bł. estefan

Fot. FaceBook

Dziecko prezenterki telewizyjnej wskrzeszone za wstawiennictwem współbrata św. Charbela

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

To młodszy współbrat św. Charbela. Lara Noun, prezenterka chrześcijańskiej telewizji arabskiej Télélumiere, prosiła go o wstawiennictwo, kiedy okazało się, że w jej łonie zmarło dziecko. I wtedy wydarzyło się coś niewytłumaczalnego.

Estefan Nehme urodził się w górskiej wiosce Lehwed koło Byblos 8 marca 1889 roku. Jego imię z chrztu to Józef. Był najmłodszym spośród 4 braci i 2 sióstr. Gdy miał 16 lat, wstąpił do klasztoru św. Cypriana i Justyna. Po tygodniu pobytu rozpoczął nowicjat i przyjął imię Estefan. Najstarszy brat chciał go namówić do powrotu do domu, ale Estefan został w klasztorze. 23 sierpnia 1907 roku złożył śluby posłuszeństwa, czystości i ubóstwa w zakonie maronitów.

Tysiące uzdrowień

Tysiące wiernych przekonały się już o mocy wstawiennictwa św. Charbela. Niewielu jednak zna jego współbrata bł. Estefana Nehmego.

Kiedy Lara Noun była w drugiej ciąży lekarze przekazali tę straszną wiadomość, że w jej łonie zmarło dziecko. Rozpaczliwie modliła się wtedy za wstawiennictwem błogosławionego Esfana i wkrótce okazało się, że dziecko żyje.

Antonio, trzynastolatek z Sidney, cierpiał na poważną postać padaczki. Jego matce pewnej nocy przyśnił się zakonnik z czarną brodą, który powiedział: Teraz znajdziesz pokój. Matka odszukała wizerunek zakonnika ze snu. Zabrała syna na jego grób, a tam dokonało się całkowite uzdrowienie chłopca.

Dalal przez dwadzieścia lat cierpiała na silny ból kolan. Lekarze byli bezradni, jej stan się pogarszał. Wystarczyła jedna prośba. Chwilę później kobieta była zdrowa.

>>Modlitwa o uzdrowienie

bł. estefan

Fot. FacceBook

Człowiek zanurzony w Bogu

Maronici żyją według zasady: Módlcie się nieustannie. Wszystko, cokolwiek czynicie dla drugich, czyńcie dla chwały Bożej. Bł. Estefan w sposób doskonały realizował te wytyczne. Jego życie było przepełnione modlitwą. Zresztą, było już tak od dzieciństwa – kiedy pasł bydło widywano go, jak klęczy i się modli.

Często widziano brata Stefana modlącego się na różańcu, w procesji nosił obraz Matki Bożej. Każdy, kto spotykał go w zakonie, odczuwał, że żyje on modlitwą, że jest to człowiek pełen prawdy ewangelicznej, delikatności w stosunku do innych.

Także pracę traktował jak modlitwę. Wstawał bardzo wcześnie, szedł do kościoła, gdzie modlił się bardzo długo. Gdy dzwony biły na Anioł Pański, przerywał pracę, by uklęknąć i się pomodlić. Wracając z pracy na roli, szedł od razu do kościoła, by spędzić kilka chwil na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Nie opuścił ani jednej mszy świętej. Dla niego czas był bezcenny.

Uśmiech nie schodził mu z ust. Miał niesamowicie dobre serce

Prawie zawsze był uśmiechnięty. Odwiedzał swoich współbraci, przede wszystkim chorych i tych, którzy byli w podeszłym wieku. Opiekował się nimi, pomagał im zjeść posiłek, sprzątał. Według niego drugi człowiek musi być akceptowany i kochany bez względu na jego zalety i wady. Brat Estefan nie miał środków i pieniędzy, pomagał innym, oferując siebie i własne jedzenie. Podczas I wojny światowej, gdy w miejscowościach wokół klasztoru nastał głód, pomagał głodującym. Przyprowadzał do klasztoru dzieci, by dać im mleko i chleb. Wielkim uczuciem i szacunkiem darzył ludzi, którzy z nim pracowali. Czasami ich zastępował, by mogli odpocząć. Szedł zbierać winogrona, którymi potem ich częstował. Bardzo lubił pracować na roli i w warsztacie stolarskim.

bł. estefan

Fot. FaceBook

Ciało, które nie uległo rozkładowi

Umarł 30 sierpnia 1938 roku i został pochowany przy klasztorze. Kiedy w 1951 r. chowano w tym samym grobie innego zakonnika, zauważono, że ciało brata Estefana nie uległo rozkładowi. Przełożony klasztoru pisze: Zobaczyliśmy jego ciało, które zachowało się w pełni, mając niesztywne ręce, zamknięte oczy, a jego habit nie został zniszczony. Wystawiliśmy jego ciało na powietrze, sądząc że rozsypie się wskutek kontaktu z atmosferą, ale nic takiego się nie stało.

Został beatyfikowany przez papieża Benedykta XVI w dniu 27 czerwca 2010 roku.

Maroniccy święci

Charbel, Rafka, Nehmatalah i brat Estefan, święci libańskiego zakonu maronitów, przeżyli swoje życie zakonne w wyrzeczeniu, modlitwie i nieskończonej miłości. Duchowość maronitów libańskich opiera się na wierze chrześcijańskiej. Praktykują nieustanną pamięć o obecności Boga. Ich droga do świętości opiera się na modlitwie i medytacji przez pracę, ascezę i ciszę.

 

Zobacz także
Wasze komentarze