Fot. Flickr/Catholic Church England and Wales (CC BY-NC-ND 2.0)

Rodziny ukraińskie z niedzielną modlitwą na Jasnej Górze

Na Jasną Górę na niedzielne Msze św. przybywają też rodziny z Ukrainy, które w Polsce znalazły schronienie. – Modlimy się o ustanie wojny i pokój. Wierzymy, że Maryja nam pomoże. Dziękujemy Polakom za wielkie wsparcie w tej tragicznej sytuacji – powiedziała p. Olesia, która Sanktuarium nawiedziła z rodziną i inną ukraińską matką z dziećmi.

– Bardzo czujemy siłę modlitwy, która także tutaj jest zanoszona – podkreśla Ukrainka. Wraz z dziećmi przyjechała do Polski już dwa miesiące temu i teraz, jak może wspiera swych rodaków. Jej mąż Dmitrij od dwóch lat pracuje w firmie w okolicach Częstochowy. Jak powiedział, właśnie od dwóch lat przybywa na Jasną Górę i tu się modli. – Tu wyprosiłem, że moja rodzina jest razem, że żona z dziećmi mogła do mnie przyjechać, jeszcze przed wybuchem wojny, kiedy było już trudno – powiedział p. Dmitrij. Podkreślił, że nikt nie rozumie tej wojny, nie rozumie Putina, że w XXI wieku komuś się wydaje, że może napaść na drugi kraj, zniszczyć go, zabijać ludzi. – Najbardziej cierpią dzieci, one już całkiem tego pojmują – mówi.

>>> Jasna Góra: w domu Pielgrzyma zamieszkali pierwsi uchodźcy z Ukrainy

Ukraińcy na Jasnej Górze

Państwo Olesia i Dmitrij mają polskie korzenie, są katolikami. Ich syn Michał dobrze mówi po polsku. – Uczyłem się polskiego już w Ukrainie i teraz dalej się uczę, jutro idę do szkoły i bardzo się z tego cieszę, najbardziej, że będę mógł spotkać się z kolegami – opowiada. Bardzo mi się w Polsce podoba. Tutaj na Jasnej Górze też, to bardzo święte miejsce. Dziękujemy, że nam pomagacie – dodaje chłopiec.


Pielgrzymi z Ukrainy pod swój „mały dach” już przyjęli cztery rodziny. Na Jasną Górę przyjechali też z p. Natalią, która z dziećmi kilka dni temu uciekała przed wojną. Jej mąż i tata został w Ukrainie i walczy w oddziałach Obrony Terytorialnej.

– Dwa dni staliśmy przed granicą, w nocy dotarliśmy do rodziny i potem dalej, tutaj – opowiada jej synek Illia, który też cieszy się, że pójdzie do polskiej szkoły. Podobnie jak małe Marta i Ania.

Na pytanie – czego najbardziej potrzebują teraz nasi wschodni sąsiedzi odpowiadają, że oczywiście pokoju, ustania wojny i modlitwy, by Bóg zwyciężył. Od Polaków nie oczekują niczego, są bardzo wdzięczni za okazane serce, za to, jak ich przyjmujemy. Pani Olesia w Ukrainie 15 lat była nauczycielką i tutaj też chciałaby pracować w zawodzie, by „dać godne życie dzieciom”.

Do Częstochowy dociera coraz więcej osób uciekających z Ukrainy przed wojną. Dom Pielgrzyma na Jasnej Górze to jedno z tych miejsc, które włączone jest w częstochowski system pomocy. Decyzję o możliwości udzielenia schronienia, głównie matkom z dziećmi, paulini podjęli zaraz po wybuchu wojny.

W piątek wieczorem dotarły tu kolejne osoby. Już jest tu 50 osób, w tym 22 dzieci. – Jesteśmy przygotowani na dalszą pomoc, nasze drzwi są wciąż otwarte – zapewniają zakonnicy.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze