fot. youtube/dzieciakicudaki

Dzieciaki Cudaki – niezwykła rodzina, która pokazuje, że dzieci z zespołem Downa są piękne

8 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Jestem Monika i udowodnię wam, że dzieci z zespołem Downa są piękne” – tak brzmi opis na Instagramie Dzieciaki Cudaki. I wystarczy spojrzeć na liczbę obserwujących konto, by przekonać się, że misja Moniki się powodzi. 

„Gdyby mi ktoś w dniu mojego zamążpójścia powiedział, że dwa lata po ślubie będę miała trójkę dzieci, dwójkę z zespołem Downa i w tym jedno adoptowane, to chyba bym do kościoła jednak nie dojechała. A jeśli tak to na pewno na weselu wypiłabym o wiele więcej niż wypiłam. Ale gdyby ktoś dodał, że będę wtedy jedną z najbardziej szczęśliwych osób chodzących po ziemi to na pewno bym w to nie uwierzyła” – pisze Monika Piszora na prowadzonym przez siebie blogu www.dzieciaki-cudaki.pl. 

Na tej stronie dzieli się historią swoją i swojej rodziny. Bardzo popularne stało się także prowadzone przez Monikę konto na Instagramie o takiej samej nazwie. Obserwuje je aż 135 tysięcy osób.  

>>> „Nie jestem z innej bajki”. Niesamowita akcja z udziałem dzieci z zespołem Downa [ZDJĘCIA]

Wyświetl ten post na Instagramie.

Jak trojaczki ❤️❤️❤️ #rodzeństwo

Post udostępniony przez Dzieciaki Cudaki (@dzieciaki_cudaki)

Niutek 

Monika i Wojtek pobrali się w lipcu 2017 r. Dwa tygodnie później okazało się, że kobieta jest w ciąży. Na swoim blogu wspomina o wielu badaniach, które wówczas regularnie wykonywała, poza jednym. 

„Nie robiłam natomiast badań prenatalnych ze względu na to, że one mają wykryć wady genetyczne u dziecka, których ja się nie obawiałam, ale w sensie takim, że jakoś tak nawet nie pomyślałabym, że mogłoby mi się urodzić chore dziecko, poza tym nawet jeśli, to tzw. terminacja ciąży nie wchodziła w grę”.

7 marca 2018 r. na świat przyszedł Henryk. Imię otrzymał po swoich pradziadkach. W drugiej dobie życia, po przebadaniu przez jednego z neonatologów, okazało się, że chłopiec może mieć zespół Downa. 

„Nigdy nie miałam jakiegoś wyobrażenia tego, kim będzie nasze dziecko, albo co chciałabym, żeby robiło. Ale żeby zespół Downa? Przecież te dzieci wymagają specjalnej troski. Przecież są po prostu głupsze, niskie, grube, no i do urodziwych nie należą. To było wszystko, co wiedziałam – myślała wówczas Monika. 

Jednak, jak przyznaje, już kilka chwil później była gotowa zagryźć każdego, kto spojrzałby na Henia krzywo z powodu jego wyglądu.  

>>> Chłopiec śpiewa maleńkiemu bratu z zespołem Downa. Nagranie podbija sieć [WIDEO]

Bogutek i Dorcia 

Siedem miesięcy po narodzinach Niutka Monika dowiedziała się, że jest w kolejnej ciąży. Niestety, spotkała się wówczas z wieloma słowami krytyki, również ze strony najbliższych osób.  

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w najbliższym otoczeniu były też osoby, które z tej ciąży wcale się nie cieszyły i dosadnie dały nam, a bardziej mi, do zrozumienia, że mamy jedno dziecko i to z ZD, że je skrzywdzimy, bo nie poświęcimy mu już tyle uwagi, że nie powinniśmy mieć więcej, że za szybko itd. itp.


Z powodu złego samopoczucia i wielu dolegliwości towarzyszących ciąży, w głowie Moniki również zaczęły pojawiać się myśli, że sobie nie poradzi. Po trzech miesiącach jednak znów poczuła się dobrze i właśnie wtedy wraz z mężem zaczęli poważniej zastanawiać się nad adopcją.  

Wojtek często mówił, że znając mnie to weźmiemy pewnie takie, którego nikt nie będzie chciał, a ja nigdy nie myślałam o tym, jakie to by miało być dziecko. Starsze, młodsze, grube, chude itd., ale w głębi duszy wiedziałam, że jeżeli dojdzie do tego to rzeczywiście będzie Ono wyjątkowe. 

Niedługo później Monika i Wojtek udali się w dwustukilometrową podróż do jednego z ośrodków adopcyjnych, w którym dowiedzieli się, że za kilka miesięcy urodzi się dziecko z zespołem Downa, którego biologiczna matka nie będzie mogła wychować.  

Po załatwieniu wielu formalności Dorotka pojawiła się w domu Moniki i Wojtka i dziś całą piątką tworzą szczęśliwą rodzinę. A już niedługo na świat przyjdzie Wanda – siostra Niutka, Bogutka i Dorci. 

Zobacz także