słowo do Słowa, 28 kwietnia 2026

Z Ewangelii wg św. Jana: Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!”. Rzekł do nich Jezus: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. 

Niektórzy myślą, że najważniejsze są słowa. Muszą wszystko usłyszeć. Są ślepi na to, co dzieje się wokół. A gdyby otworzyli swoje oczy, to nie potrzebowaliby już żadnych słów. Bo słowa czy deklaracje same w sobie nic nie znaczą. Ważniejsze są czyny. To próbował wyjaśnić w świątyni Jezus. I tak jest też w naszej codzienności. Słowa „kocham cię” są ważne – ale tylko wtedy, gdy poparte są konkretnymi działaniami. Bo jeśli ktoś kocha – to nie krzywdzi drugiej osoby fizycznie, psychicznie, ekonomicznie, seksualnie. Jeśli ktoś kocha – to jest troskliwy, czuły, opiekuńczy, wyrozumiały. Zrobi kanapkę, zabierze na spacer, przykryje kołdrą lub kocem. Takie gesty znaczą znacznie więcej niż powtarzane sto razy dziennie „kocham cię”. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze