fot. cathopic.com

Młodym się chce!

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nie brakuje świętych, którzy umarli młodo i którzy mogą być świetnymi opiekunami właśnie dla młodych ludzi. Jednym z nich jest na pewno św. Stanisław Kostka. Kościół dzisiaj go wspomina, a my przy tej okazji patrzymy na obecność młodych w Kościele. 

W moim życiu św. Stanisław Kostka obecny był „od zawsze”. Jest to bowiem patron poznańskiej parafii, z której pochodzę i w której od 33 lat mieszkam. W jego towarzystwie stałem się członkiem Kościoła, po raz pierwszy przyjąłem Komunię Świętą i przystąpiłem do sakramentu bierzmowania. To on obserwował, jak rozwijałem się w mojej wierze, i jak zaliczałem spektakularne, duchowe upadki. W szkole patronowi parafii także poświęcano wiele czasu. Pokazywano nam Stanisława jako przykład do naśladowania. Pokazywano nam młodego człowieka, któremu się chciało. Który mimo krótkiego życia – zmarł mając 18 lat – skutecznie realizował swoje powołanie do świętości. Świętego Stanisława Kostkę warto pokazywać młodzieży. Ja byłem w sytuacji uprzywilejowanej – przez patrona parafii – ale każdy młody człowiek powinien go poznać. Bo jego krótki żywot może być inspiracją do tego, by i nam się chciało.   

fot. episkopat.pl

Zaangażować się 

Ale czy młodym w ogóle się chce? Niektórym oczywiście, że nie. Z różnych powodów są młodzi, którym nie chce angażować się religijnie. I trzeba to przyjąć – wierzę, że kiedyś przyjdzie ich czas. Ale myślę, że wspomnienie św. Stanisława Kostki to dobry moment, by zauważyć te wszystkie sytuacje, w których młodym się chce. A jest ich w Kościele bardzo dużo. To oczywiście liczne duszpasterstwa młodzieżowe i akademickie działające w całej Polsce. O niektórych jest głośno, inne działają po cichu. Ale w każdym z nich dzieje się wiele dobra. Dzięki nim młodzi prowadzeni są do Boga. Chce się tez uczestnikom wielu katolickich eventów – choćby Festiwalu Życia. Co roku do Kokotka pod Lublińcem przybywa rzesza młodych ludzi, którzy chcą wspólnie się bawić i integrować – ale przede wszystkim chcą się modlić. Poświęcają tydzień swoich wakacji, by być wśród innych chrześcijan. „Na festiwalu poza relacją z Bogiem znalazłam prawdziwych przyjaciół” – mogliśmy usłyszeć w relacji jednej z uczestniczek tegorocznej edycji festiwalu.  

>>> Zakończył się „Festiwal Życia” w Kokotku. Setki młodych bawiło się w chrześcijańskiej atmosferze

Na Polach Lednickich 

Na początku czerwca byłem na kolejnym spotkaniu na Polach Lednickich. To miejsce od 1997 roku co roku przyciąga rzesze młodych ludzi. Teraz pod Bramę – Rybę przyjeżdżają już dzieci pierwszego pokolenia lednickiego. To miejsce odwiedzają kolejne pokolenia… Spotkania na Lednicy wciąż żyją i są chyba najlepszym dowodem na to, że młodym wciąż się chce – uczestniczyć, ale też organizować różne spotkania. Warto zauważyć, że przez te ponad 20 lat Lednica mocno się zmieniła, i nadal się zmienia. Każde kolejne pokolenia młodych ludzi wnoszą coś „swojego” do tych spotkań. Czuć, że to nadal bardzo żywy, wciąż zmieniający się organizm. Zresztą, na początku były tylko spotkania. Z czasem doszedł ośrodek i cały pogram formacji lednickiej – realizowanej nie tylko na Polach Lednickich, ale też w wielu duszpasterstwach w całej Polsce. Teraz dominikanie zrobili kolejny ruch – w domu przy Bramie Trzeciego Tysiąclecia zamieszka kilku braci, którzy stworzą nową wspólnotę zakonną, a z czasem nowy klasztor. To pozwoli na stworzenie jeszcze bogatszego programu dla ludzi przybywających przez cały rok na Lednicę. Zapewne ośrodek zacznie funkcjonować jak dom rekolekcyjny. A rekolekcje to ta forma rozwoju duchowego, która też szczególnie mocno przyciąga młodych, którym się chce. W Polsce mamy bogaty wybór rekolekcji, w których mogą wziąć udział młodzi (szeroko rozumiani, bo przecież młodzież to nie tylko nastolatkowie). I piękne jest to, że z tych propozycji naprawdę korzystają! 

>>> Jak orzeł. Ten Kościół jest młody! 

… w Gostyniu… 

Młodych miałem też okazję obserwować w tym roku podczas Paradiso – Dni Młodych w Gostyniu. Spotkanie na Lednicy to intensywny dzień, Paradiso jest spokojniejsze, ale trwa kilka dni. Tego typu diecezjalne czy zakonne zloty młodzieży pozwalają na stworzenie prawdziwej wspólnoty. Młodzi żyją razem przez kilka dni. Oczywiście, modlą się, uczestniczą w zajęciach, warsztatach, koncertach, spotkaniach… Ale przede wszystkim są razem ze sobą. Tworzą wspólnotę. Dla młodych, często samotnych i zagubionych we współczesności, wpatrzonych w ekrany smartfonów, doświadczenie wspólnoty jest bardzo ważne. Oni tego potrzebują. Zresztą, nie tylko oni. Młodzi, którym się chce, otwierają się na świat i drugiego człowieka, a w konsekwencji na Boga. Udział w spotkaniach takich jak Paradiso pozwala im naładować baterie, dzięki którym po powrocie mogą być świadkami Chrystusa w codzienności. Jak św. Stanisław Kostka. 

 >>> Gdzie jest nadzieja? Ci młodzi to wiedzą!

… i w Krakowie 

Jeszcze jedno wspomnienie. 2016 rok, lipiec. Światowe Dni MłodzieżySpędziłem wówczas tydzień w Krakowie. Obserwowałem młodych już nie tylko z Polski, ale z całego świata. I to też byli młodzi, którym się chce. Różniło ich pochodzenie, kultura, język, zwyczaje, tradycje, ale łączyła ich wiara. I to właśnie wiara pomagała w pokonywaniu wszelkich barier. „Mówili” do siebie uniwersalnym językiem wiary. Cechą tego języka, co widać nie tylko w Krakowie, ale też w Kokotku, Gostyniu na Lednicy i w wielu innych miejscach, jest entuzjazm. Młodzi, noszeni na skrzydłach wiary, zachowują się po prostu inaczej niż młodzi, którzy nie wierzą w Boga. Widać po nich, że nawet trudności związane z dorastaniem czy potem z dorosłym życiem, udaje im się łatwiej znieść. Bo jest w ich sercach pamięć radości związanej z tworzeniem wspólnoty opartej na Bogu. Jest w nich pamięć spontanicznego tańca na krakowskim Rynku Głównym, pieszej, głośnej pielgrzymki do podkrakowskich Brzegów czy pełnego emocji spotkania z papieżem Franciszkiem. 

Czerpać przykład 

Św. Stanisław Kostka zmarł młodo. Nie wiemy, jak mogło potoczyć się jego dalsze życie. Pewnie byłby jezuitą i nadal bardzo gorliwie realizowałby zakonne powołanie. Pewnie popełniałby błędy i grzeszył, ale też podnosiłby się z tych upadków. Tak samo jak przez 18 lat życia. Św. Stanisław Kostka to przykład takiego bliskiego nam świętego. Warto, by młodzi zawierzali swoje życie jego opiece. I prosili go o wstawiennictwo u Boga – Stanisław umarł młodo, do końca bliskie mu więc były rozterki młodego serca.  

 

Zobacz także
Wasze komentarze