O. Gabriel Wójcicki OCD, fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Ojciec Gabriel Wójcicki OCD: najpierw karmimy się Bogiem, a potem niesiemy Go innym [ROZMOWA]

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus nigdy nie wyjechała na misje, a jednak została ogłoszona ich patronką. Co ta niepozorna kobieta może znaczyć dziś dla ludzi świeckich i konsekrowanych? O duchowym wymiarze misji, modlitwie i „małej drodze” św. Teresy z Lisieux opowiada o. Gabriel Wójcicki OCD.

Mikołaj Lisiak (misyjne.pl): Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza była karmelitanką bosą i żyła za klauzurą. Dlaczego więc jest patronką misji, skoro nigdy nie opuściła swojego klasztoru?

Ojciec Gabriel Wójcicki OCD: – Jeśli chodzi o jej osobiste predyspozycje, to myślę, że jest to także specyfika Karmelu. Zarówno Mała Tereska, o której dziś rozmawiamy, jak i „wielka” Teresa od Jezusa miały na sercu sytuację Kościoła na całym świecie. Zależało im bardzo na tym, aby Chrystus był wszędzie poznany, kochany i przyjmowany. Dlatego, na ile pozwalało im życie karmelitańskie, śledziły losy świata i ludzi. Gorliwie modliły się i wstawiały za misje.

Tereska ofiarowała swoje cierpienia za duchowe owoce pracy misjonarzy. Myślę, że to stało się jedną z motywacji, dla których papież Pius XI ogłosił ją patronką misji.

Czy jeszcze przed św. Teresą z Lisieux w zakonie karmelitańskim istniał wymiar misyjny?

– Tak, zdecydowanie. Już same korzenie zakonu pokazują jego misyjny charakter. Karmel powstał w Ziemi Świętej, a następnie przeniósł się do Europy, aby zachować swój charyzmat i po prostu przetrwać. Można więc powiedzieć, że misyjność jest wpisana w całą historię zakonu.

Święta Teresa od Jezusa bardzo ubolewała nad tym, że w innych krajach Chrystus – mówiąc delikatnie – nie był kochany. Usłyszała o tym od pewnego kapłana i bardzo ją to poruszyło. Stało się to jedną z jej intencji modlitewnych, ściśle związanych z życiem Karmelu, który polega m.in. na modlitwie sióstr za misje.

Jak Mała Tereska rozumiała misje?

– Pragnęła być apostołką i misjonarką. Chciała przekonywać wszystkich o miłości Boga do człowieka. Jej powołanie, jako karmelitanki bosej, polegało na życiu w zjednoczeniu z Chrystusem i głoszeniu Go własnym życiem.

Misyjność Tereski wypływała z doświadczenia miłości Boga. Miała głębokie poczucie wdzięczności za wszystkie dary, którymi została obdarowana, i wiedziała, że powołanie do świętości jest powołaniem powszechnym – dla każdego. Ta wdzięczność i miłość mogły więc stać się darem także dla innych.

>>> Nadzieja pośród ciemności. Święty Jan od Krzyża i sztuka oczyszczonej pamięci [ROZMOWA]

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza w kościele Bożego Ciała w Poznaniu, fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Wspomniał Ojciec, że Tereska stawała się świadectwem dla innych. W jaki sposób mogła nim być, skoro żyła za klauzurą?

– Przede wszystkim poprzez duchową doktrynę, którą pozostawiła, czyli tzw. małą drogę. Pokazywała, że – podobnie jak wielu świętych – można iść pod prąd utartym schematom epoki.

We Francji, w czasach życia Tereski, jansenizm był bardzo silny. Było to błędne przekonanie, o tym, że Bóg jest przede wszystkim sprawiedliwy i przy tym bardzo surowy. Trzeba Go nieustannie przebłagiwać. Skutkowało to surowymi pokutami i brakiem szacunku dla ludzkiego ciała. Także w Karmelu, o czym Tereska pisze, brakowało często akcentu na drugi wymiar Bożej tożsamości – na miłosierdzie.

Tereska dawała świadectwo, że nie chodzi o spektakularne, ostentacyjne pokuty, które miały być dowodem własnych zasług przed Bogiem, lecz o ukryte uczynki miłości, zakorzenione w Ewangelii. Jezus mówił przecież, by pościć i modlić się przed Ojcem, a nie na pokaz. Tereska bardzo dbała o to, by jej ofiary pozostały ukryte i znane tylko Bogu.

Jak to bywa w historii Kościoła – gdy pojawia się nowa droga świętości i zostaje ona uznana, Bóg sam sprawia, że staje się ona znana na całym świecie. Tak było również z Tereską. Pokazała, że świętość jest osiągalna, a nie zarezerwowana jedynie dla duchowej elity.

Wcześniej często kojarzono świętość z czymś skrajnie trudnym, niemal niemożliwym do realizacji, zwłaszcza przez ludzi świeckich. Tereska otworzyła drzwi do świętości codziennej – zaczynając od swojej wspólnoty, w której czyniła małe czyny miłosierdzia.

Nie oznacza to jednak, że wybierała łatwą drogę. Przeciwnie – podejmowała jedną z najtrudniejszych form ascezy: miłość bliźniego. Świadomie wybierała kontakt z siostrami, z którymi innym było trudno przebywać, i w ten sposób ćwiczyła się w miłości. Co więcej, starała się, by te siostry nie zorientowały się, że kosztuje ją to wysiłek.

>>> Modlitwa według św. Teresy z Ávili – droga przyjaźni z Bogiem [FELIETON]

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Czy duchowy dorobek Tereski może być inspiracją także dziś – dla ludzi świeckich, którzy nie mogą wyjechać na misje?

– Jak najbardziej. Tereska prowadziła duchowe towarzyszenie dwóm misjonarzom – jednemu klerykowi (późniejszemu kapłanowi ze Zgromadzenia Ojców Białych) i jednemu kapłanowi ze Zgromadzenia Misjonarzy Najświętszego Serca. Pisała do nich, że będzie sercem trwającym przy Bogu na modlitwie, a oni są Jego rękami i nogami.

To jej bardzo znany obraz: „W sercu Kościoła będę miłością”. Pokazuje on relację między wymiarem kontemplacyjnym a apostolskim. Także dziś osoby, które nie mogą wyjechać na misje, mogą je wspierać modlitwą i ofiarą – na wzór Tereski.

I nie jest to wsparcie mniej skuteczne. Często jest wręcz niezbędne. Misjonarze pisali do niej o trudach swojej posługi, zwłaszcza o samotności. Tereska wstawiała się za nimi, niosąc im realną pomoc – duchową, ale także bardzo konkretną – poprzez pisane do nich listy.

Czy modlitwa kontemplacyjna może być realnym wsparciem misji?

– Zdecydowanie tak. Samo trwanie w obecności Boga, ofiarowane w intencji misjonarzy, przynosi konkretne owoce. W Karmelu dążymy szczególnie do modlitwy kontemplacyjnej, ale każda modlitwa ofiarowana w tej intencji wspiera misyjne dzieło Kościoła.

>>> Pokorna szkoła świętości – św. Jan od Krzyża [FELIETON]

A jak wygląda misyjność w życiu karmelity?

– Jest ona związana z posłuszeństwem, ale także z osobistymi pragnieniami. Nasza prowincja prowadzi placówki misyjne, m.in. na Syberii. W całym zakonie istnieją również inne placówki.

Co jakiś czas generał zakonu prosi o dyspozycyjność – gdy jakaś prowincja potrzebuje wsparcia w konkretnym miejscu. Niedawno poszukiwano braci do fundacji w Iraku. Przed wyjazdem musieli oni udać się do Egiptu na naukę języka arabskiego.

Oprócz tej klasycznej misyjności istnieje także misyjność codzienna. Żyjemy dziś w społeczeństwie coraz bardziej oddalającym się od katolickiej tożsamości – także w Polsce. Dzieci i młodzi często nie wiedzą, kim jest zakonnik. Samo pojawienie się w habicie bywa już świadectwem i formą misji, choć nie zawsze spotyka się z życzliwą reakcją.

Istnieje również misyjność internetowa – wielu kapłanów i zakonników publikuje treści ewangelizacyjne w sieci. To ważne pole działania, choć ze względu na specyfikę naszego powołania nie zawsze jest ono dla nas pierwszoplanowe.

Czyli misje nie ograniczają się tylko do dalekich krajów?

– Zdecydowanie nie, zwłaszcza w przypadku osób świeckich. Już samo świadome przeżywanie wiary w środowisku pracy, studiów czy relacji międzyludzkich jest formą ewangelizacji.

Społeczeństwo nie jest jednorodne – to także są misje. Wracając jednak do Tereski: aby skutecznie głosić Chrystusa, trzeba być w Nim zakochanym. Ona najpierw żyła głęboką relacją z Bogiem, a dopiero z niej rodziły się owoce.

To jest miara skuteczności każdej misji: najpierw modlitwa, trwanie przed Bogiem – jak Maria u stóp Jezusa – a potem wyjście do świata. Najpierw karmimy się Bogiem, a potem niesiemy Go innym.

***

Ojciec Gabriel Wójcicki OCD – prowincjalny promotor powołań i młodzieży, duszpasterz akademicki DA Karmel w Poznaniu, asystent karmelitańskiego zakonu świeckich (OCDS) w Gorzowie Wielkopolskim.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze