Fot. Screen YT/Twoje filmy | Angel
Pobiegnij ku przygodzie. Biblijny Dawid w animowanym musicalu [RECENZJA]
Od 27 marca w polskich kinach będzie można obejrzeć film „David”. To animowana opowieść o jednej z najważniejszych postaci Starego Testamentu – królu Dawidzie. W przystępny i atrakcyjny sposób pomaga najmłodszym (i nie tylko) w poznaniu biblijnej historii Dawida.
„David” w kinach pojawi się pod koniec marca, ja jednak miałem już okazję zobaczyć tę animację. I choć grupę docelową tego filmu stanowią najmłodsi, to uważam, że to seans, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Film Angel Studios opowiada o biblijnej historii Dawida w nienachalny sposób, dzięki czemu trafi nie tylko do widzów zaangażowanych religijnie. „David” pokazuje przede wszystkim uniwersalność historii Dawida.
Tropem „Księcia Egiptu”
Jest rok 1998. To wtedy w kinach wielkim przebojem był „Książę Egiptu”. Film animowany oparty o historię Mojżesza był świetnie zrobiony i w atrakcyjny sposób opowiedział o jednym z patriarchów Izraela. Przede wszystkim źródłem sukcesu „Księcia Egiptu” była muzyka i piosenki – twórcy zdecydowali się bowiem na formę musicalu. Zostali zresztą za to nagrodzeni – muzyka Hansa Zimmera nominowana była do Oscara za najlepszą muzykę, a piosenka „When You believe” Stephena Schwartza zdobyła nawet tę nagrodę. Utwór ten w wykonaniu Whitney Houston i Mariah Carrey do dziś robi furorę choćby na YouTubie. Nieprzypadkowo wspominam film sprzed prawie 30 lat. Twórcy „Davida” poszli bowiem podobną ścieżką. Również stworzyli animowaną, muzyczną opowieść biblijną. I może „David” nie będzie aż tak wielkim sukcesem jak „Książę Egiptu” – ale pójście muzycznym tropem uważam za bardzo dobry krok. Udało się stworzyć naprawdę dobrą, familijna animację.
>>> „Pojedynek”, czyli rozgrywka psychologiczna w wojennym kontekście [RECENZJA]

Bóg z Dawidem
Fabularnie „David” odnosi się do wydarzeń, które znamy z 1. i 2. Księgi Samuela. Historia skupia się przede wszystkim na odkrywaniu przez Dawida jego życiowego powołania. W pierwszej części filmu obserwujemy wizytę Samuela w domu Jessego, namaszczenie Dawida, jego pierwsze spotkania z królem Saulem i jego synem Jonatanem oraz walkę z Goliatem. W drugiej części Dawid jest już starszy, Saul zaczyna widzieć w nim konkurenta. Król rozpoczyna swoistą walkę z Dawidem – chciałby się go pozbyć. W tle całej opowieści jest oczywiście konflikt Izraelitów z Amalekitami, który ma wpływ na całą historię. Film nie streszcza całej historii biblijnego Dawida – doprowadza ja do momentu, w którym Dawid jest już pewny swego wybrania, rozumie swoje powołanie, a lud widzi w nim naturalnego przywódcę. Z Biblii wiemy, że potem wiele się jeszcze w życiu Dawida zadzieje. Wiemy, że w życiorysie Dawida pojawią się także trudne kwestie – choćby romans z żoną Uriasza i wystawienie tegoż mężczyzny na śmierć na polu walki. O tym jednak z „Davida” się nie dowiemy. Myślę, że twórcy celowo zatrzymali historię Dawida w momencie, w którym nie ma jeszcze na niej skaz. To jednak film animowany, kierowany przede wszystkim do młodszej widowni. Przyjdzie jeszcze czas, że poznają tę bardziej mroczną stronę Dawida, dowiedzą się, że ten izraelski król miał sporo na sumieniu. Póki co – ważniejsze jest pokazanie im tych dobrych wartości, które kumulują się w postaci Dawida. Film Angel Studios uwypukla właśnie te pozytywne cechy Dawida – odwagę, męstwo, zaufanie, wierność. A przede wszystkim oparcie o Boga. Bo choć faktycznie – nie jest to film nachalnie namawiający do wiary, to jednak podkreślający religijność Dawida i wyraźnie podejmujący wątki religijne. Zgodnie zresztą z przekazem biblijnym, który stanowi podstawę scenariusza – za działaniami Dawida stoi więc Bóg.

Człowiek przygody
Myślę, że filmowy Dawid trafi do młodego widza – ta postać jest jakby napisana pod najmłodsyzch. Dawid skojarzył mi się nawet trochę z superbohaterami – ten filmowy też trochę taki jest. Przede wszystkim jednak pokazywany jest jako człowiek przygody – i tą przygodą określane jest zresztą całe odkrywanie przez Dawida swojego powołania. Podoba mi się to określenie. Z jednej strony bowiem świetnie trafia do młodego człowieka, który wszak uwielbia przygody i na pewno z chęcią za Dawidem zaśpiewa „Pobiegnij ku przygodzie”. Z drugiej strony zaś – świetnie to pokazuje też naszą relację z Bogiem – to przecież faktycznie przygoda. Przygoda pełna niespodzianek, zaskoczeń, entuzjazmu. Przygoda wiary. Takie podejście może młodego widza dobrze nastawić do kwestii wiary. Oczywiście, przekaz wiary na filmie nie może się zatrzymać, to powinien być co najwyżej punkt wyjścia. Dlatego myślę, że religijni rodzice czy wychowawcy po takim seansie mają spore pole do działania z dziećmi. Filmowy Dawid to Boży szaleniec (w jednej z piosenek padają nawet słowa „niech ludzie nazwą cię szaleńcem”). Szaleńczo decyduje się pobiec ku przygodzie – i to najlepsza decyzja w jego życiu. Ważne w filmach dla młodych widzów jest kształtowanie pewnych postaw. I „David” dobrze wpisuje się w to oczekiwanie – formując postawy ogólnoludzkie, ale też i te skupione bardziej wokół religii.
>>> Zdrajca w sutannie? Ksiądz z Osiedla w… reality show

Muzyczny Dawid
Film o biblijnym Dawidzie dobrze się ogląda. Akcja płynie wartko, historia wciąga, widz (nie tylko ten młody) łatwo przyzwyczaja się do bohaterów. Wizualnie – to dobrze zrobiona animacja komputerowa. Jest dużo kolorów, ciekawa kreska. Twórcom udało się dość barwnie oddać dość surowy krajobraz Pustyni Judzkiej – a w filmach dla dzieci przyciągniecie wzroku to kluczowa sprawa. Również muzycznie jest ciekawie. Twórcom udało się stworzyć różnorodne piosenki, bazując jednocześnie na głównym motywie muzycznym, który się powtarza. Dla mnie, jako dla wielbiciela musicali, wyróżnia się zwłaszcza (w polskim dubbingu) Olga Szomańska, która pięknie śpiewa partie matki Dawida. Ale i inni artyści nie zawodzą wokalnie. Większość piosenek ma nastrój balladowy i śpiewane są przez jedną postać. Przyznam, że trochę zabrakło mi takich monumentalnych, zbiorowych utworów jak w „Księciu Egiptu”. Oddałbym trochę więcej głosu całemu ludowi. Ale muzyczność tego filmu świetnie nawiązuje też do samego Dawida, który też przecież był grajkiem i przypisywane mu jest autorstwo wielu psalmów. Miałem wrażenie, że właśnie tę muzyczną stronę Dawida twórcy chcieli podkreślić, sięgając właśnie po gatunek musicalu.

Narzędzie nie tylko dla katechetów
Współczesne animacje przyzwyczaiły nas też do sporej dawki humoru, często nawiązującego do różnych spraw i zjawisk społecznych. W „Davidzie” humoru jest mniej, choć kilka smaczków się znalazło. Ujęła mnie zwłaszcza Seruja, siostra Dawida. Humor jest też znacznie grzeczniejszy niż w innych animacjach – twórcy polskiego dubbingu zrezygnowali z aluzyjności.
Myślę, że „David” może stać się dobrym narzędziem katechetycznym – stanowi bowiem dobrą alternatywę do tradycyjnego opowiadania o Dawidzie podczas katechezy. Choć jest to również dobry film do zobaczenia w gronie rodzinnym – może właśnie przy okazji Wielkanocy? Wpisuje się w nurt opowieści inicjacyjnych, których nigdy dość. Może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy z młodymi ludźmi o ich drodze, o czekających wyborach, o wkraczaniu w dorosłość. Polecam więc na wspólny, rodzinny seans. I dla młodych, i dla tych nieco starszych widzów będą to wartościowe dwie godziny. I ciekawe, czy i Was będzie po seansie nurtowało jedno pytanie: dlaczego filmowy Dawid nie jest… rudy? To chyba największy dysonans, jaki może pojawić się w tych, którzy trochę wiedzą o biblijnym Dawidzie…
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Wiara, nadzieja, miłość. Modlitwa, post, jałmużna [FELIETON]
Gdy nie wiesz, co robisz w pracy [RECENZJA]
Rewolucjonista w szlafroku [RECENZJA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny