Domena Publiczna

#MisyjnyWtorek: ewangelizowanie Chin ze zrozumieniem 

9 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Choć Chiny to jeden z największych krajów na świecie, zarówno pod względem terytorialnym i demograficznym, jak i gospodarczym, to wielkość tego państwa nie idzie w parze z poszanowaniem religii. Chodzi o chrześcijaństwo, a szczególnie Kościół katolicki, który chcąc zachować wierność papieżowi, musi działać w podziemiu. 

Obecnie niespełna 1% Chińczyków to katolicy. Jednak wiara w Jezusa w państwie chińskim jest żywa. Mimo bardzo trudnej sytuacji Kościoła, który doświadcza różnorakich prześladowań (burzenie świątyń, aresztowania duchownych, nękanie seminarzystów, inwigilowanie wielu duchownych, zakonników i zakonnic oraz świeckich wyznawców Chrystusa), autentyczna wiara wspólnoty sprawia, że uznawany przez Watykan Kościół chiński może funkcjonować. Nie brakuje też zagranicznych misjonarzy, którzy służą na tamtym obszarze, mimo że oficjalnie jest to zabronione. Obcokrajowcy, duchowni i siostry zakonne, mogą przebywać na terytorium Chin wyłącznie wtedy, jeśli tam pracują albo uczą na tamtejszych uniwersytetach. Swoją posługę muszą wykonywać dyskretnie, ponieważ są obserwowani przez służby specjalne. Jeżeli zostaną zdemaskowani, grozi im wydalenie z kraju bez możliwości powrotu, a to oznacza, że już nigdy nie będą mogli głosić Słowa Bożego wśród Chińczyków. 

Skąd katolicy w Chinach? 

Jak jednak w ogóle doszło do tego, że w Chinach są katolicy? To owoc ciężkiej pracy misjonarzy sprzed wieków. Chrześcijaństwo (pod różnymi postaciami) znane było Chińczykom już od VIII w., lecz praca misjonarzy w tamtym kraju była w ciągu stuleci kilkukrotnie przerywana z różnych przyczyn. Główne z nich to zakazy władz, spadek liczby powołań oraz nieznajomość języka chińskiego i niezauważanie odmienności kulturowej, a co za tym idzie dobór niewłaściwych metod ewangelizacji. Skutkowało to niskim odsetkiem katolików. Ten stan rzeczy zaczął się zmieniać dopiero w XVI w. za sprawą wrażliwych kulturowo kapłanów z Europy.  Poniżej trochę faktów na temat dwóch spośród nich, którzy nie bali się zanurzenia w zupełnie obcą kulturę oraz niestrudzonej służby na rzecz Chińczyków. Dokładali też wysiłków, aby jak najwierniej przedstawić ten fascynujący kraj i jego tradycje Europejczykom. Uczynili tak wiele dla dzieła ewangelizacji oraz relacji europejsko-chińskich, że pamiętani są do dziś. 

domena publiczna

Matteo Ricci – misjonarz i erudyta 

Pierwszym, który utorował drogę „masowej” ewangelizacji Chin innym misjonarzom, był o. Matteo Ricci, włoski jezuita. Urodził się 6 października 1552 r. w Maceracie w zamożnej, arystokratycznej rodzinie. Jego ojciec był aptekarzem. Mały Matteo rozpoczął edukację w szkole jezuickiej w wieku dziewięciu lat. Nauczyciele szybko dostrzegli w nim talent i po siedmiu latach, zgodnie z wolą ojca, chłopiec rozpoczął studia prawnicze w Rzymie. Jednak Matteo zorientował się, że to nie był słuszny wybór i w tajemnicy zaczął studiować teologię i filozofię. Jako 21-latek złożył pierwsze śluby zakonne. Matteo studiował również matematykę i astronomię oraz posiadł sztukę budowy zegarów. Na dalsze studia teologiczne został skierowany do Goa w Indiach, gdzie w wieku 28 lat przyjął święcenia kapłańskie. W 1582 r. wyjechał do Macao – kolonii portugalskiej. Tam wytrwale uczył się klasycznego języka chińskiego. W 1583 r. uzyskał zgodę władz na przekroczenie chińskiej granicy. Przez kilka lat o. Matteo posługiwał na chińskiej prowincji. Jednak dzięki swemu usposobieniu, nastawieniu do tubylców oraz posiadanej wiedzy dość szybko zyskał sławę. Bardzo dobrze znał kulturę i filozofię chińską. Już na początku pobytu ubierał się po buddyjsku. Z czasem, w wyniku pogłębionych studiów nad buddyzmem i taoizmem (do których wcześniej był przychylnie nastawiony), uznał wierzenia te za sprzeczne z rozumem i porzucił buddyjskie odzienie. Zainteresował się za to filozofią Konfucjusza i przywdział strój konfucjański. Badał wierzenia Chińczyków. Ochoczo wykorzystywał te elementy chińskiej kultury i wierzeń, które nie stały w sprzeczności z wiarą chrześcijańską. Uważał, że katolicyzm ubarwi, uporządkuje i dopełni tradycyjne wierzenia. Te, na które nie godziło się ani chrześcijaństwo, ani etyka, starał się wykorzeniać, ale robił to stopniowo i łagodnie. Uważał, że przybliżając ludziom Chrystusa, nie powinno się jednocześnie przekreślać ich często wielowiekowej kultury, a wręcz przeciwnie – dostosowywać realia danego kraju do sposobu mówienia o Jezusie, co nazywamy inkulturacją. O. Ricci był jednym z prekursorów tej metody ewangelizacji, dziś już powszechnie stosowanej, ale w XVI w. budzącej niemałe zdziwienie i nierzadko sprzeciw. Wychodząc od takiego kulturowego podejścia stworzył “Mały katechizm”, którego znaczną część stanowią dialogi dwóch mędrców – zachodniego i chińskiego. O. Matteo stworzył również terminologię katolicką w języku chińskim. Złożyły się na nią charakterystyczne dla chrześcijaństwa określenia i zwroty, których brakowało w języku chińskim.  

Matteo_Ricci/Wikipedia

Matteo Ricci/Wikipedia

„Europejski Chińczyk”

O. Matteo Ricci nie tylko był świetnym ewangelizatorem, ale i uczonym. Chińczycy nazywali go zachodnim mędrcem i słuchali z uznaniem tego, co miał im do powiedzenia o odkryciach zachodniej nauki. Skrupulatnie objaśniał im zawiłości astronomii, matematyki i geografii. Pokazał im zachodnie mapy świata i opracował własne, których centrum stanowiły Chiny. Bardzo chętnie objaśniał również tajniki budowy zegarów. Poza tym niestrudzenie tłumaczył dzieła i rozprawy naukowe Zachodu na chiński. Czytał także chińskie traktaty filozoficzne po to, by jak najlepiej zrozumieć kulturę, w jakiej przyszło mu żyć, ale i po to, by przybliżać ją mieszkańcom Zachodu. O. Matteo cieszył się uznaniem i szacunkiem, ponieważ rozmów o Bogu nie zaczynał od skomplikowanych pojęć, ale od tego, co powinno być wspólne i niezaprzeczalne dla wszystkich ludzi. Dopiero później zaczynał mówić o „chrześcijańskim” Bogu. Poza tym z wielką pokorą odnosił się do spuścizny chińskiej kultury. W 1601 r. o. Ricci przeniósł się do Pekinu i gościł na dworze cesarskim. Przywiózł wiele podarków dla cesarza i choć najprawdopodobniej nie spotkał się z nim osobiście, to fakt jego bytności na dworze został odnotowany w dokumentach dynastii Ming. W Pekinie o. Ricci posługiwał aż do śmierci w 1610 r. Pochowany został oczywiście w Chinach, a jego grób istnieje do dziś. Ze względu na umiejętność tak dogłębnego rozumienia kultury Chin i wnikania do niej nazywany jest „europejskim Chińczykiem”. Na Zachodzie został uznany za najwybitniejszego sinologa, a Chińczycy uważali go za najbardziej prawego i mądrego cudzoziemca. Z powodu zdolności ewangelizatorskich i ogromnego wkładu w powstanie i rozwój misji w Chinach zyskał miano „Apostoła Chin”. W 1994 r. w Macao powstał Matteo Ricci Institute (Instytut Matteo Ricciego). Placówka pełni rolę edukacyjną, akademicką i kulturalną zarazem. W wymiarze lokalnym organizowane są wykłady i spotkania dla miejscowej społeczności. W wymiarze międzynarodowym zaś instytut przygotowuje konferencje. Dba również o rozwijanie współpracy kulturalnej Chin z Zachodem. Są to kontakty głównie na polu literatury i filozofii. 

Niepokorny Michał Boym 

Urodził się w 1612 r. we Lwowie. Jego rodzina wywodziła się z Węgier. Ojciec Michała był doktorem medycyny i filozofii. Nic dziwnego więc, że syn także odziedziczył to zamiłowanie. Mimo tego nie studiował medycyny. W wieku 19 lat wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w Krakowie. Uczył się filozofii, pedagogiki i teologii, ale z pasji medycznej również mógł zrobić użytek, posługując w szpitalu. Po 10 latach przyjął święcenia kapłańskie. O. Michał Boym bardzo pragnął wyjechać na misję do Chin, jednak jego prośby zostały odrzucone dziewięć razy. Uzyskał zgodę dopiero za dziesiątym razem. Wyjechał do Lizbony, a stamtąd na kilka miesięcy do Macao, gdzie uczył się chińskiego. Następnie wysłano go na wyspę Hajnan. Zajął się tam badaniem chińskiej flory, tak odmiennej od europejskiej. Interesował go wpływ chińskich roślin na zdrowie. Jego najsłynniejsze dzieło to Flora sinensis (Flora chińska). Pracował również nad atlasem, który został zaprezentowany w Europie. Wiedza Europejczyków o geografii, topografii, miastach, roślinach oraz zwierzętach Chin (podobnie jak i całej Azji) była znikoma. W 1648 r. wysłano go do Singanfu (obecnie Xi’anu), gdzie spędził rok. Potem powrócił na dwór cesarski. Pełnił tam posługę kapłańską, ale także zaangażował się w politykę dworu. W 1650 r. wyruszył do Europy jako oficjalny ambasador Chin. Miał przekazać listy od matki cesarza, Heleny, w których zapewniała ówczesnego papieża Innocentego X o wierności jej dynastii nauce Chrystusa.  

Wikipedia

OBoym miał też szukać sprzymierzeńców wśród chrześcijańskich władców Europy dla walki Mingów z Mandżurami. Przez Macao dotarł do Goa. Jednak nie mógł podróżować dalej, gdyż jego misja była niekorzystna dla Portugalii. Jednak ojciec Boym, nie chcąc dłużej czekać, wyruszył 8 grudnia 1651 r. przez Indie, Persję, Armenię i Turcję do Europy. Po roku przybył do Republiki Wenecji. Tam, dzięki poparciu francuskiego hrabiego, wygłosił referat w senacie weneckim o stanie chrześcijaństwa w Chinach. Wystąpił jako przedstawiciel cesarza, ubrany w tradycyjny strój mandaryna. Przez to, że był wspierany przez francuskiego ambasadora, ojciec Michał Boym zraził do siebie nuncjusza papieskiego, który w liście do papieża zalecał ostrożność wobec osoby i misji zakonnika. Poza tym naraził się Hiszpanii, która nie była w najlepszych stosunkach z Francją. Portugalczycy zaś oskarżyli polskiego zakonnika o to, że zbiegł z Goa. W dodatku Boym złamał regułę jezuicką: bez wiedzy i zgody generała rozesłał publikacje o Chinach, w których entuzjastycznie wyrażał się o filozofii Konfucjusza i metodach ewangelizacyjnych, stosowanych przez o. Matteo Ricciego, do rektorów największych europejskich uczelni. Naraził się tym czynem generałowi zakonu i otrzymał od niego naganę. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że zaczęto wątpić w autentyczność jego poselstwa i zamiast spotkać się z papieżem, został odesłany do Loreto. Tam musiał czekać trzy lata na spotkanie z Papieżem Aleksandrem VII, któremu przekazał korespondencję i dary z cesarskiego dworu. Wypełniwszy misję, 30 marca 1656 r. udał się w podróż powrotną statkiem z Lizbony do Chin. Na dwór cesarza jednak już nie powrócił, gdyż zmarł 22 sierpnia 1659 r. w trakcie podróży. Jego towarzysz pochował o. Michała Boyma na szlaku wspólnej wędrówki. Jednak miejsce to nie jest znane, ponieważ grób Polaka najprawdopodobniej został zniszczony w rezultacie walk Mingów z Mandżurami. 

Mimo że obecnie sytuacja wyznawców Chrystusa w Chinach jest trudna, jednak to, że stosunkowo szybko Go poznali zawdzięczamy takim osobom jak między innymi opisani wyżej jezuici. Ich wiara, miłość do drugiego człowieka, potrzeba niesienia Jezusa i Jego Słowa, determinacja, niesztampowe podejście, odwaga, nieustępliwość i wiedza sprawiły, że naród chiński miał szansę poznać Boga, ale też myśl i naukę europejską, a Europejczycy bardziej otworzyli się na Chiny.  

Przykład z pionierów ewangelizacji Chin biorą aktualnie zakonnicy z różnych stron świata, którzy potajemnie głoszą w tamtym kraju Dobrą Nowinę. Wśród polskich zakonników pracujących w Chinach są werbiści, oblaci, dominikanie i jezuici. Swobodę w praktykowaniu wiary mają mieszkańcy Hongkongu i Macao. Światowy Dzień Modlitw za Kościół w Chinach, ustanowiony przez Benedykta XVI, będziemy obchodzić 24 maja. 

Zobacz także
Wasze komentarze