afrykańskie dziecko

pexels

Sudan Południowy: dzieci wykorzystywane w wojnie, wracają do normalnego życia

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Minął rok od podjęcia przez „Lekarzy bez granic”, projektu związanego z resocjalizacją dzieci i młodzieży w Sudanie Południowym. Były one wykorzystywane jako żołnierze i należały do zbrojnych band. Stały się także świadkami oraz uczestnikami niezliczonych aktów przemocy w konfliktach, które od wielu lat ranią afrykański kraj.

Dotychczas udało się odzyskać dla społeczeństwa ponad 3 tys. dzieci-żołnierzy. Wśród tej grupy nieletnich do 17. roku życia jedną trzecią stanowiły dziewczynki. Większość z nich porwano w drodze do szkoły. Podobnie jak chłopców zmuszano je do noszenia broni i walki. Dzieci zetknęły się ze wszystkimi możliwymi formami przemocy i wykorzystywania. Warunki, w jakich żyją dzisiaj, to często całkowite opuszczenie i samotność, przez co łatwo mogą wpaść w uzależnienie od narkotyków lub w alkoholizm.

Od lutego 2018 r. „Lekarze bez granic” pracują wspólnie z innymi organizacjami południowosudańskimi, aby włączyć ponownie tych młodych ludzi w życie społeczności, z których zostali wyrwani. Do dzisiaj tylko w mieście Yambio ocalono ponad 980 dzieci, a ponad 3,1 tys. w całym kraju.

Fot. Domena Publiczna

„Sudan Południowy jest krajem bardzo skomplikowanym i dlatego właśnie postanowiliśmy rozpocząć ten projekt. Bilans jest pozytywny, ponieważ przypływ dzieci nim objętych jest wysoki. Młodzi chętnie się w niego włączają i widać dobre rezultaty” – powiedziała w Radiu Watykańskim Claudia Lodesani, szefowa włoskiego oddziału „Lekarzy bez granic”.

Wyjaśniła, że w projekcie tym chodzi o „ofiarowanie nadziei małoletnim żołnierzom, często mających mniej niż 10 lat i ukazanie im innej wizji życia”. Według włoskiej lekarki „ważne jest nawet to, aby nie bały się one położyć spać, nie obawiały, że podczas snu stanie się im jakaś krzywda”.

Lodesani przyznała, że ta droga ponownego włączenia dzieci w społeczeństwo na początku jest bolesna, gdyż „wspólnota czasami ich odrzuca”. Reintegracja staje się wtedy trudna, a wielu malców „doświadcza pokusy, aby znowu podjąć walkę i włączyć się do zbrojnych grup, ponieważ jest to prostsze i potrafią to robić, bo niczego innego nie robili od najmłodszych lat”.

Zobacz także
Wasze komentarze