzenia, coś do dania. I nawet jeśli sami nie dożyjemy – mówię o sobie przede wszystkim – skutków tego świadectwa Ewangelii, którą niesiemy dzisiejszemu światu, to miejmy nadzieję, że kiedyś świat powróci do tych wartości. I będzie musiał wrócić, jeśli nie chce bardziej zboczyć na bezdroża”.

Obchodząc w ubiegłym roku dwie rocznice święceń – 50. kapłańskich i 35. – biskupich – zadbał o to, by przeżyć je dyskretnie, bez “obchodów” czy “upamiętnień”… 23 grudnia ub. roku podczas spotkania opłatkowego z duchowieństwem Archidiecezji Warszawskiej  poinformował księży, iż złożył na ręce papieża Franciszka prośbę o przyjęcie rezygnacji z urzędu arcybiskupa warszawskiego. Rzecznik archidiecezji wyjaśnił, że „prośba o przyjęcie rezygnacji ma związek z ukończeniem w lutym 2025 roku wieku 75 lat, jednak została skierowana wcześniej, bez czekania na dokładną datę osiągnięcia wieku emerytalnego”.

Kardynał słynie z poczucia humoru, bezpośredniego stylu bycia, dystansu do własnej osoby. Lubi czytać literaturę piękną i teksty z pogranicza filozofii i teologii, jako hobby wymienia spacery i 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze