Fot. materiały prasowe

Potrzeba bliskości [RECENZJA]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niziołkowie mieszkają w Poznaniu przy ulicy Pamiątkowej (choć od ich twórczyni wiem, że początkowo ulokowała ich na innej wildeckiej ulicy). Są kochającą się, pełną ciepła poznańską rodziną. Rodziną, w której ogromną rolę odgrywa literatura i dla której ważny jest Kościół.

>>> Diagnosta laboratoryjny badający próbki na SARS-CoV-2: ta praca to powołanie

Pewnie z pięć lat temu dostałem od kogoś „Roberta i Różę” – pierwszy tom sagi o „Niziołkach z ulicy Pamiątkowej”. Ckliwa okładka szybko spowodowała, że książkę odłożyłem na półkę, stwierdziłem: „To na pewno nie dla mnie”. W połowie ubiegłego roku postanowiłem zrobić porządek z książkami. I zauważyłem gdzieś właśnie książkę Małgorzaty Klunder. Przeczytałem opis z tyłu okładki, w tym rekomendację o. Jana Góry, nieżyjącego już duszpasterza lednickiego. Pomyślałem, że dam szansę tej pozycji. I… okazało się, że było warto! Bo Niziołkowie to przesympatyczna, poznańska rodzina, którą zdecydowanie warto poznać!

Chcę więcej

>>> Od hejtu strzeż mnie, Boże. O „Hejterze” Jana Komasy

Miłośnicy literatury znają pewnie inną poznańską familię – Borejków z „Jeżycjady” Małgorzaty Musierowicz. Jednak saga Klunder nie jest wildecką odpowiedzią na „Jeżycjadę”. To zupełnie odrębny, bardzo ciekawy literacki byt. Pierwszy tom pochłonąłem od razu, udało mi się potem przeczytać kolejne, czwarty tom skończyłem czytać w lutym. Miałem od razu podzielić się wrażeniami, gdy nagle zorientowałem się, że pierwsze tomy ukażą się zaraz w nowej odsłonie graficznej. Ale przede wszystkim – że zaraz na rynku ukaże się piąty tom Niziołków. Czułem po czwartym tomie literacki niedosyt – to poczucie, że chcę jeszcze, bo tak polubiłem tych bohaterów. I już teraz wiem, że ten niedosyt będzie wkrótce spełniony (piąty tom ma się ukazać w kwietniu, a jest szansa i na kolejne części tej historii).

Małgorzata Klunder Fot. materiały prasowe


Czułość

>>> Maciej Kluczka: świadectwa kobiet, które pracowały w klinikach aborcyjnych

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię? Żyjemy w dziwnym czasie, w którym szczególnie mocno brakuje nam ludzi. Dawno temu, czytając Orwella czy Houxleya, trudno mi było wyobrazić sobie opisywany przez nich świat. Tymczasem, jakąś jego wersję otrzymaliśmy w minionych tygodniach. Izolujemy się w czterech ścianach swoich domów i mieszkań, do minimum ograniczamy nie tylko wyjścia na zewnątrz – ale jakiekolwiek kontakty z drugim człowiekiem. „Rok 2020” – tak mógłby nazwać jakiś sequel swojego sztandarowego dzieła Orwell… Tylko, że nie byłaby to antyutopia – a powieść realistyczna… W tej izolacji nadzwyczaj odczuwamy potrzebę bliskości. A książki o Niziołkach pełne są właśnie bliskości, czułości. To nie zawsze ckliwa czułość – czasem jest bardzo szorstka – ale na pewno oddająca potrzebę bycia razem. Niziołkowie mogą na siebie liczyć, trzymają się blisko – choć po ludzku, charakterologicznie, są bardzo różni. Książki o nich przypominają nam prostą prawdę o tym, jak ważna jest w naszym życiu rodzina i relacje, które budujemy.

Okładka piątego tomu „Niziołków z ulicy Pamiątkowej” Fot. materiały prasowe


Czytajmy!

>>> Hubert Piechocki: zdawałem maturę z Janem Pawłem II

Po tę serię w szczególny sposób warto, by sięgnęli miłośnicy literatury. Wszak Niziołkowie nieprzypadkowo są właśnie Niziołkami. Ich nazwisko nawiązuje do jednej z ras zamieszkujących Środziemie – świat, w którym rozgrywa się akcja powieści J. R. R. Tolkiena. Bohaterowie mają takie nazwisko, ale też uwielbiają czytać książki i oglądać filmy z tego uniwersum. Różnych nawiązań do mistrza fantasy nie brakuje. Choć, nasi bohaterowie czytają też wiele innych rzecz – w tym opowieści o Harrym Potterze autorstwa J. Rowling. Małgorzata Klunder pokazuje, że literatura jest światem wyobraźni, który zdecydowanie warto zgłębiać. Światem, który czerpie z życia, inspiruje się nim i na jego podstawie tworzy coś nowego. Autorka pokazuje, że nie tylko wypada, ale przede wszystkim warto znać pewne tytuły literackie. Bo literatura kształtuje nasze ja, ma wpływ na naszą codzienność. Teraz warto też podkreślić, że gdy czytamy, to przenosimy się do innego świata – i choć na chwilę jest to świt bez kwarantanny. Saga o Niziołkach to jedna wielka zachęta do czytania!

Ciepło i humor

>>> Rachunek sumienia z marnowania żywności

Książki te przyciągają też swoją atmosferą. To po prostu bardzo pogodne, pełne humoru i radości opowieści. To nie jest tak, że bohaterów spotykają tylko dobre rzeczy. Nie. Trudności, różnych kłopotów, a nawet śmierci – na kartach tych powieści nie brakuje. Ale Niziołkowie i ich przyjaciele potrafią przyjąć to, co się dzieje. Z nawet najtrudniejszej sytuacji potrafią wyciągnąć dobro. A ratuje ich właśnie pogodne – rzekłbym pozytywne – nastawienie do życia. I nie da się ukryć, że wpływ na to ma na pewno wiara. Bo Niziołkowie nie ukrywają, że są wierzący i że wiara ma ogromne znaczenie w ich życiu. To ona pozwala im przechodzić przez te nawet najciemniejsze etapy życia.

Małgorzata Klunder Fot. materiały prasowe


Marzenie o Kościele

A skoro o wierze mowa, to trzeba też wspomnieć, że Niziołkowie to opowieść o Kościele. Jeden z głównych bohaterów – Janek – zostaje księdzem. Przez kolejne tomy obserwujemy, jak realizuje swoje kapłańskie powołanie. Trzeba przyznać, że księdzem jest dość oryginalnym – łączy bowiem w jednej osobie zamiłowanie do tradycji z nowoczesnością (a to bardzo niestandardowe połączenie – przekonacie się na kartach kolejnych książek!). Jest bardzo bliski ludziom i to przede wszystkim wyróżnia jego kapłaństwo. Niektórzy mogą się przyczepić, że jest zbyt idealny – zwłaszcza, że mamy akurat modę na „księży z przeszłością”. Janek takiej przeszłości nie ma, jest po prostu dobrym księdzem. Co nie znaczy, że się nie buntuje, czasem bywa nawet nieposłuszny. Jest bardzo ludzki i pod tym względem realizuje chyba nasze marzenie o Kościele, który jest bliski człowiekowi. Wiemy, że z kondycją Kościoła bywa różnie – przez każdego z nas, bo to nasza grzeszność ma wpływ na jego kondycję. Ks. Janek i ks. Tadeusz (proboszcz) pokazują Kościół marzeń – myślę, że też tych moich. I wiem, że ode mnie też zależy, czy ten Kościół będę umiał tworzyć. Czwarty tom – nie będę zdradzał fabuły, więc napiszę tylko ogólnie – skupia się nawet na obcowaniu świętych i takiej świętości na co dzień… Ciekawi tego wszystkiego? Sięgnijcie jak najszybciej po „Niziołków z ulicy Pamiątkowej”. Czekają na Was cztery tomy! Pospieszcie się – bo już za chwilę ukaże się piąty!

Zobacz także
Wasze komentarze