fot. Piotr Ewertowski/misyjne.pl
Meksyk: co roku idą śladami męczeństwa 15-letniego „Józia”. Od 3 lat towarzyszą im Polacy [PATRON DNIA]
Święty „Józio”, czyli San Joselito, jako 14-letni chłopiec wstąpił do oddziałów „Cristeros” walczących w obronie prześladowanego Kościoła w Meksyku. Złapano go i aresztowano w Cotija de la Paz i przewieziono do Sahuayo de Morelos, gdzie napisał do mamy wzruszający list i został rozstrzelany. Dzisiaj tą drogą co roku idzie ku jego czci wielotysięczna pielgrzymka. W tym roku przyłączyła się do niej także grupa Polaków.
Sahuayo de Morelos to jedna ze spokojnych wysepek w bardzo niestabilnym stanie Michoacán. Tutaj przyjmuje się ludzi z otwartymi rękami i panuje tak stereotypowy dla Meksyku uśmiech i życzliwość. W pamięci mieszkańców wciąż trwa tzw. Cristiada, czyli powstanie przeciwko siłom rządowym represjonującym Kościół. Szczególną czcią darzy się pochodzącego właśnie z tego miasteczka św. José Sancheza del Río, czyli pobożnego ministranta służącego codziennie do mszy świętej. W tym czasie zamykano kościoły, zabraniano udzielania sakramentów, księży zmuszano do udania się na wygnanie lub zabijano ich. To zrodziło bunt, który wybuchł w 1926 r., a regularne i bardziej zorganizowane działania zbrojne tzw. Cristeros toczyły się od stycznia 1927 r. Młody „Józio” nie chciał stać z założonymi rękami i za zgodą rodziców przystąpił do ruchu oporu. Pomagał w przyrządzaniu posiłków czy dbaniu o sprzęt, potem z dumą trzymał sztandar podczas bitew. Był niezwykle odważny, ponieważ podczas bitwy pod Cotija de la Paz 6 lutego 1928 r. nie wahał się oddać swojego konia rannemu generałowi, by ten mógł uciec. Sam został schwytany i konwojowany aż do rodzinnej miejscowości. Więziony w Kościele św. Jakuba, gdzie jako dziecko został ochrzczony, odmawiał wyrzeczenia się wiary. Zdarto mu skórę ze stóp i 10 lutego zmuszono do marszu na cmentarz, gdzie został rozstrzelany. Jego ostatnim okrzykiem było: „Niech żyje Chrystus Król!”.

List do mamy
Uwięziony 15-letni Józio napisał list do mamy.
„Mamusiu najdroższa, zostałem dziś wzięty do niewoli w walce. Sądzę, że w obecnej chwili umrę, ale to nic, Mamo. Pogódź się z wolą Boga. Nie martw się moją śmiercią – to mnie najbardziej dręczy – tylko powiedz moim braciom, żeby trzymali się przykładu, jaki dał im ich najmłodszy brat. A Ty spełniaj wolę Boga, bądź dzielna i poślij mi błogosławieństwo razem z błogosławieństwem mojego ojca. Pozdrów ode mnie wszystkich po raz ostatni, a Ty przyjmij serce swojego syna, który tak bardzo Cię kochał i pragnął Cię jeszcze zobaczyć przed śmiercią” – pisał młody męczennik na kilka dni przed swoją śmiercią.
Treść tego listu pokazuje jego głęboką pobożność i oddanie. Przypisuje mu się też inne wypowiedzi, takie jak: „Nigdy nie było tak łatwo zdobyć niebo”, a także „Wolę umrzeć, niż wyrzec się Chrystusa Króla”.

Miasto, które pamięta
Męczeństwo tego młodego chłopca zrodziło obfite owoce wiary w okolicach Sahuayo. Do dziś wiara jest tam bardzo silna. Co prawda niektórzy starsi mieszkańcy narzekają, że część młodzieży pije za dużo alkoholu i zbyt mocno przylega do złych nawyków, ale to chyba nic nowego. Z pewnością Joselito jest przykładem wyrzeczenia i dużej dyscypliny. Jego wizerunek można zobaczyć w różnych miejscach miasta. Na wzgórzu, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na całe miasto oraz otaczające je góry, stoi posąg Chrystusa Króla. U jego podstawy widnieje duży obraz małego męczennika, który niejako obejmuje swoim wzrokiem i modlitwami swoje rodzinne miasto.

W jego liturgiczne wspomnienie droga do posągu niemal od samego dołu pokrywana jest kwietnymi dywanami układanymi przez mieszkańców. Znajduje się na nich przede wszystkim San Joselito, ale są i wizerunki innych świętych, m.in. Matki Bożej z Guadalupe i naszego rodaka, św. Jana Pawła II. W tej bardziej katolickiej części Meksyku wciąż papież z Polski jest mocno kochany. Do kościoła, w którym Józio został ochrzczony i gdzie znajdują się jego relikwie oraz poświęcona mu kaplica, przez wiele dni ciągną liczne pielgrzymi – od dzieci w wieku szkolnym, aż po ludzi dojrzałych.


>>> W Europie Zachodniej młodzież wraca do Kościoła? O niesprawdzonych przepowiedniach [KOMENTARZ]
Polscy pielgrzymi
Największym wydarzeniem jest jednak pielgrzymka śladami ostatniej drogi Joselito z Cotija de la Paz do Sahuayo de Morelos, która przez dwa dni zmierza pieszo do Kościoła Św. Jakuba. Obok idzie także pielgrzymka konna, to w końcu rejon rolniczy, pokryty licznymi ranczami. Od trzech lat wyrusza również z północy pielgrzymka młodzieżowa z miejscowości San Pedro Cahro. W tym roku w samej pielgrzymce pieszej z Cotija wzięło udział ok. 13 tys. osób, w tym 14 pielgrzymów z Polski.

To chyba jedna z nielicznych zagranicznych grup, o ile nie jedyna, która bierze udział w tym wydarzeniu. Pielgrzymka odbywa się pod duchową opieką o. Marcina Wirkowskiego OSPPE. W głównym kościele odbyła się nawet msza po polsku, którą obserwowali zaciekawieni Meksykanie.
„Jesteśmy pierwszy raz tak daleko poza krajem. Mimo tego trudu, różnicy czasu, różnicy temperatur, warto było! Może nie dla siebie, ale dla wszystkich, którym obiecaliśmy, że zaniesiemy ich prośby do Matki Bożej w Meksyku. A Meksykanie są naprawdę gościnni, nie mogą od nas odejść” – relacjonuje Jola, jedna z uczestniczek.

Uzdrowienie, które nie miało prawa się wydarzyć
Ludzie w Sahuayo są bardzo otwarci. Dlatego bez trudu udało mi się poznać bratanka San Joselito, którego ciekawą historię opowiem w innym tekście. Spotkałem też Ximenę, której niewytłumaczalne uzdrowienie było przypieczętowaniem procesu kanonizacyjnego, oraz jej rodzinę. Ximena Guadalupe Gálvez Magallón urodziła się 8 stycznia 2008 r. Już w pierwszych tygodniach życia jej życie było dramatyczne. Lekarze rozpoznali ciężkie schorzenia neurologiczne i infekcyjne, w tym zapalenie opon mózgowych, drgawki, udar oraz gruźlicę. Dziecko zapadło w śpiączkę, a rokowania były skrajnie pesymistyczne: medycy oceniali, że dziewczynce pozostał 72 godziny życia, a uszkodzenia objęły 90 procent mózgu, co wykluczało powrót do zdrowia.

W tym czasie rodzice rozpoczęli intensywną modlitwę, prosząc Boga o ratunek za wstawiennictwem młodego męczennika. Według ich relacji moment przełomu nastąpił nagle. Dziewczynka, wcześniej nieprzytomna, otworzyła oczy, zaczęła reagować na otoczenie i w krótkim czasie wykazała wyraźną poprawę funkcji neurologicznych. Kolejne badania medyczne przyniosły zaskakujące wyniki: obraz mózgu, wcześniej wskazujący na rozległe i nieodwracalne uszkodzenia, uległ normalizacji. Z czasem Ximena wróciła do pełnego zdrowia i rozwijała się jak inne dzieci.

>>> Meksyk: ok. 70 tys. młodych celebrowało 100. rocznicę Cristiady – powstania w obronie wiary
To właśnie to niewyjaśnione z punktu widzenia medycyny uzdrowienie zostało poddane szczegółowemu badaniu podczas procesu kanonizacyjnego. Sprawę analizowały komisje lekarskie i teologiczne działające przy Stolicy Apostolskiej. Po zakończeniu procedury papież Franciszek w styczniu 2016 r. uznał uzdrowienie za cud dokonany za wstawiennictwem bł. José Sáncheza del Río, co otworzyło drogę do jego kanonizacji. Kilka miesięcy później, 16 października 2016 r., Joselito został ogłoszony świętym Kościoła katolickiego.

Dzisiaj Ximena ma dla młodych jasne przesłanie, by „każdego dnia bardziej szukali Boga i zbliżali się do Niego, by mieć Go w sercu”. Jej wiara to nie nadzwyczajne fajerwerki. Jak mi mówiła, opiera się na codziennych i „zwyczajnych” praktykach: na mszy, różańcu, życiu sakramentalnym.
Takie jest właśnie dziedzictwo 15-letniego Józia – bohaterstwo w życiu codziennym i rzeczach z pozoru zwyczajnych.

Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Opublikowano temat VI Światowego Dnia Dziadków i Osób Starszych
Badanie: tylko 2% osób w wieku 18-24 lata monitoruje swój PESEL w sieci
IMGW ostrzega przed opadami marznącymi oraz silnym mrozem






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny