fot. Freepik

Pokolenie scrollowania. Jak algorytmy wpływają na rozwój dzieci?

Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci nudziły się na podwórku, wymyślały własne zabawy i godzinami rozmawiały z rówieśnikami. Dziś coraz częściej ich uwagę przejmują algorytmy mediów społecznościowych. Problem w tym, że wpływają one nie tylko na sposób spędzania wolnego czasu, ale również na rozwój mowy, emocji i relacji społecznych.

Obcowanie w świecie algorytmów nie jest łatwe dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci. I nietrudno się w tym wszystkim pogubić. O ile jednak dorośli mają większe możliwości kontrolowania czasu spędzanego przed ekranem, świadomego ograniczania korzystania z mediów społecznościowych czy weryfikowania napotykanych treści, o tyle dzieci dopiero uczą się takich umiejętności. Nie zawsze potrafią odróżnić wartościowe informacje od tych wprowadzających w błąd, a atrakcyjne treści przygotowane przez algorytmy skutecznie przyciągają ich uwagę. Dlatego tak ważne staje się wspieranie najmłodszych w rozwijaniu samodyscypliny, krytycznego myślenia i zdrowych nawyków cyfrowych. Bez odpowiedniego wsparcia rodziców i szkoły dzieci mogą mieć trudność z odnalezieniem równowagi między światem wirtualnym a rzeczywistością.

Dlaczego dzieci nie powinny oglądać bajek

Wspomniany problem zaczyna się już od najmłodszych lat. I to niestety często na skutek decyzji rodziców, którzy nie tylko włączają dzieciom bajki, ale nawet podczas karmienia podają im do ręki tablet lub telefon, by te były „grzeczniejsze”. Niestety, takie zachowania mogą mieć swoje konsekwencje już w niedalekiej przyszłości. Nie bez powodu zresztą WHO zaleca nieużywanie wysokich technologii przez dzieci co najmniej do drugiego roku życia. To właśnie w tym czasie w mózgu dziecka kształtuje się wiele połączeń. Także w tym okresie intensywnie rozwija się mowa, na którą ekrany mają bardzo duży wpływ. Jako logopedka mogę też zdradzić ciekawostkę, że mózg dziecka niemówiącego, które ogląda telewizję wręcz „wyłącza” mu dialogi w bajce i maluch skupia się w takim przypadku tylko na obrazie, który oddziałuje na niego negatywnie. Poza tym każda obejrzana bajka na rzecz tej przeczytanej sprawia, że słabiej stymulowany jest pęczek łukowaty, czyli struktura w mózgu odpowiedzialna między innymi za łączenie obszarów związanych z rozumieniem i tworzeniem mowy. To właśnie dzięki niemu dziecko może sprawnie przetwarzać język, budować wypowiedzi oraz rozwijać kompetencje komunikacyjne. Czytanie książek, słuchanie opowieści i prowadzenie rozmów z dorosłymi stymuluje jego rozwój znacznie skuteczniej niż bierne oglądanie ekranu. W przypadku bajek dziecko otrzymuje gotowe obrazy i dźwięki, przez co jego wyobraźnia oraz zdolności językowe są angażowane w mniejszym stopniu. Dlatego specjaliści podkreślają, że żadna, nawet najbardziej edukacyjna, aplikacja czy bajka nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem i wspólnego czytania. 

Nie zliczę, ile mam w terapii przypadków dzieci, u których stwierdziłam opóźniony rozwój mowy ze względu na dużą obecność w ich życiu wysokich technologii. Co ciekawe – większość z nich wcześniej była diagnozowana w kierunku spektrum autyzmu. Dziś nawet można się czasem spotkać z pojęciem „cyfrowy autyzm” i mam nadzieję, że w miarę zrozumiale udało mi się wyjaśnić, z czego on wynika.

>>> „Czy w niebie będę mógł chodzić?”. U józefitek w Wierzbicach [REPORTAŻ]

fot. Freepik

Modelowanie zachowań

Dzieci uczęszczające do szkoły podstawowej również są narażone na szkodliwe skutki bycia aktywnym w świecie algorytmów. Scrollując – a więc przeglądając – TikToka, trudno im oderwać się od przedstawianych treści, skoro każde dotyczą tego, co ich interesuje – czy to jakiś film, ciekawostki, a nawet kosmetyki. Sama któregoś dnia wpisałam w tiktokową wyszukiwarkę hasło „podkład dla cery mieszanej” i przez kilka kolejnych dni, przeglądając tę aplikację, widziałam właśnie tego typu filmiki. I – co najgorsze, ale z czego sobie zdaję sprawę – wieloma z nich niestety się zainteresowałam, a to tylko „wpędzało w radość” moje algorytmy.

Skoro więc ja – dorosła osoba – z niechęcią oderwałam się od przeglądania czegoś, co akurat mnie ciekawi, to co ma powiedzieć dziecko, które nie opanowała jeszcze w odpowiednim stopniu samokontrolowania się, ani nawet wiedzy dotyczącej szkodliwości mediów społecznościowych.

>>> Wrocław: przy parafii św. Karola Boromeusza powstał drugi dom dla wielu dzieci [REPORTAŻ]

„Dzieci w wieku 7–13 lat nie mają jeszcze wystarczających kompetencji emocjonalnych i poznawczych, by filtrować takie przekazy. One często traktują je jako normę społeczną” – mówiła niedawno w rozmowie z Polską Agencją Prasową edukatorka medialna, ekspertka Fundacji Bonum Humanum, Agnieszka Taper.

Poniekąd do jej słów nawiązuje prof. Mariusz Jędrzejka, pedagog i soclog, który w wypowiedzi dla TVN24 na temat TikToka zaznaczył: „To narzędzie permanentnego wpływu, oparte na jednym z najbardziej agresywnych algorytmów personalizujących treści na świecie. Dorosły dostaje rozrywkę, dziecko – przekaz dopasowany do jego lęków, deficytów i potrzeby akceptacji. To nie komunikacja, to modelowanie zachowań”.

I trudno z powyższymi wypowiedziami się nie zgodzić. Bo media społecznościowe w dzisiejszych czasach to nie tylko narzędzie służące do komunikacji, ale także sposób wpływania na zachowanie użytkowników. To naprawdę niebezpieczne dla dzieci, które dopiero są w procesie uczenia się krytycznej oceny napotkanych treści oraz kontrolowania impulsów. Algorytm nie zastanawia się przecież, czy dany materiał jest dla młodego odbiorcy wartościowy. Jego zadaniem jest przede wszystkim to, by zatrzymać użytkownika jak najdłużej przed ekranem. I skutecznie „pomagają” mu w tym influencerzy, który dzięki temu przecież zarabiają.

Tu i teraz

Ciągłe odbieranie bodźców przez dziecko za sprawą scrollowania mediów społecznościowych sprawia również, że dzisiejsi młodzi ludzie nie potrafią… się nudzić. Czasem zwykły spacer po lesie czy nawet przeczytanie książki może być dla nich mało atrakcyjne. Przez to szukają kolejnych wrażeń, byle tylko ich mózg wciąż był przez coś stymulowany. Co więcej – nudny może być dla nich nawet drugi człowiek. Bo rozmawiając z nim – wypada jednak skupić się na tym, co mówi. Już pomijając fakt, że podczas zwykłego dialogu nie wyświetlają się napisy jak na internetowych filmikach, trudno jest mózg dziecka lub nastolatka zaciekawić zwyczajną pogawędką. W konsekwencji coraz trudniej przychodzi im budowanie głębszych relacji i cierpliwe słuchanie innych. Rozmowa nie daje przecież natychmiastowej nagrody w postaci kolejnego interesującego filmiku czy powiadomienia. Tymczasem właśnie podczas kontaktów z drugim człowiekiem uczymy się empatii, rozumienia emocji i skutecznej komunikacji. Jeśli większość wolnego czasu zajmuje ekran, przestrzeni na rozwijanie tych umiejętności pozostaje coraz mniej. A przecież żaden algorytm nie zastąpi prawdziwej przyjaźni, wspólnej zabawy czy szczerej rozmowy z bliską osobą. 

A jak o zabawie mowa – to wspomniana wcześniej nuda wpływa także na to, że dzieci mogą wymyślić nową zabawę, rozwijać wyobraźnię albo zorganizować sobie czas. Trudno jednak to zrobić i rozwijać swoją kreatywność, kiedy telefon podaje nam gotowe rozwiązania, które możemy mieć właściwie na wyciągnięcie ręki.

Podobnie zresztą jest z poczuciem własnej wartości. W jaki sposób ją budować w świecie, w którym tak bardzo liczą się lajki i komentarze w mediach społecznościowych? Dziecko, które otrzyma ich mniej niż rówieśnik, niekoniecznie może zrozumieć, że nie są one wcale wyznacznikiem tego, czy jest wartościowe. Niestety, przeglądając profile influencerów i idealnie wykreowane obrazy życia innych osób, młodzi użytkownicy mogą dojść do wniosku, że są gorsi, mniej atrakcyjni lub mniej lubiani. Szczególnie niebezpieczne staje się to w okresie dojrzewania, kiedy poczucie własnej wartości dopiero się kształtuje. A w dzisiejszych czasach łatwo je uzależnić od tego, co można znaleźć w sieci i jak bardzo jest się popularnym na danej platformie.

Najważniejsze jest poza internetem

Przytoczone przykłady nie oznaczają oczywiście, że należy całkowicie odciąć dzieci od nowych technologii. Byłoby to nie tylko niemożliwe, ale także pozbawiłoby je wielu wartościowych narzędzi do nauki i rozwoju. Kluczowe wydaje się jednak nauczenie najmłodszych mądrego korzystania z internetu oraz mediów społecznościowych. Tak samo jak uczymy dzieci przechodzenia przez ulicę czy zasad bezpieczeństwa w kontaktach z obcymi, tak powinniśmy uczyć je też poruszania się w świecie algorytmów.

Algorytmy nie są ani dobre, ani złe. Są po prostu narzędziem stworzonym przez człowieka. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynają one przejmować kontrolę nad naszym czasem, uwagą i decyzjami. Dlatego warto niekiedy odłożyć telefon, wyłączyć ekran i przypomnieć sobie, że najważniejsze rzeczy w życiu nadal dzieją się poza internetem. Rozmowa z bliską osobą, wspólna zabawa, spacer czy książka nie konkurują szybkością działania z algorytmami. Mają jednak coś, czego żadna technologia nie będzie w stanie zastąpić. To prawdziwe relacje i doświadczenia budujące człowieka od najmłodszych lat.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze