fot. cathopic.com

Ewangelizować wszędzie, na wszystkie sposoby [MISYJNE DROGI]

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Przyjeżdżają do miast, miasteczek i wiosek, aby głosić Ewangelię. Nie zawsze jest im łatwo, ale zawsze głoszą Słowo Boże. Noszą za pasem misyjny krzyż.

Przymiotnik „ludowy” kojarzy się nam zazwyczaj z regionalnymi śpiewami, strojami czy zwyczajami. Są zespoły wykonujące tańce ludowe, artyści tworzący sztukę ludową, nawet Polska była kiedyś nazywana Rzeczpospolitą Ludową. Chyba przez te różne skojarzenia nie jest dziś łatwo uchwycić zasadniczy sens terminów „misjonarz ludowy” i „misje ludowe”, dlatego coraz częściej mówi się zwyczajnie o „misjonarzach” i o „misjach parafialnych” lub „krajowych”. W Polsce najsilniejsze grupy misjonarzy ludowych mają oblaci (ponad 30 ojców zajmuje się przede wszystkim głoszeniem misji i rekolekcji), redemptoryści, sercanie, franciszkanie i jezuici. Najważniejszym zadaniem misjonarzy jest głoszenie zbawienia w Jezusie Chrystusie. Człowiek potrzebuje Boga, woła o ocalenie i szuka sensu swojego życia i przemijania. Potrzebuje zatem Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela i jedynej odpowiedzi na najważniejsze pytania. Jako Kościół mamy szczególną misję wobec tych naszych bliźnich, którym nie ogłoszono jeszcze Dobrej Nowiny. Zdarza się jednak coraz częściej, że chrześcijanie – mimo iż zostali włączeni w struktury Kościoła – sercami są bardzo daleko od Chrystusa. Czują się znękani jak owce nie mające pasterza (por. Mk 6, 34) nie dlatego, że są zaniedbywani przez kapłanów, którzy często bardzo ofiarnie spełniają swoje obowiązki, ale dlatego, że brakuje im osobistej więzi z Pasterzem, którym jest Jezus. Czy można tej biedzie jakoś zaradzić? Oczywiście, że tak. Wszystkie potrzebne do tego narzędzia są w Kościele.

Jak wyglądają misje parafialne?

Obecnie około trzydziestoosobowa grupa polskich misjonarzy ludowych odwołuje się do podręcznika wypracowanego przed kilkunastu laty. Zasadniczy ciężar zaproponowanego tam schematu rozłożony jest równomiernie na dwie szale: przypomnienie o wierności Boga, który zawiera z człowiekiem przymierze miłości (wraz z pięknymi ceremoniami ogłoszenia Prawa Synaju i wyznania wiary w życie wieczne) oraz wezwanie człowieka do wierności Bogu (z uroczystością uwielbienia Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i powierzenia się Najświętszemu Sercu Jezusa). W Polsce misja parafialna trwa zazwyczaj osiem pełnych dni. Rozpoczyna się w sobotę podczas wieczornej mszy św., a kończy się tydzień później w niedzielę popołudniowym nabożeństwem, podczas którego misjonarze święcą ustawiony przed kościołem krzyż misyjny. W ciągu całego tygodnia misyjnego niezwykle ważna jest także dyskretna, ale bardzo skuteczna obecność Niepokalanej, która gromadzi parafian na wieczorną modlitwę, tzw. Apel Misyjny o godz. 21:00. W Polsce jest to tradycyjna godzina modlitwy przed wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej. Podczas misji ludowych każdego wieczoru wspólnota parafialna gromadzi się zatem na modlitwie maryjnej, której towarzyszy głoszenie słowa Bożego, wspólny śpiew, procesja do krzyża misyjnego i obrzęd światła. Z odpalonymi od paschału świecami wierni wracają do swoich domów. Jest to jeden ze sposobów docierania do tych mieszkańców, którzy jeszcze nie włączyli się w wydarzenie misji. Jednak okazji do publicznego manifestowania wiary jest więcej. Organizuje się bowiem procesje różańcowe, tzw. drogę światła (via lucis) lub nabożeństwo drogi krzyżowej, podczas którego niesie się krzyż ulicami parafii, a misjonarze żywym słowem prowadzą rozważania przy kolejnych stacjach. Również procesja na cmentarz parafialny jest sposobem wychodzenia z Ewangelią poza mury kościoła.


Nie tylko misje parafialne…

Oprócz głoszenia misji parafialnych polscy misjonarze ludowi prowadzą także rekolekcje adwentowe i wielkopostne, rekolekcje dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich oraz rekolekcje dla kapłanów i sióstr zakonnych. Głoszą Ewangelię rodakom mieszkającym w Polsce, Czechach, Belgii, Luksemburgu, Szwecji, Kanadzie oraz na Ukrainie. Dość powszechne jest także prowadzenie triduum przed świętem patronalnym parafii oraz głoszenie kazań podczas centralnych obchodów ku czci patrona, czyli kazań odpustowych. Triduum nazywa się zwyczajowo trzydniowe głoszenie słowa Bożego przed szczególnymi wydarzeniami w parafii (np. przed świętem patrona albo przed świętami maryjnymi). Zwykle prowadzi je jeden misjonarz. Podczas triduum odprawiane są także nabożeństwa okolicznościowe. Szczególne znaczenie ewangelizacyjne mają z pewnością rekolekcje wielkopostne. Dzieje się tak dlatego, że obejmują one zazwyczaj najszersze audytorium. Dają bowiem okazję do głoszenia słowa Bożego w kościele parafialnym, ale także w szpitalach, więzieniach i szkołach. To wielka szansa dla misjonarzy, ponieważ spotyka się coraz więcej dzieci i młodzieży zaniedbanych religijnie. Rekolekcje są natomiast dla wielu czasem rzeczywistego przyjścia do Jezusa Chrystusa. Zdarzają się spowiedzi młodzieży po wielu latach nieobecności w kościele. Podczas rekolekcji misjonarze często angażują do współpracy ludzi świeckich – katechetów, wychowawców i grupy parafialne. Ponadto aktywizują samych uczestników, którym proponuje się prowadzenie nabożeństwa drogi krzyżowej czy też przygotowanie pantomimy lub dramy. Ważne są nabożeństwa połączone z adoracją Najświętszego Sakramentu. Ten rodzaj modlitwy oblaci proponowali wiernym już od samego początku istnienia polskiej prowincji zakonnej.

Praca misjonarza ludowego to wysiłek budzenia wspólnot parafialnych do odrodzenia życia chrześcijańskiego, często powrotu na drogę do Boga. Ten wysiłek i odpowiedzialność są wpisane w charyzmat misjonarzy oblatów.

Powołania misyjne

Misje parafialne są dla nas okazją do dawania świadectwa życia braterskiego i pomagania młodym ludziom w rozeznawaniu ich życiowego powołania. Powołanie do życia zakonnego u niektórych oblatów zaczęło się budzić w wieku młodzieńczym właśnie podczas głoszenia słowa Bożego przez misjonarzy ludowych. Tak na przykład o swoim powołaniu opowiadał ceniony w Polsce kaznodzieja, o. Stanisław Grzybek (†2014): „Nie ma w życiu przypadków, ale u mnie zdecydował »przypadek«… Miałem 14 lat, gdy w mojej parafii trwały misje parafialne. Prowadzili je misjonarze oblaci Maryi Niepokalanej. Był rok 1958. Byłem wtedy w siódmej klasie. Któregoś dnia stanąłem w kolejce do spowiedzi. I tu można zobaczyć, jak ważna jest rola spowiednika. Jeden kapłan spowiadał i kolejka zmniejszała się u niego bardzo szybko. A drugi długo rozmawiał w konfesjonale z ludźmi. Wyszedłem z tej »szybkiej« kolejki i poszedłem do tego drugiego kapłana. Wtedy misjonarz zapytał mnie, do której klasy chodzę, rozmawiał ze mną o mojej przyszłości. Miałem wtedy złożone dokumenty do szkoły średniej. Po tej spowiedzi zabrałem »papiery« i przeniosłem je do niższego seminarium duchownego prowadzonego przez Ojców Oblatów. Tam najpierw spędziłem cztery lata, potem poszedłem do nowicjatu na Świętym Krzyżu, a w końcu do seminarium. Po tych wszystkich latach formacji przyjąłem święcenia kapłańskie” („Nasz Dziennik” 1.04.2010).

Koncertowe kazanie

W pracy misjonarskiej zdarzają się również sytuacje humorystyczne. O jednej z nich opowiada o. Krzysztof Czepirski: „W pewnej parafii nad granicą z Niemcami zacząłem mówić kazanie, gdy nagle w głośnikach, obok mojego głosu, słychać było głos spikera radiowego zapowiadającego w języku niemieckim koncert skrzypcowy Henryka Wieniawskiego. Szczęśliwie muzyka nie zagłuszała mnie, a nawet dodawała pewnego uroku słowom. Ludzie wydawali się słuchać mnie na tle muzyki mistrza. Wyczułem, że koncert dobiega końca i z ostatnim pociągnięciem smyczka, zakończyłem kazanie. W głośnikach rozległy się obfite brawa, także w kościele ludzie zaczęli klaskać. Od tamtej pory lubię słuchać koncertów skrzypcowych”. Papież Paweł VI stwierdził, że głoszenie Ewangelii „nie znosi niedbalstwa ani mieszania zasad Ewangelii z zasadami innych religii” (Evangelii nuntiandi, 5). Stąd też konieczność dbania o rzetelną wiedzę teologiczną kaznodziejów. W dalszych słowach papież przypomniał, że Ewangelia „jest Prawdą i dlatego trzeba, żeby głosiciel prawdy poświęcił jej cały swój czas i wszystkie swe siły, a jeśli zajdzie konieczność, aby i życie samo złożył w ofierze” (tamże). Świat, Europa i Polska wołają ciągle o takich głosicieli Dobrej Nowiny, którzy ofiarnie będą jej służyć, nie oszczędzając własnych sił, ponieważ „Kościół jest dla ewangelizacji, czyli po to, aby głosił i nauczał słowa Bożego, ażeby przez nie dochodził do ludzi dar łaski, żeby grzesznicy jednali się z Bogiem, a wreszcie żeby uobecniał nieustannie ofiarę Chrystusa w odprawianiu mszy świętej, która jest pamiątką Jego śmierci i chwalebnego Zmartwychwstania” (tamże, 14). Oby wspaniały przykład życia i ofiarnej posługi polskich misjonarzy ludowych przynosił obfity owoc nawróceń i ożywiał ducha wiary oraz zapalał młodych ludzi pragnieniem życia zakonnym i misjonarskim charyzmatem św. Eugeniusza de Mazenoda.

o. Sebastian Wiśniewski OMI

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Ewangelizować wszędzie, na wszystkie sposoby [MISYJNE DROGI]
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze