fot. Anna Gorzelana
Prof. Adam Sikora OFM: Apokalipsa jest księgą nadziei [ROZMOWA]
„Sednem Apokalipsy jest los Kościoła” – przypomina prof. Adam Sikora OFM. W rozmowie z Anną Gorzelaną wyjaśnia symbole, które wciąż budzą emocje, mówi o możliwych nawiązaniach do wybuchu Thery oraz o tym, dlaczego Jan nie straszy końcem świata, lecz umacnia w wierze Kościół.
Prof. Adam Sikora OFM od lat koncentruje się na pismach św. Jana, a w ostatnim czasie szczególnie na Apokalipsie. Impulsem do tych badań była próba odczytania księgi przez pryzmat wyspy Patmos, czyli miejsca jej powstania. Przez wiele lat zajmował się translatoryką – przekładami biblijnymi na język polski i kaszubski. Na język kaszubski przełożył pięć ksiąg hebrajskich, Ewangelie, Księgę Koheleta oraz część Księgi Psalmów. Po polsku opracował cztery księgi w tzw. Biblii Paulistów. Zajmował się także relacją między franciszkanizmem a Biblią – śledząc, jak wielkie postaci franciszkańskiego świata, od św. Franciszka po św. Klarę, czerpały inspirację z Pisma. – Te trzy obszary: Janowy korpus biblijny, przekłady oraz świat franciszkański, wyznaczają główne pole mojej działalności naukowej – mówi o. prof. Adam Ryszard Sikora OFM.
Anna Gorzelana (misyjne.pl): Apokalipsa wielu osobom kojarzy się z lękiem, katastrofami, końcem świata. Czy to słuszne skojarzenia?
– To skojarzenie jest zrozumiałe, ale niepełne. W Apokalipsie rzeczywiście znajdziemy obrazy katastroficzne, jednak jej przesłanie jest przede wszystkim przesłaniem nadziei. Błędem jest redukowanie tej księgi wyłącznie do scen grozy. Wizje katastrof dotyczą sytuacji wynikających z odrzucenia Boga, z konstruowania świata bez Niego. Postawienie się w opozycji wobec Boga prowadzi do katastrofy indywidualnej i społecznej. Natomiast sednem Apokalipsy jest los Kościoła w dziejach – Kościół jest siłą, która odmienia oblicze ziemi, bo niesie życie zdolne stawić czoło złu. I choć bywa prześladowany, zachowuje nadzieję. W Apokalipsie to zło ponosi ostateczną klęskę, a ci, którzy zaufali Bogu, osiągają cel ukazany w symbolice Nowej Jerozolimy.
Anna Gorzelana (misyjne.pl): Apokalipsa wielu osobom kojarzy się z lękiem, katastrofami, końcem świata. Czy to słuszne skojarzenia?
– To skojarzenie jest zrozumiałe, ale niepełne. W Apokalipsie rzeczywiście znajdziemy obrazy katastroficzne, jednak jej przesłanie jest przede wszystkim przesłaniem nadziei. Błędem jest redukowanie tej księgi wyłącznie do scen grozy. Wizje katastrof dotyczą sytuacji wynikających z odrzucenia Boga, z konstruowania świata bez Niego. Postawienie się w opozycji wobec Boga prowadzi do katastrofy indywidualnej i społecznej. Natomiast sednem Apokalipsy jest los Kościoła w dziejach – Kościół jest siłą, która odmienia oblicze ziemi, bo niesie życie zdolne stawić czoło złu. I choć bywa prześladowany, zachowuje nadzieję. W Apokalipsie to zło ponosi ostateczną klęskę, a ci, którzy zaufali Bogu, osiągają cel ukazany w symbolice Nowej Jerozolimy.
Sednem Apokalipsy jest los Kościoła. Jak ta księga ukazuje Kościół w swojej symbolice?
– W sposób syntetyczny przedstawia go wizja „Niewiasty obleczonej w słońce” w dwunastym rozdziale. Ta postać łączy w sobie cechy Maryi i Kościoła. Początek wizji odnosi się wyraźnie do Maryi – mamy kobietę brzemienną i dziecko „porwane do Boga”, co streszcza życie Jezusa od narodzenia po wniebowstąpienie. W dalszej części Niewiasta staje się obrazem Kościoła – wspólnoty wierzących, która od samego początku doświadcza ataku sił przeciwnych Bogu. Smok pojawia się natychmiast i próbuje ją niszczyć, a jednak w tej wizji jest ogromny optymizm. „Zostały jej dane skrzydła” – czyli Bóg działa, uzdalnia, chroni. Skrzydła symbolizują duchowość, co potwierdza Tradycja i współczesna egzegeza. Dopóki Kościół żyje duchowością, dopóty uratuje się („odleci”) przed każdym złem – staje się dla niego niedościgły. Bóg daje mu też miejsce na pustyni, bezpieczne od Smoka: Kościół jako całość jest niezniszczalny, „bramy piekielne go nie przemogą”.
To nie znaczy, że poszczególne osoby czy grupy nie będą atakowane.
– Smok „wypuszcza wodę”, by Kościół pogrążyć, ale „ziemia przychodzi Niewieście z pomocą” – czyli w świecie ziemskim istnieją ludzie prawi, którzy spontanicznie stają po stronie dobra, nawet jeśli nie należą do Kościoła – to odruch sumienia. Tak Apokalipsa widzi Kościół: atakowany, ale niezniszczalny; pielgrzymujący, czuwający, cierpiący; dający świadectwo poprzez duchową walkę. Nie jest to Kościół triumfujący, choć i takie chwile się zdarzają. Zasadniczo Kościół płaci cenę wierności Chrystusowi i będzie ją płacił aż „do dopełnienia liczby świadków”, jak czytamy w szóstym rozdziale.

Wizje apokaliptyczne interpretowane bywają na różne sposoby. Jak uniknąć obsesyjnego szukania znaków końca świata?
– Odpowiedź jest prosta i w każdym wieku taka sama: dopóki Piotr jest dla nas punktem odniesienia, dopóty jesteśmy w naszym rozumieniu tej Księgi bezpieczni. Trzeba patrzeć, jak Stolica Apostolska interpretuje znaki czasu. Samodzielne próby ich rozpoznawania prowadzą do ryzyka subiektywizmu, projekcji i sensacji. Apokalipsa jest zbyt poważną księgą, by interpretować ją poza Kościołem. Jej subiektywne interpretowanie doprowadzało w historii do bardzo groźnych konsekwencji.
>>> 10 cytatów św. Hieronima, które pomogą Ci bardziej docenić Pismo Święte
Wizje Apokalipsy dotyczą także rzeczy ostatecznych. Jak Biblia opisuje samo przejście człowieka przez śmierć?
– Biblia nie opisuje wprost momentu przejścia. Jej nauka o śmierci i życiu pozagrobowym dojrzewała przez wieki. Najstarsze księgi mówią o Szeolu – miejscu smutnym, pozbawionym pełni życia. Około II wieku przed Chrystusem pojawia się myśl o dwóch „miejscach” Szeolu: dla sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Tu rodzi się nauka o niebie i piekle.
W Apokalipsie mamy dwa kluczowe pojęcia: odchłań (hades), gdzie oczekują zmarli, oraz czeluść (abyssos) – przestrzeń diabła, jego aniołów i potępionych. Istotne jest patrzenie, jakie znajdujemy w Ewangelii wg św. Jana: kto wierzy w Chrystusa, „ma życie” i nie umrze. Chrześcijanin umiera fizycznie, ale żyje. Prawdziwą śmiercią jest dopiero „śmierć druga” – potępienie. Ziemska śmierć jest przejściem do innej formy życia.
A które z apokaliptycznych symboli bywają dziś najczęściej nadużywane lub źle odczytywane?
– Najwięcej nieporozumień dotyczy symboliki liczb: np. 666, tysiącletniego królestwa, 144 tysięcy zbawionych. Wiele sekt ma tu własne pomysły. Kościół interpretuje te symbole ostrożnie, bez absolutyzowania. Na przykład tysiącletnie królestwo oznacza według dominującej dziś interpretacji cały czas między wniebowstąpieniem Chrystusa a końcem świata – czyli czas, w którym żyjemy.
By dobrze rozumieć Apokalipsę, trzeba też dobrze rozumieć jej autora. Które określenie św. Jana jest najtrafniejsze – teolog, mistyk, świadek…?
– Teologia prawosławna nazywa go „Teologiem” – miał dar mówienia o rzeczach wzniosłych prostym językiem. Jego doświadczenie na Patmos pozwala widzieć w nim także mistyka. Ale on sam najchętniej przedstawia się jako świadek. W Ewangelii podkreśla: „ten, który widział, dał świadectwo”. Być świadkiem znaczy przeżyć to, o czym się mówi. Nie wystarczy przeczytać dobrą książkę o Jezusie. Trzeba przeżyć spotkanie tak intensywne, że słowa stają się syntezą głosu Bożego i osobistego doświadczenia.

Nawet po sześćdziesięciu latach pamiętał godzinę pierwszego spotkania z Jezusem.
– To mówi wiele o jego duchowej wrażliwości. Kościół zawsze cenił świadków bardziej niż nauczycieli – a nauczycieli wtedy, gdy byli świadkami (św. Paweł VI). Jan mógł powiedzieć o wielu sytuacjach: „ja tam byłem”. Widział Ukrzyżowanego, Jego przebity bok, widział pusty grób, widział Zmartwychwstałego.
Wielu pielgrzymów mówi, że wyspa Patmos, na którą zesłany był św. Jan i gdzie spisywał Apokalipsę, od pierwszych chwil robi na nich duchowe wrażenie. Jak było w Ojca przypadku?
– Kiedy postawiłem na Patmos pierwsze kroki, poczułem się, jakbym wszedł w świat, z którym zawsze tęskniłem. Jakbym oddychał innym powietrzem, jakbym był „u siebie”. Wielu moich kolegów niczego podobnego nie odczuwali. Dla mnie każda kolejna godzina, zwłaszcza czas spędzony w Grocie Apokalipsy, otwierała nowe tajemnice. Chętnie tam wracałem. A poznając same realia Patmos, próbowaliśmy razem ze znajomymi odkrywać, jak otoczenie wyspy mogło wpływać na św. Jana. W Apokalipsie często pojawia się słowo „jak”, „jakby”. Gdy ma się wizję, trudno ją w pełni opisać. Człowiek szuka porównań do świata, który widzi wokół siebie: „jak słońce”, „jak księżyc”, „jak szum wód”, „jak trąby”. To nie jest opis dosłowny – po prostu brakuje słów na opisanie tego, co niewyrażalne.
>>>100 milionów chrześcijan bez Biblii
Czyli św. Jan korzysta z obrazów, które były mu dostępne na co dzień?
– Widać to bardzo wyraźnie – lokalne realia pozwalają lepiej rozumieć tekst. Te realia można podzielić na trzy grupy: geograficzne, polityczne i religijne. Odnośnie do religijnych – niedawnonapisałem artykuł o sanktuariach pogańskich na Patmos w czasach św. Jana. Okazuje się, że spośród dwunastu bóstw olimpijskich aż siedem miało swoje sanktuaria na tej małej wyspie. Jan naprawdę miał tam z czym się mierzyć. W apokryfach jest opisany nawet dwukrotnie jako pobity niemal na śmierć. Pojawiają się też aluzje do Apolla, którego sanktuarium na Patmos istniało – choćby w obrazie jeźdźca na białym koniu z łukiem, tak właśnie przedstawiano Apolla.
A jak widoczne są w Apokalipsie realia geograficzne Patmos?
–Bardzo mocno, wyspa jest niewielka – z każdego miejsca widać morze. Nic dziwnego, że słowo „morze” pojawia się w Apokalipsie najczęściej. Dla św. Jana morze było przeszkodą w dotarciu do wiernych w Efezie. Marzył, by „morza już nie było”, i w opisie Nowej Jerozolimy rzeczywiście go nie ma. Są też aluzje do gór, bo Patmos jest wyspą powulkaniczną, pełną wzniesień pociętą wąwozami.

Wspomniał Ojciec o Janowej uwadze na znaki w naturze. Kiedyś opowiadał Ojciec historię o czerwonym księżycu…
–Tak, ze znajomym pewnego wieczoru patrzyliśmy na księżyc, który niespodziewanie stał się czerwony i zaczął drgać, jakby „krwawił”. Na terenach powulkanicznych zdarzają się szczeliny, z których ulatnia się gaz. Przesłaniają księżyc, a drgające powietrze tworzy iluzję spływającej krwi. Święty Jan z pewnością znał ten obraz.
Patmos ma tylko jedną piaszczystą plażę – Psili ammos.
– I ona znajduje się najprawdopodobniej w tle ostatniego wersetu dwunastego rozdziału Apokalipsy: „Smok stanął na piaszczystym brzegu morza”. Ta plaża leży między górami, a gdy patrzy się z niej w jednym kierunku, wzrok kieruje się prosto na dawną wyspę Therę –dzisiejsze Santorini – choć nie widać jej gołym okiem. „Thera” po grecku oznacza „bestię”. Około 1600 r. przed Chrystusem wyspa była okrągła, a na środku miała wulkan, który eksplodował z ogromną siłą – największą w Europie. Zniszczył kulturę minojską, wywołał tsunami do 200 metrów wysokości, a pył zasłonił słońce na dwa lata.
Nic dziwnego, że Grecy mówili o Therze „bestia”.
– Święty Jan być może odwołuje się właśnie do tego obrazu: jeśli ludzkość będzie budować świat bez Boga, grozi jej duchowy i moralny kataklizm porównywalny do tragedii ludzkości po tamtej erupcji.
Krajobraz Patmos bardzo mocno łączy się z przesłaniem księgi, a niezwykłe jest, że niemal się nie zmienił.
– W IV wieku zaczęto budować pierwsze kościoły, wcześniej były to kościoły domowe – wspólnoty, które Jan pozostawił. Jest tradycja, choć słabo udokumentowana, że przed wyjazdem Jan zostawił im fragmenty Ewangelii, spisane na ich prośbę. Przez kilka wieków (od VII do XI) wyspa była niemal niezamieszkana. Dopiero w XI wieku przybył mnich Christodulos, odnalazł Grotę i założył klasztor św. Jana. Od tego czasu Patmos na nowo zaczęło żyć świadomością objawienia, które miało tam miejsce.
Natomiast co do Księgi Apokalipsy – to wiemy, że to tutaj miało miejsce ostatnie biblijne objawienie. Jan pisze, że kiedy ujrzał Jezusa, „padł do stóp Jego jak martwy”. Natomiast, czy Księga powstała w znanej nam postaci na Patmos, to już inna kwestia. Z pewnością zaczęto ją tam spisywać, ale jej ostateczny kształt przybrała ona z pewnością już po powrocie św. Jana ze zesłania do Efezu. Grecy do dziś mówią o Patmos „Theovadistos” – „ziemia, po której chodził Bóg”.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Co widział prorok Daniel? Czyli druga biblijna apokalipsa
Nadzieja pośród ciemności. Święty Jan od Krzyża i sztuka oczyszczonej pamięci [ROZMOWA]
Wielka Brytania: studenci literatury angielskiej są oficjalnie ostrzegani przed obecnością przemocy w Biblii





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny