fot. unsplash/Caleb Woods

Przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii: nie ma w Polsce spójnego systemu walki z tymi przestępstwami [WYWIA …

– Z pewnością nie ma w Polsce spójnego systemu walki z przestępstwami pedofilii – mówi w rozmowie z KAI dr hab. Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii.

Wyjaśnia, że przed Komisją stoi praca na lata i będzie się ona starała „nakreślać drogi działania” oraz pragnie „czynić to we współpracy z organizacjami, które mają już wieloletnie doświadczenie we wsparciu osób małoletnich”.

>>> Hans Zollner SJ w kwestii nadużyć: prawda jest bolesna, ale ona nas wyzwoli 

Łukasz Kasper, Marcin Przeciszewski (KAI): Przestępstwa na tle wykorzystywania seksualnego małoletnich stanowią poważny problem społeczny w Polsce. W świetle badań, aż 12,4 proc. dzieci i młodzieży między 11. a 17. rokiem życia doświadczyło przynajmniej jednej z form wykorzystania. Dane Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują, że z artykułów kodeksu karnego dotyczących przestępstw seksualnych jest wszczynanych w sądach rocznie ponad 2,5 tys. spraw, z czego wyrokiem skazującym kończy się ok. 1,5 tys. Państwowa Komisja ds. wyjaśniania przypadków pedofilii działa już ponad pół roku. Jaki jest jej pomysł na rozwiązanie tego problemu w skali kraju?

Dr hab. Błażej Kmieciak: Te statystyki są przerażające. Zetknęliśmy się z nimi naocznie po tym, jak wystąpiliśmy do sądów o nadesłanie akt zakończonych spraw z ostatnich dwóch lat obejmujących przestępstwa seksualnego wykorzystania małoletnich. Było ich ponad 2,5 tys. Analizujemy te dane pod kątem naszej obecnej i przyszłej pracy. Pomysłem Komisji jest przede wszystkim bycie przy tych, którzy zostali skrzywdzeni. Chcemy być miejscem bliskim dla osób, które doświadczyły przestępstwa wykorzystania seksualnego, tak aby mogły tu przyjść i swobodnie o tym mówić. Bez przeszkód emocjonalnych czy psychologicznych, jakie może wywołać znalezienie się w takim miejscu jak prokuratura, sąd czy komisariat policji (z całym szacunkiem dla tych miejsc). Trudno jest w tym momencie ocenić, w jaki sposób wpłyniemy swoim działaniem na zmniejszenie się skali tych przestępstw, gdyż na to wpływ ma wiele czynników kryminogennych. Chcemy być jednak takim miejscem, o którym przede wszystkim osoby skrzywdzone będą wiedziały, w którym uzyskają pomoc bazującą na ustawowych uprawnieniach.

>>> O. Żak: za wcześnie na komisję mieszaną ws. przypadków nadużyć seksualnych

W oparciu o tę już półroczną pracę Komisja ma wiedzę, w jakich środowiskach występują największe zagrożenia przestępstwami wykorzystania seksualnego? Gdzie dzieci są najbardziej narażone na spotkanie się z pedofilem i na jego przestępcze działania? Jakie okoliczności temu sprzyjają?

– Przyjmowanie spraw rozpoczęliśmy 24 listopada 2020 r. Nasze kilkumiesięczne  na razie doświadczenie pokrywa się z tym, co od wielu lat wskazują organizacje pozarządowe zajmujące tym problemem: głównym miejscem, w którym dzieci doświadczają przemocy seksualnej, jest niestety dom rodzinny. Najwięcej spraw, które dotyczą przestępstw pedofilskich to te, w których sprawcą jest osoba najczęściej najbliższa ofierze – rodzic, któryś z dziadków, wujków lub ktoś z dalszej rodziny. Jest to osoba, którą dziecko doskonale zna, kto przez określony czas wzbudzi u dziecka wysoki poziom zaufania. Tak dowodzi istotna większość spraw, które do nas trafiają.

Fot. zranieniwkosciele.pl

A poza środowiskiem rodzinnym?

– Są to sprawy dotyczące np. klubu sportowego, domu pomocy społecznej, internatu, przedszkola. Jednak z ogromu spraw, z jakimi się zapoznajemy, a także z naszych rozmów z samymi skrzywdzonymi lub ich opiekunami prawnymi wynika, że w większości przypadków sprawcą przestępstwa była osoba bliska ofierze.

>>> M. Jolanta Olech SJK: aby Kościół mógł żyć potrzebne jest naprawienie zranień 

Wywołana pandemią izolacja wpłynęła na zwiększenie przemocy seksualnej wobec małoletnich?

– Trudno mi z perspektywy socjologicznej ocenić, czy dostrzegamy tu jakąś zmianę w skali specyfiki przestępstw. To, o czym wiemy, to pojawienie się większej ilości przestępstw z wykorzystaniem technologii teleinformatycznych. Są to propozycje o charakterze seksualnym, jest to wysyłanie erotycznych zdjęć dzieciom albo prośba o takie zdjęcia, nagrania. Trudno jednak z perspektywy naszych kilkumiesięcznych doświadczeń ściślej tę tendencję oszacować.

Do przeciwdziałania przestępstwom wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży potrzebna jest edukacja całego społeczeństwa, uświadamiająca skalę zagrożenia. Do tej pory informowały o tym głównie media. Pańskim zdaniem, powinna powstać szeroko zakrojona kampania społeczna poświęcona temu problemowi?

– Jak najbardziej tak. Problematyka przemocy seksualnej wobec małoletnich rzeczywiście w Polsce nie była tematem zbytnio eksploatowanym. Szersza dyskusja nastąpiła dopiero przy okazji sprawy nieżyjącego już psychoterapeuty Andrzeja Samsona, były sprawy związane z molestowaniem członków Poznańskiego Chóru Chłopięcego „Polskie Słowiki” oraz różne konteksty spraw dotyczących osób duchownych.

Natomiast mam wrażenie, że gdy rozmawiamy o problemie przestępstw pedofilskich, to chodzi głównie o perspektywę prawną związaną z informowaniem organów ścigania o danym przestępstwie, a mało jest informacji o tym, czym w ogóle jest molestowanie seksualne dzieci. Według mnie, przed laty przestępstwo pedofilii np. w kontekstach wykorzystania dzieci przez osoby duchowne było mylone z homoseksualizmem. Pedofilia jest też specyficznie rozpatrywana pod kątem klinicznym. Z jednej strony jest to pedofilia preferencyjna będąca zaburzeniem psychicznym ujętym w międzynarodowej klasyfikacji chorób. Z drugiej strony istnieją tzw. czyny pedofilskie, o charakterze zastępczym których według badań jest znacznie więcej niż tych, których dokonują osoby o trwale zaburzonej preferencji seksualnej. Większość przestępstw wykorzystania seksualnego osób małoletnich dokonywana jest przez osobników o niedojrzałej osobowości, ale nie mających trwałych zaburzeń preferencji seksualnej.

>>> Kard. Woelki oskarżony o zatajenie wykorzystywania seksualnego 

Jakie są konkretne plany Komisji na najbliższy czas?

– Komisja została powołana na siedem lat. Pierwszy rok pracy polega na uruchomieniu naszych działań oraz na przedstawieniu raportu, który pokaże zastaną przez nas sytuację dotyczącą problemu pedofilii. W raporcie, do którego publikacji zobowiązuje nas ustawa, znajdą się oczywiście również wnioski oraz rekomendacje. Mamy opracowane pomysły projektów związanych z kampaniami edukacyjnymi, a zwłaszcza z ochroną małoletnich. Nasza praca ma polegać też na tym, aby umieć wskazać błędy w całym systemie przeciwdziałania przestępstwom seksualnym wobec dzieci, przy jednoczesnym poszukiwaniu rozwiązań.

fot. pexels.com

Wspomniał Pan o raporcie, który ukaże sytuację dotyczącą problemu pedofilii w skali ogólnopolskiej? Kiedy go ujrzymy?

– Zgodnie z ustawą, będzie to raport z pierwszego roku działania Komisji, który powinien powstać do końca lipca 2021 r. Intensywnie nad nim pracujemy, bo będzie się on składał zarówno z części edukacyjno-prewencyjnej, gdzie znajdą się wyniki naszych badań i analiz, jak i wnioski opracowane na podstawie postępowań indywidualnych, które prowadzi Komisja. Dołączamy bowiem do postępowań na prawach oskarżyciela posiłkowego lub monitorujemy postępowania prowadzone przez prokuraturę lub sąd.

>>> O. Adam Żak: nie zaoszczędzimy wstydu i upokorzenia

Ważnym filarem zapobiegania tego typu przestępstwom są specjalne programy prewencji realizowane we wszystkich środowiskach, które pracują z dziećmi i młodzieżą. Kiedy, Pańskim zdaniem, takie programy zostaną wprowadzone w Polsce? Kto i w jaki sposób powinien je przygotować i wdrożyć?

– Widzimy dziś potrzebę stworzenia pewnego rodzaju koalicji na rzecz ochrony małoletnich przed przemocą seksualną. Jesteśmy najmłodszym organem państwowym, który zajmuje się tą tematyką i wszelkie nasze zapoznawanie się z ekspertami, instytucjami czy organizacjami ma na celu także stworzenie sieci kontaktów tak, aby możliwe było stworzenie może jeszcze nie systemu, ale grupy, która wypracuje strategię ochrony dzieci i młodzieży. Z pewnością nie ma w Polsce spójnego systemu walki z przestępstwem pedofilii. Istnieją bardzo różne obszary działania: system wsparcia społecznego, system ochrony zdrowia, system edukacji i działalność organizacji pozarządowych. Nie czuję się uprawniony do mówienia, że taki system na pewno powstanie: jest to zależne od masy czynników. Na pewno natomiast my jako Komisja dostrzegamy potrzebę wspólnych działań – takich, które będą prowadziły do konkretnego efektu.

Widzę tu podobieństwa do tego, co obecnie dotyczy budowy systemu psychiatrii dzieci i młodzieży, której „zgon” został ogłoszony kilka lat temu. Ten system zaczął być budowany mniej więcej 2 lata temu od organizacji sieci szkoleń dla pedagogów i psychologów, którzy mają być psychoterapeutami dzieci i młodzieży. Wszystko po to, aby te dzieci nie trafiały od razu do szpitali psychiatrycznych. W tę organizację włączyły się instytucje wsparcia społecznego, ochrony zdrowia i edukacji w postaci poradni psychologiczno-pedagogicznych.

>>> Jakub Pankowiak: nie oczekuję, by jeden ksiądz ponosił odpowiedzialność za to, co zrobił inny [ROZMOWA]

Pojawienie się Państwowej Komisji ds. Pedofilii oraz kolejne doniesienia medialne dotyczące dramatu wykorzystania seksualnego dzieci i młodzieży to kolejne kroki do tego, aby w Polsce rzeczywiście zacząć budować zwarty mechanizm pomocy małoletnim. Powinien to być jednak mechanizm, który będzie się składał z kolejnych etapów. Na przykład jednym z elementów takiego mechanizmu powinien być znowelizowany kodeks karny: zaproponowaliśmy już projekt systemowych zmian w tym zakresie. Oprócz konkretnych zmian w przepisach chodzi o zmianę filozofii karania osób, które dokonały czynów pedofilskich.

Z jakich jeszcze elementów ten system ochrony małoletnich powinien się składać?

– Powinien, podobnie jak we wspomnianym systemie psychiatrii, zawierać m.in. różne sposoby wiodące do udzielenia pomocy danemu dziecku. Ta droga może być zainicjowana w różnych miejscach: w szkole ze strony pedagoga, lekarz w systemie podstawowej opieki zdrowotnej, ponadto oczywiście system przeciwdziałania przemocy w rodzinie, oparty o stosowną ustawę. Sam zaś system pomocy osobom pokrzywdzonym w wyniku pedofilii z całą pewnością powinien uwzględniać specyfikę zachowania i sytuacji ofiary. Osoba skrzywdzona bardzo często milczy, obawia się, a nawet wstydzi o tym mówić. To jest praca na lata, ale my staramy się nakreślać drogi działania i chcemy czynić to we współpracy z organizacjami, które mają już wieloletnie doświadczenie we wsparciu osób małoletnich.

fot. cathopic

Mówimy tu o systemie reagującym prawidłowo na sytuację osoby pokrzywdzonej. Ale chyba jego pierwszym zadaniem powinna być właśnie prewencja, czyli zespół rozwiązań, które zapobiegają ewentualnemu skrzywdzeniu?

– To jest jeden element, ale ja dodałbym drugi, bo nie możemy o nim zapominać. Chodzi o kwestię readaptacji i resocjalizacji osób, które były skazane za dane czyny. To także kwestia profilaktyki działań, tak aby dana osoba nie stała się ponownie sprawcą. Dlatego, gdy mówię o profilaktyce czynów pedofilskich, chodzi tu także o konieczność zlokalizowania oraz ograniczenia czynników, które powodować mogą pojawienie się patologicznych tendencji i zachowań w konsekwencji skutkujących wystąpieniem przestępstwa pedofilii.

>>>Adam Żak SJ: musimy zmierzyć się z prawdą [ROZMOWA]

Mówił Pan o budowie koalicji na rzecz ochrony małoletnich. Kto konkretnie ma ją współtworzyć? Jaka będzie jej struktura?

– Jesteśmy nowym urzędem. Odbyliśmy pierwsze spotkania z organizacjami w tym z Centrum Ochrony Dziecka, „Zranionymi w Kościele”, instytucjami – Policją, Prokuraturą Krajową oraz ekspertami o. Adamem Żakiem, Ewą Kusz, czy ks. prof. Andrzejem Kobylińskim. Mieliśmy spotkanie z Panem Prezydentem Andrzejem Dudą oraz przedstawicielem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W następnych miesiącach chcemy spotykać się z kolejnymi organizacjami i urzędami, w tym przedstawicielami resortów, w celu tworzenia pomysłów na wspólne działanie. Na przykład współpraca z Policją może przebiegać w zakresie zmiany prawa po to, aby można było skutecznie ścigać przestępców działających w internecie, a z prokuraturą – na etapie postępowań prokuratorskich. Ponadto ważna będzie współpraca z organizacjami pozarządowymi i ekspertami z dziedziny seksuologii i psychologii.

Istotnym filarem tworzenia takiego systemu ochrony jest, już Pan wspomniał, prawo. Komisja we współpracy z Kancelarią Prezydenta RP przedstawiła niedawno propozycje zmian prawa dotyczącego karania za przestępstwa seksualne. Które z tych propozycji powinny zostać wprowadzone w pierwszej kolejności? Kto ostatecznie będzie wnioskodawcą tym zmian?

– Ustawa o Państwowej Komisji ds. Pedofilii jest tu dość precyzyjna. Daje nam możliwość zgłoszenia projektu propozycji legislacyjnych do organu mającego inicjatywę ustawodawczą. Jako Komisja doszliśmy do przekonania, że takim pierwszym podmiotem jest Prezydent RP jako głowa państwa. Procedura legislacyjna może w tym momencie polegać na tym, że taki projekt po uzgodnieniach z Kancelarią Prezydenta RP i za jego akceptacją zostanie złożony do laski marszałkowskiej i tam będzie już procedowany zgodnie z procedurami parlamentu.

Propozycje, które złożyliśmy, stanowią pewien pakiet spójnych zmian. Na pewno jedną z najistotniejszych jest podwyższenie wieku ochrony małoletnich z 15. do 16. roku życia. W sprawach, które do nas trafiają, widzimy, że wiek 15. roku życia jest za niski. Osoby skrzywdzone miały często więcej niż 15 lat. Z perspektywy systemowo-prawnej, ale też standardów międzynarodowej, ten wiek, mówiąc wprost, do niczego nie pasuje. Jeśli spojrzymy na perspektywę polskiego prawa, 16. rok życia jest rzeczywiście dla małoletniego wiekiem istotnych zmian.  Umożliwiających mu np. uzyskanie informacji o swoim stanie zdrowia, czy też współdecydowanie o leczeniu.

Drugą ważną naszą propozycją, która jest dyskutowana szeroko przez teoretyków i praktyków prawa karnego, jest usunięcie możliwości przedawnienia przestępstw seksualnych wobec dzieci. Trafiają do nas osoby, które zgłaszają swoje sprawy po 30, 40 latach od faktu wykorzystania seksualnego. W wywiadzie dla KAI Jakub Pankowiak [skrzywdzony przez ks. Arkadiusza H., skazanego niedawno na 3 lata więzienia – KAI] zwrócił uwagę, że bardzo często z rozmów, jakie on prowadzi z osobami skrzywdzonymi, wynika, że gotowość do rozpoczęcia rozmowy na ten temat pojawia się po 40. roku życia. Nie chcę tu stawiać jakichś cenzusów czasowych, ale jest to kwestia indywidualna, kiedy dana osoba znajdzie w sobie siłę, aby o tym mówić.

>>> Kalisz: oświadczenie kurii diecezjalnej w związku z procesem przeciwko ks. Arkadiuszowi H. 

Istotna jest dla nas również zmiana filozofii karania. Chodzi o to, aby czyny pedofilskie, a obecnie istnieje taka możliwość, nie były karane tzw. karami alternatywnymi, jak np. samą tylko grzywną. Chcemy zwrócić uwagę na to, że pedofilia jest tym rodzajem przestępstwa, które winno spotkać się z niealternatywną odpowiedzialnością karną. Istnieje możliwość wlepienia komuś grzywny za dany „drobny” czyn pedofilski. Ta kara może zniknąć z systemu po kilkunastu miesiącach od jej orzeczenia, co powoduje, że sprawca potencjalnie nadal jest niebezpieczny dla osób małoletnich.

Zmian, które postulujemy, jest dużo, m.in. dodanie do przepisów karnych nowego typu przestępstwa polegającego na wykorzystaniu bezradności czy niepełnosprawności danej osoby, przy czym nie chodzi o osobę pełnoletnią, jak już jest w przepisach karnych, ale właśnie o małoletnią. Znam sprawę, w której wykorzystanym seksualnie przez swojego opiekuna był chłopiec z zaburzeniami rozwojowymi ze spektrum autyzmu.

Kadr z filmu „Zabawa w chowanego”, fot. YouTube

A czy Komisja widzi jakieś możliwe do wdrożenia w Polsce rozwiązania prewencyjne, które funkcjonują z powodzeniem w systemach prawnych innych państw?

– Przede wszystkim patrzymy na tę kwestię z perspektywy norm poszanowania praw dziecka w systemie krajowym oraz międzynarodowym. Nie odnosiliśmy się w uzasadnieniu naszych propozycji zmian do prawno-porównawczej analizy innych państw, bo to wygląda bardzo różnie. Bazowaliśmy na znanych i promowanych także przez Polskę aktach jak Konwencja ONZ o Prawach Dziecka i Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem (tzw. Konwencja z Lanzarote).

>>> „Zranieni w Kościele” publikują rekomendacje dla lepszego wsparcia osób skrzywdzonych

W świetle naszej wiedzy, w Polsce jedyną instytucją, która ma już opracowany w miarę spójny (choć często nieszczelny) system przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich jest Kościół katolicki. Jak Pan ocenia działania Kościoła w tej sferze i z jakich elementów wprowadzonych już przez Kościół strona państwowa mogłaby skorzystać? Czy istnieje współpraca Komisji z przedstawicielami Kościoła w sprawie ochrony dzieci i młodzieży i na czym ona polega?

– Nie czuję się uprawniony do mówienia w imieniu strony państwowej, gdyż składa się na nią wiele instytucji, ale mogę powiedzieć jedno: krytykowane, także przez dziennikarzy katolickich, postępowania kanoniczne czy administracyjno-kanoniczne w mojej ocenie wzbudzają także wątpliwości natury czysto ludzkiej. Dotyczy to relacji osoby, która została skrzywdzona, z instytucją prowadzącą postępowanie kanoniczne. Widzę tu wyraźną dysproporcję, która wymagałaby usprawnienia.

Ale trzeba też dostrzec ogromne pozytywy w działaniach Kościoła, zwłaszcza w postaci powstałej sieci wsparcia dla osób skrzywdzonych. W ramach tej sieci działa Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii „Ignatianum” w Krakowie, Fundacja Świętego Józefa, instytucje Delegata KEP i Koordynatora ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży w osobach odpowiednio prymasa Wojciecha Polaka i o. Adama Żaka. System wsparcia działa w ten sposób, że pomoc udzielana jest oddolnie, konkretnej osobie pokrzywdzonej. Są to ciekawe i praktycznie oraz dobre inicjatywy, bo oparte nie na enigmatycznych wzorcach postępowania z pokrzywdzonymi, ale na pomocy prawnej czy terapeutycznej konkretnym osobom. Dostrzegam tu ogromny potencjał m.in. w budowanym przez Kościół systemie kurateli dla sprawców. Z jednej strony bowiem trzeba napiętnować czyn dokonany przez sprawcę, nazwać to zło i przestępstwo po imieniu, doprowadzić do sankcji karnych. Ale nie można się na tym zatrzymać, jest pytanie: co dalej? Wiemy przecież, że nie wszyscy sprawcy, decyzją sądu biskupiego czy samego biskupa, są wydalani ze stanu duchownego. Ów system kuratorów jest zatem moim zdaniem bardzo innowacyjny.

>>> Mój Kościół przeprasza [FELIETON]

A czy z drugiej strony widzi Pan przestrzeń, w której to Komisja mogłaby być pomocna Kościołowi w rozwiązywaniu problemu pedofilii?

– Dostałem 15 marca od przewodniczącego Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego pismo, w którym dziękuje on za wystosowanie przez Komisję listów do oficjałów sądów biskupich. To podziękowanie jest dla Komisji ważne, ale szczególnie istotne jest to, że Konferencja Episkopatu Polski podjęła decyzję o wyznaczeniu abp. Wojciecha Polaka, Prymasa Polski, jako osoby koordynującej działania grupy kontaktowej między Episkopatem a Państwową Komisją ds. Pedofilii. Możemy tu mówić o współdziałaniu m.in. w tym, czym zajmują się Fundacja Świętego Józefa czy inicjatywa „Zranieni w Kościele” – nazywania zła złem, a przestępstwa przestępstwami, doprowadzenia do odpowiedzialności karnej sprawców lub tych, którzy ukrywali pewne informacje czy zwracania uwagi tam, gdzie system wsparcia nie działa.

>>> Ks. Rzeszowski: każdy ksiądz powinien spotkać się z ofiarą wykorzystania seksualnego [ROZMOWA]

Wszystkie te działania opierają się na filozofii współpracy. Podkreślam bowiem, że Państwowa Komisja ds. Pedofilii to nie jest lokalna brygada łowców pedofilii, ale miejsce pomocy osobom skrzywdzonym, nie tylko poprzez słuchanie, ale też poprzez dołączanie do postępowań prokuratorskich, ich monitorowanie, a w konsekwencji także doprowadzenie, jeśli będą tego typu sprawy do wpisania sprawcy czynów pedofilskich na listę sprawców, nawet jeśli sprawa była uznana za przedawnioną przez odpowiednie organy.

fot. unsplash

Państwowa Komisja ds. wyjaśniania przypadków pedofilii – jak Pan mówi – zwróciła się do sądów biskupich o udzielenie informacji na temat prowadzonych w nich postępowań kanonicznych wobec osób duchownych wskazywanych jako sprawcy wykorzystywania seksualnego małoletnich. O jakie dokładnie informacje chodzi Komisji? Dlaczego zainteresowanie akurat przedziałem czasowym 2000-2021?

– Zależało nam na dostępie do akt od początków XXI wieku, gdy Kongregacja Nauki Wiary stała się wówczas najwyższą instancją zajmującą się takimi sprawami. Zwróciliśmy się więc do sądów biskupich, ale w kolejnych wystąpieniach będziemy się już kierować bezpośrednio do konkretnych ordynariuszy diecezji, którzy wyznaczają swego przedstawiciela do prowadzenia postępowań kanonicznych przed trybunałem bądź karno-administracyjnych. Chcieliśmy poznać skalę zjawiska, bowiem w przestrzeni medialnej mieszają się rzeczywistości prawno-kanoniczno-sądowa z rzeczywistością administracyjno-kanoniczno-sądową, a jak jeszcze pomieszamy sąd biskupi z kurią i biskupem to dla przeciętnego zjadacza chleba będzie zupełny misz-masz. Chcemy zobaczyć, jaka jest sytuacja w sądach biskupich, które są określonymi miejscami prowadzenia postępowań w związku z decyzją Stolicy Apostolskiej. Czekamy na te dokumenty i będziemy oczywiście o tym mówić. Liczymy na współpracę oficjałów.

>>> Prof. Monika Przybysz: zarządzanie kryzysowe Kościoła ma przed sobą jeszcze dużo do poprawienia [ROZMOWA] 

Chodzi zatem o uzyskanie informacji o skali spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne, a nie o ocenę pracy sądów biskupich, które działają w świetle innego systemu prawnego?

– Nie, tu nie chodzi o jakąś ocenę prawno-kanoniczną, bo mówimy o innym systemie prawnym. Ale nie mogę powiedzieć, że tego typu ocena się nie pojawi. Bo jeśli spojrzymy na postępowanie dotyczące najbardziej znanej ostatnio sprawy ks. Andrzeja Dymera, przewlekłość tego postępowania, związane z nim skandaliczne milczenie i traktowanie osób poszkodowanych, to nie chcemy zatrzymywać się tylko na oburzeniu. Chcemy też zwrócić uwagę na to, jaka jest specyfika tego typu postępowań, aby mieć wiedzę, bo takie sprawy do Komisji też trafiają.

>>> Zaczyna się zawsze tak samo [REPORTAŻ] 

Czyli biskupi otrzymają też od was swego rodzaju rekomendacje?

– Nie wiem, czy nazwę to rekomendacją, bardziej pewnymi uwagami, refleksjami i wnioskami, jakie mamy na ten temat.

Jednak jako organ państwa Komisja powinna chyba w pierwszym rzędzie monitorować działania państwowego systemu sprawiedliwości? A jakie są kompetencje Państwowej Komisji w zakresie występowania do sądów kościelnych o akta ze spraw kanonicznych? Na jaką podstawę prawną może się Pan powołać?

– W wystąpieniu, jakie skierowaliśmy do sądów biskupich, powołaliśmy się na decyzję Ojca Świętego Franciszka o zniesieniu tzw. tajemnicy papieskiej w odniesieniu do spraw dotyczących przestępstw seksualnych dokonanych na osobach małoletnich. Wiemy, że z tej drogi korzysta także w części spraw prokuratura. Ponadto ustawa o Państwowej Komisji dwukrotnie wspomina o konieczności analizy sprawności działania nie tylko instytucji państwowych, ale także „kościołów oraz związków wyznaniowych, w tym kościelnych osób prawnych, zwanych dalej „organizacjami i podmiotami”, w zakresie zwalczania nadużyć seksualnych oraz działania umożliwiające pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców tych nadużyć;” (art. 1 pkt 3). Jest to dla nas bardzo ważne zobowiązanie ustawowe zamieszczone na samym początku kluczowego dla komisji aktu prawnego.

>>> Ks. Strzelczyk: osobiste nawrócenie Kościołowi może nie wystarczyć [ROZMOWA] 

A dlaczego Komisja – jak Pan podkreśla –  zwracając się do sądów kościelnych, powołuje się na zniesienie tajemnicy papieskiej? Jako organ państwowy powinna przecież powołać się na stosowne przepisy prawa polskiego? To chyba jakieś pomieszanie porządków prawnych i instytucjonalnych?

– Mam tutaj odmienne zdanie. Decyzja papieża dotyczy także organów państwowych, dla których wiedza zdobyta przez instytucje kościelne badające przypadki przestępstw pedofilii ma istotne znaczenie. Jest to zatem krok w stronę tych instytucji państwowych, które badają przypadki wykorzystania seksualnego dziecka. Działania nasze nie polegają na żądaniu wydania akt, lecz na wskazaniu słusznej oraz istotnej konieczności przekazania informacji, które są cenne dla Komisji w ramach naszych, przewidzianych w ustawie uprawnień oraz inicjatyw, podejmowanych przede wszystkim dla dobra osób skrzywdzonych przestępstwem pedofilii.

spowiedź ksiądz kościół

fot. cathopic.com

Jeszcze inna wątpliwość. Świadkowie w postępowaniu kanonicznym składają religijną przysięgę. Są też pytani o stosunek do wiary i spełnianie praktyk religijnych. Czy te informacje mogą być bez ograniczeń udostępniane świeckim organom państwa, skoro art. 53 ust. 7 Konstytucji RP stanowi, iż „nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania”?

– Zapewniam, że dla członków komisji konstytucyjne standardy poszanowania praw i wolności człowieka mają kluczowe znaczenie. W treści ślubowania, jakie złożyliśmy przed Sejmem RP wypowiedzieliśmy bardzo ważne zdanie: „Ślubuję, że powierzone mi obowiązki będę wypełniać bezstronnie, z najwyższą sumiennością i starannością, że będę strzec godności powierzonego mi stanowiska oraz dochowam tajemnicy prawnie chronionej”. Ustawa o Państwowej Komisji zobowiązuje nas do zachowania tajemnicy prawnie chronionej. Jako organ państwowy nie oczekujemy od kogokolwiek ujawnienia  danych wrażliwych dotyczących wyznania. Nadmienię jednak, że badając akta nadesłane nam przez sądy powszechne na co dzień spotykamy się właśnie z podobnym typem informacji, do których zaliczamy nie tylko np. przekonania religijne, ale również stan zdrowia psychicznego, czy też preferencje seksualne. Wszystkie te informacje zachowujemy w tajemnicy.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze