fot. Pexels

Kończy Ci się zapas lekturowy? Podpowiadamy, co warto przeczytać 

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Narodowa kwarantanna trwa już od prawie dwóch miesięcy. Wiele osób na pewno zdążyło w tym czasie przeczytać książki, które miesiącami czekały na „swoją kolej”. Jeśli więc chwilowo brakuje Ci nowych lektur – to przychodzimy z pomocą. Proponujemy cztery duchowe lektury, które niedawno się ukazały na rynku, a po które warto sięgnąć w czasie kwarantanny. 

Mary Healy „Ewangelia według św. Marka. Katolicki Komentarz do Pisma Świętego” 

>>> „Bądź dzielny. Zachowaj pogodę ducha” [RECENZJA]  

Trwa Tydzień Biblijny i nie ukrywam, że fakt ten ma wpływ na dobór proponowanych dziś książek. Publikacja Mary Healy właściwie wprost odnosi się do Pisma Świętego. To już drugi tom „Katolickiego Komentarza do Pisma Świętego”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa W Drodze. Zamysł serii jest bardzo ambitny – łącznie ukaże się kilkanaście tomów, które wers po wersecie omawiają kolejne księgi Nowego Testamentu. Wcześniej była Ewangelia Mateuszowa, teraz przyszedł czas na tę Markową. Najpierw czytelnik napotyka wstęp, w którym w przystępny sposób autorka opisała Ewangelię wg. św. Marka – jej założenia, cele, odbiorcę. Jak zauważa, dla Marka życie i czasy Jezusa nie są jedną z wielu budujących opowieści. „To wydarzenie, które zmieniło bieg historii świata – i w rzeczywistości doprowadziło tę historię do jej punktu kulminacyjnego” – czytamy. A potem już zaczynamy dzięki autorce przygodę z tekstem. Znów, jak w poprzednim tomie, przesuwamy się bardzo powoli, analizując dokładnie kolejne fragmenty. Dwa, trzy wersety i kilka poświęconych im stron. Cały „Komentarz” to iście benedyktyńska praca i dlatego warto ją zauważyć. Czytelnik ma dzięki niej szansę na pogłębienie swojej wiary, ale też na poszerzenie swojej wiedzy. Otrzymujemy nie tylko interpretację każdego fragmentu, ale też szereg dodatkowych informacji – kontekst biblijny, historyczny, ale też ten osadzony w Tradycji Kościoła. Temu wszystkiemu towarzyszą też przepiękne reprodukcje dzieł wielkich artystów. Tę książkę nie tylko dobrze się czyta, ale dobrze się ją też ogląda. Amerykańska seria wydawana teraz po polsku to bardzo wartościowe dzieło biblijne – trafiające także do tych, którzy rozpoczynają dopiero swoją przygodę ze zgłębianiem słowa Bożego. 

fot. cathopic

Maria Szamot „Oto ty, Adamie” 

>>> „Mam wyrzuty sumienia, gdy coś sprzedaję i często potrzebuję samotności” [REPORTAŻ] 

Kolejna publikacja Wydawnictwa W Drodze. I tu wątek biblijny ma znaczenie. To książka o człowieczeństwie, o byciu człowiekiem – osadzona w opowieściach biblijnych, które pewnie znamy nie od dziś, ale o których czasem tak łatwo zapominamy. Autorka szuka odpowiedzi na pytanie, które sobie pewnie wielokrotnie zadawaliśmy: kim jest człowiek? Jaka jest Boża wizja człowieka? Autorka opowiada o człowieku sięgając właśnie do tego najbardziej podstawowego źródła – czyli do Biblii. Bo przecież Pismo Święto to nie tylko opowieść o Bogu, ale też o człowieku. I o ich wzajemnych relacjach. I takich różnych biblijnych bohaterów spotkamy na kartach tej książki. Bo przecież człowiek pojawia się już w pierwszych rozdziałach Księgi Genesis – i analogicznie właśnie do tego fragmentu odwołuje się na początku publikacji Maria Szamot. Ta książka to zatem nie tylko medytacja nad kondycją człowieka dzisiaj (bo przecież podawanie przykładów z Biblii służy zastanowieniu się nad tym, jaki jest dzisiaj – w XXI w. – człowiek), ale przede wszystkim medytacja nad słowem Bożym. Po raz kolejny uświadamiamy sobie, jak bardzo istotne jest dla naszej wiary obcowanie z tym świętym tekstem. I też jak wiele postawy Adama, Gedeona, Tobiasza, Samsona czy bohaterów Jezusowych opowieści mówią nam o nas samych. Będzie o słabościach, wolności, o ufności. Będzie o tym co ludzkie – a więc tak bliskie doświadczeniu każdego z nas. Przywołane historie mogą nas zaskakiwać. „Najbardziej poruszające w tej historii jest to, że typ wolności, o który dziś najusilniej zabiegamy i którym szczycimy się jako najwyższym wykwitem naszej humanistycznej kultury – wolność gwarantowana przez tzw. prawa człowieka – w świetle biblijnej myśli antropologicznej nie ma większej wartości” – czytamy we fragmencie opowiadającym o Samsonie. I takich zaskakujących treści Maria Szamot daje nam wiele! 

Unsplash/Domena Publiczna

„Droga do zbawienia” 

>>> Pięć tysięcy książek i audiobooków za darmo, czyli sposób na narodową kwarantannę 

Maciej Biskup, Tomasz Golonka, Wojciech Gomułka, Tomasz Grabowski, Paweł Kozacki, Jakub Nesterowicz, Adam Szustak. Ostatniego nazwiska pewnie nikomu nie trzeba przedstawiać – o. Adam Szustak to bardzo medialny kaznodzieja. Pozostali to także dominikanie; bywalcy polskich kościołów dominikańskich znają pewnie większość z przywołanych tu braci. „Droga do zbawienia” (Wydawnictwo W Drodze) to publikacja zbiorowa, książkowa wersja serii filmów, które można było znaleźć na portalu dominikanie.pl. Pewnie najlepiej byłoby tę książkę czytać w okresie Wielkiego Postu. Jest trochę przygotowana pod ten czas – to siedmiu dominikanów, z którymi przez siedem kolejnych tygodni zgłębiamy drogę prowadzącą Ciebie i mnie do zbawienia. Czyli to droga nawrócenia – nawracania się. Przez pandemię książka trafiła do mnie w okresie paschalnym, ale myślę, że dobrze się stało. Bo i teraz warto po nią sięgnąć, potraktować jak świetne ćwiczenie duchowe. Medytacje kaznodziejów mają nas zaprosić do zmiany swojego życia – poprzez ukazanie konkretnych Bożych działań, które przyczyniły się do zbawienia. Bo przecież – jak pisze w swoim tekście o. Tomasz Grabowski OP droga do zbawienia „to jest historia Bożych interwencji”. I o tych interwencjach przeczytamy i odnajdziemy w nich siebie. Znów, to nie tylko tekst ojców dominikanów jest tu kluczowy. Najważniejsze jest Pismo, na którym opiera się każdy kolejny fragment książki. Krótkie, kilkustronicowe medytacje nad Biblią to świetny pomysł na modlitwę w czasie pandemii. 

kobieta książka

Fot. pixxabay

Barak Lurie „Ateizm zabija” 

>>> Potrzeba bliskości [RECENZJA] 

W ostatnich tygodniach pewnie wielu z nas zadało sobie pytanie o to, jak Kościół poradzi sobie z pandemią. Odpowiedzi jeszcze nie znamy, bo wciąż jesteśmy w trakcie tego procesu. Nie ukrywam, że pojawił się we mnie w pewnej chwili taki niepokój, że może rozwinąć się ateizm, że ludzie odejdą od wiary. Żywię jednak nadzieję, że tak się nie stanie i że wyjdziemy z tego – jako Kościół silniejsi. Mimo to zachęcam do przeczytania książki „Ateizm zabija” (Oficyna Wydawnicza VOCATIO), która ukazała się jeszcze przed wybuchem epidemii SARS-CoV-2, a która chyba podejmuje szalenie aktualne tematy. Do czego prowadzi ateizm? Najkrótsza odpowiedź sprowadza się do jednego słowa: prowadzi do śmierci. Niekoniecznie chodzi o śmierć jednostkową (chociaż czasem też), ale bardziej o śmierć społeczeństwa, cywilizacji, człowieczeństwa. „Jestem ateistą, ale dzięki Bogu nikim innym” – autor już na początku dzieli się swoim doświadczeniem. Teraz jest miłośnikiem Boga, ale niegdyś był ateistą i myślał, że to nic takiego. Okazuje się jednak, że bezbożność to nie jest nic takiego. I że brak wiary w Boga na przestrzeni dziejów był przyczyną wielu złych rzeczy, które się przytrafiły ludzkości. „Bez Boga nie ma prawdziwego celu” – pisze na kartach książki Barak Lurie. I kawałek dalej dodaje: „Ateizm wysysa radość – i cel – życia. Najkrócej mówiąc, nic w samym ateizmie nie daje niczego, na co można czekać. Świat z Bogiem oferuje przynajmniej nadzieję –niesłuszną, jak mogliby sądzić ateiści – zbawienia, życie po śmierci lub spotkanie z samym Bogiem”. Ta książka to nie teoretyczny podręcznik o ateizmie – ale to opowieść nafaszerowana przykładami, niekiedy bardzo bolesnymi, działania ateizmu w historii ludzkości. I tej odległej, i tej bardzo nam bliskiej, dotykającej naszego dzisiaj. To historie, obok których trudno przejść bez emocji. Jeśli ktoś szuka argumentów przeciwko ateizmowi – to na kartach tej książki znajdzie ich wiele. To lektura warta zauważenia w czasie pandemii. Może być bowiem ostrzeżeniem – co się może stać, jeśli epidemię potraktowalibyśmy jako okazję do odejścia od Boga. Nie warto jej tak traktować. Ale książkę warto przeczytać. 

Zobacz także
Wasze komentarze