Marika

Wikipedia

Znana piosenkarka „Marika”: Bóg lubi buntowników!

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

– Bóg lubi buntowników i wariatów, dlatego czuję się w Jego świetle szczególnie ogrzana – mówi na łamach tygodnika „Wprost” Marika Marta Kosakowska, znana piosenkarka i autorka wielu tekstów muzycznych. 

Urodziła się w Białymstoku, w 1980 r. Zadebiutowała w 2002 r. jako wokalistka soundsystemu „Bass Medium Trinity”. W 2004 r. ukazał się debiutancki album projektu, zatytułowany „Mówisz i masz”. Potem jej kariera rozwijała się coraz szybciej. W 2015 r. wydała swoją piątą, jednak przełomową płytę. W 2017 r. nakładem Wydawnictwa WAM ukazała się książka Katarzyny Olubińskiej „Bóg w wielkim mieście” będąca zbiorem wywiadów, m.in. z Mariką. Wyznaje ona, że nawróciła się za sprawą wielu faktów. 

– Jako dorosła odrzuciłam wiarę w tym magicznym, naiwnym rozumieniu. Pokłóciłam się z Bogiem, że nie ochronił tego, co było dla mnie ważne, czyli pierwszego małżeństwa. Podczas wieloletniego procesu przed sądem kanonicznym zamiast Boga zobaczyłam legislację. Poraziło mnie to, że ludzie mają ustalać, co jest święte, a co nie. Doświadczałam wtedy prawa, a nie łaski. Straciłam wiarę – mówi Marika w materiale tygodnika „Wprost”.

Duchowa pustka coraz bardziej doskwierała wokalistce. Zaczęła szukać jakiejkolwiek formy duchowości. Otarła się nawet o New Age i rytuały tzw. Ayahuasca (rytualne zażywanie psychodelików w celu wprowadzenia się w szamański trans  – przyp. red.). Piosenkarka wpadła w kryzys. W wywiadzie z Katarzyną Olubińską mówiła: – Myślałam, że ludzie wymyślili sobie Boga, żeby nie zwariować i móc uporządkować swoje życie. Żeby nadać sens śmiertelności i cierpieniu. Ale po pewnym czasie, mimo sukcesów zawodowych, zaczął we mnie narastać niepokój (…). Trudno mi teraz o tym wszystkim mówić, bo bardzo kocham życie, ale w tamtym momencie odpowiedzią była tylko jedna myśl: skończyć z tym cierpieniem. Wziąć rozbieg i wyskoczyć przez okno. To było przerażające. Wystraszyłam się tej myśli. Zaczęłam płakać – mówi piosenkarka. 

Zaryzykowała i zaczęła wołać do Boga: „jeśli jesteś, ratuj mnie, bo ginę!”. Jak mówi Marika, reakcja Pana Boga była natychmiastowa. – To sprawa między Nim a mną, ale uzyskałam realne odpowiedzi na konkretne pytania. Bóg daje mi znaki swojej obecności. Nie jakieś senne majaki. Konkretne działania i konkretnych ludzi w doskonale dobranym momencie – mówi w materiale tygodnika „Wprost”.

Marika mówi, że dzisiaj jest przekonana, że w oczach Boga każdy człowiek jest ważny.

Wiem, że wszechświat wcale nie obyłby się bez tańca, którym jest życie każdego z nas.

Zobacz także
Wasze komentarze