Torba miłosierdzia, a w niej pieniądze i Pismo Święte

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Hospicjum Miłosierdzia Bożego w Słupsku. Wtorkowe popołudnie. W holu reklamówka. A w niej? Sto tysięcy złotych. Piękna sprawa! Choć nie taka prosta, na jaką wygląda.  

 Wygląda na to, że tych pieniędzy nikt nie zgubił ani nie zostawił przypadkiem. Ktoś najprawdopodobniej bardzo chciał pomóc słupskiemu hospicjum i pod stolikiem w holu zostawił reklamówkę pełną pieniędzy. Znajdowało się w niej grubo ponad sto tysięcy złotych, dwa tysiące euro i… Biblia. Biblia została, ale pieniądze na razie przejęli policjanci. Takie są procedury. Chciałoby się powiedzieć „niestety”, bo taki datek na pewno w dobry sposób wykorzystaliby pracownicy hospicjum. Procedur trzeba jednak dochować. – Zabezpieczyliśmy pieniądze, sprawdzamy właściciela, legalność. Niestety nie można tego zrobić tak, od razu – mówi policja, a dyrektor hospicjum Teresa Jerzyk dodaje z uśmiechem: „Duże pieniądze to duży kłopot”.  

 Torbę w pieniędzmi znalazła pielęgniarka, gdy zamykała bramę wjazdową do hospicjum – w przedsionku budynku, pod stołem. Pani Bożena nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Jak relacjonowała później i mediom, i policji, w torbie nie było bałaganu. Wszystko wskazywało na to, że ktoś dokładnie to zaplanował i przygotował. Pieniądze były porządnie poukładane. Banknoty stu- i dwustuzłotowe były starannie posortowane. W środku były nie tylko pieniądze. Było też Pismo Święte, a w nim zaznaczony werset z Listu Świętego Pawła do Kolosan i fragment „Osobiste pozdrowienia i zakończenie”. „To nam dało do myślenia. To zdaje się potwierdzać, że to nie jest jednak przypadkowa zguba” – mówi dyrektor Jerzyk.  

Teresa Jerzyk – Dyrektor Hospicjum Miłosierdzia Bożego w Słupsku fot. @MateuszSienki/Twitter

 

Wszystko, co mnie dotyczy, opowiem wam Tychikus, brat umiłowany i wierny sługa, i współsługa w Panu, Którego posłałem do was po to, abyście się dowiedzieli, co się z nami dzieje, i aby pocieszył wasze serca” (Kol 4,7)  

 Dyrektor słupskiego hospicjum dodaje, że ludzie wielcy zazwyczaj są skromni i gdy pomagają, najczęściej nie chcą rozgłosu Pewnie było tak i w tym przypadku. Emocje studzi jednak prawnik, Krzysztof Budnik. W wypowiedzi dla TVN24 powiedział, że tego znaleziska nie można zakwalifikować jako darowizny. „Hospicjum musiałoby mieć jednoznaczne na to dowody – list, pismo, oświadczenie woli tego, kto chciał te pieniądze podarować” – mówi prawnik. Ta sytuacja pokazuje więc, że gdy chcemy pomóc, musimy to starannie przygotować, także od strony prawnej. Jak to teraz dokładnie będzie wyglądać? Zapytaliśmy o to prawników. Starosta powiatu, pod którego podlega hospicjum, przez rok będzie szukał właściciela, a jeśli nikt się nie zgłosi, to wtedy pieniądze trafią do hospicjum. Cała procedura może zająć dwa lata. 

 To sporo czasu, ale chyba warto czekać! Dyrektor zapowiada, że jeśli pieniądze by do nich trafiły, to najprawdopodobniej zostałyby przeznaczone na przygotowanie nowych pokoi dla pacjentów. Darczyńcy należą się podziękowania i modlitwa. Może być pewny, że te pieniądze trafiły w bardzo potrzebne miejsce. Miejsce, gdzie na co dzień, wezwanie do miłosierdzia wypełniane jest w stu procentach.  

 ***  

 Hospicjum Miłosierdzia Bożego powstało w 1997 r.. To szesnastoosobowy oddział, na którym swoje ostatni dni i godziny spędzają chorzy w terminalnej fazie choroby nowotworowej. Placówka powstała i wtedy dzięki hojnym ludziom dobrej woli. Fundatorem obiektu jest holenderski przedsiębiorca Jan Druyff. W ciągu roku z opieki hospicjum korzysta około 350 osób. Pobyt w ośrodku jest bezpłatny. Funkcjonowanie Hospicjum finansuje NFZ, potrzebne środki dokłada też Towarzystwo Opieki Paliatywnej im. Janiny Różyckiej.

Torba miłosierdzia, a w niej pieniądze i Pismo Święte
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze