fot. Anuja Tilj/unsplash

Ks. Andrzej Tekieli SAC: na szyi Wenezuelczyka zamiast medalika wisi różaniec [ROZMOWA]

Około 80% Wenezuelczyków żyje w ubóstwie, zmagają się z sytuacjami kryzysowymi. Duża część społeczeństwa nie ma pracy. To osoby, które utrzymują się z niewielkiej sumy pieniędzy i każdego dnia, każdego miesiąca walczą o przeżycie – mówi w rozmowie z misyjne.pl ks. Andrzej Tekieli (pallotyn), który w Wenezueli pracuje i mieszka już od ponad 8 lat. Na miejscu swoje projekty prowadzi m.in. Caritas Polska.

Sytuacja w kraju zrobiła się szczególnie trudna i niebezpieczna po wydarzeniach ze stycznia 2026 roku. Doszło wtedy do nagłej zmiany władzy. W nocy z 2 na 3 stycznia siły specjalne USA przeprowadziły operację w wyniku której prezydent Nicolas Maduro oraz jego żona Cilia Flores zostali schwytani i wywiezieni do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął się ich proces. Pojawiło się wiele pytań o zgodność tej interwencji z prawem międzynarodowym. Oficjalnym jej powodem były oskarżenia Maduro o kierowanie kartelami narkotykowymi przemycającymi ogromne ilości narkotyków do USA. Administracja Donalda Trump obwiniała Maduro także o zapaść gospodarczą kraju, która zmusiła miliony Wenezuelczyków do migracji.

Pomoc dla potrzebujących udzielana przy parafii, fot. Caritas Polska

Maciej Kluczka (misyjne.pl): Jak wygląda zwyczajne życie Wenezuelczyków? Z doniesień medialnych dotyczących Wenezueli wynika, że duża liczba ludzi żyje w biedzie, nawet skrajnej.

Ks. Andrzej Tekieli SAC: – Ocenia się, że około 80% społeczeństwa żyje w ubóstwie, zmagają się z sytuacjami kryzysowymi. Duża część społeczeństwa nie ma pracy. To osoby, które utrzymują się z niewielkiej sumy pieniędzy i każdego dnia, każdego miesiąca walczą o przeżycie. Wenezuela zmaga się z bardzo wysokim bezrobociem. Wpływ na gospodarkę, a przez to i na sytuację ekonomiczną Wenezuelczyków, mają też embarga nałożone na ten kraj. Sytuacja pogorszyła się w trakcie pandemii. Wtedy, gdy kraj powoli wychodził z kryzysu, przyszedł drugi – potężniejszy. Rozwój konkretnych firm uzależniony jest od tego, czy są w stanie eksportować swoje towary, a to często jest bardzo utrudnione. Zwłaszcza w czasie pandemii.

A jak wygląda życie najbiedniejszej części społeczeństwa? Czy wyzwaniem jest codzienne zapewnienie wyżywienia albo opłacenie rachunków za prąd?

– Wynagrodzenia są wypłacane dwa razy w miesiącu, o ile są wypłacane. Wielu Wenezuelczyków pracuje bez umów lub na krótkookresowe umowy. Zarobić można w Caracas i w innych większych miastach. To tam można znaleźć jakiejś miejsce pracy. Najtrudniej jest w regionach położonych w głębi kraju, oddalonych od centrum. Większość Wenezuelczyków przy każdej wypłacie zastanawia się, czy te pieniądze wystarczą na jedzenie, na opłacenie mediów, na opiekę nad dziećmi. Również koszty podróży, dojazdów do pracy potrafią być wymagające dla portfeli Wenezuelczyków. Większość ludzi nie może więc marzyć o jakichkolwiek oszczędnościach.

fot. Caritas Polska

Jak wygląda system pomocy w Wenezueli? Czy istnieje w ogóle państwowy system pomocy?

– Na pewno pomaga Kościół, m.in. dostarczając żywność, pomagając w zakupie najpotrzebniejszych leków. Każda parafia stara się pomagać ludziom mieszkającym na jej terenie i to oczywiście bez względu na to, czy o pomoc zwraca się osoba wierząca, czy niewierząca. Pomoc staramy się rozdzielać właśnie w ramach parafii, by docierała do najbardziej potrzebujących. To ułatwia logistykę i zmniejsza koszty dystrybucji. Oczywiście to nie oznacza, że nie pomagamy komuś, kto przyjdzie z odległej części miasta czy innych wiosek, bo też się zdarzają takie przypadki. Przychodzi do nas wielu ludzi, którym brakuje pożywienia, dlatego staramy się nasze zasoby dobrze racjonować. Zdarza się niestety też tak, że ktoś otrzymaną żywność później sprzedaje drożej. Staramy się takich sytuacji unikać.

Kościół w Wenezueli dużą uwagę przykłada też do opieki nad dziećmi.

– W naszej parafii od pięciu lat działa jadalnia, której patronuje św. Wincenty Pallotti. Każdego dnia przychodzi do niej od 50 do 100 dzieci. Staramy się też zapewnić dzieciom podstawową edukację, pomagać im w zadaniach szkolnych. Zapewniamy materiały szkolne, ubrania, buty. Prowadzimy też projekt „Adopcja Serca”. Są też inne organizacje, które pomagają, między innymi na granicy Wenezueli z Kolumbią, gdzie przez wiele miesięcy przebiegał szlak migracyjny. Wszyscy starają się, by ci ludzie nie byli pozostawieni sami sobie. Jednak zawsze ta pomoc jest w jakimś sensie ograniczona, niewystarczająca. Potrzeby są bowiem większe niż nasze możliwości.

Dzielnice określano jako barrios lub slumsy, są charakterystycznym elementem krajobrazu wenezuelskich miast, fot. Caritas Polska

Szacuje się, że w ostatnich latach z Wenezueli wyemigrowało blisko 8 milionów ludzi. To ponad 20% populacji kraju. Wielu z nich przebywa obecnie w innych krajach Ameryki Łacińskiej i Karaibów.

– Skala emigracji jest olbrzymia. Najwięcej ludzi wyjeżdża w kierunku Kolumbii, ale popularny jest też kierunek brazylijski. Emigranci szukają w Brazylii pracy i lepszych warunków życia.

A jak wygląda religijność Wenezuelczyków?

– Około 80-85% Wenezuelczyków jest ochrzczonych w Kościele katolickim. Ich religijne zaangażowanie jest jednak różne. Wiara katolicka najmocniej ugruntowana jest w regionach górskich, w Andach. Widać to też po liczbie powołań kapłańskich, najwięcej kandydatów do kapłaństwa i życia w zakonie pochodzi właśnie stamtąd. Do wiary mocno przywiązani są też ludzie z europejskimi korzeniami – migranci z Portugalii, Hiszpanii, Francji i Włoch (oraz ich potomkowie). W Wenezueli są też tak zwani „letni katolicy”, którzy do kościoła na modlitwę przychodzą tylko w czasie większych uroczystości.

A czy w Wenezueli są też Polacy?

– Oczywiście. Według różnych statystyk jeszcze kilka miesięcy temu w Wenezueli było kilkuset Polaków. Po wydarzeniach z początku roku związanych ze zmianą władzy ich liczba drastycznie zmalała. Wyjechali z uwagi na swoje bezpieczeństwo.

fot. Caritas Polska

A czy po wydarzeniach ze stycznia tego roku warunki pracy duszpasterskiej się zmieniły? Czy mógł Ksiądz zostać w Wenezueli?

– My, misjonarze, kontynuujemy naszą posługę. Ostatnie miesiące są pełne niepewności. Nie wiemy do końca w jakim kierunku pójdą zmiany. Jednak dla nas najważniejsza jest posługa duszpasterska, chcemy pomagać ludziom, towarzyszyć w ich codzienności.

A jaka jest pobożność Wenezuelczyków? Czy różni się od tej znanej nam z polskiego, europejskiego podwórka?

– Tutejsza pobożność ma wiele z tej hiszpańskiej. Dla Wenezuelczyków bardzo ważny jest kult świętych. W kościołach, ale także przy domach, na podwórkach jest wiele figur świętych. Dla nich bardzo istotne jest to, by w czasie modlitwy mieli przed sobą figurę albo inny wizerunek świętego, Matki Bożej albo Jezusa Chrystusa. Wielu Wenezuelczyków nosi też na szyi różaniec – to odpowiednik noszonego w Europie krzyżyka albo medalika. Wzrost religijności można było zaobserwować w trakcie pandemii COVID-19. Widać to było także w naszej parafii. Miałem wtedy kontakt z ludźmi, którzy wcześniej nie mieli okazji poznać wiary chrześcijańskiej, katolickiej. Mieszkali bowiem w regionach oddalonych od ośrodków ewangelizacyjnych. Tu – w dużym mieście – kontakt z wiarą, z osobą duchowną, jest o wiele łatwiejszy.

Galeria (5 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze