fot. domena publiczna

Zniszczyli krzyż i kapliczkę – jest areszt i wyrok

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Dwie sprawy z policyjnej kartoteki i sądowych akt – obie dotyczące zniszczenia miejsca kultu.

fot. pixabay

Zatrzymanie i areszt w Kwidzynie

Prokuratura w Kwidzynie skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 44-latka, któremu zarzucono obrazę uczuć religijnych poprzez zniszczenie krzyża z kruchty katedry w Kwidzynie. Mężczyźnie postawiono też dodatkowe zarzuty, w tym grożenia swoim rodzicom.

To wniosek o trzymiesięczny areszt, motywowany jest m.in. obawą matactwa ze strony podejrzanego. W środę kwidzyńska policja postawiła 44-latkowi zarzut obrazy uczuć religijnych poprzez zniszczenie krucyfiksu, który wisiał w kruchcie kościoła św. Jana Ewangelisty w Kwidzynie. Za każdy z przypisywanych mu czynów kodeks karny przewiduje maksymalnie dwa lata więzienia. Prokurator poinformował, że dodatkowe zarzuty były efektem zebrania przez policjantów zajmujących się sprawą zniszczenia krzyża dodatkowego materiału dowodowego. 44-latek nie przynał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień.

Zdjęcie: zniszczony krzyż w Kwidzynie


Do aktu wandalizmu w katedrze położonej w centrum Kwidzyna doszło 3 maja. Ze ściany kościelnej kruchty zrzucony został krzyż. Krucyfiks połamano i podeptano, a do kropielnicy ktoś wlał najprawdopodobniej alkohol. 7 maja proboszcz kościoła zawiadomił o tej sprawie policję. Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali w tej sprawie 44-letniego mieszkańca powiatu kwidzyńskiego, który już wcześniej pojawiał w innych postępowaniach prowadzonych przez lokalną policję. Portal gość.pl zacytował ks. Ignacego Najmowicza, proboszcza parafii św. Jana Ewangelisty w Kwidzynie. „W godzinach popołudniowych w kruchcie przy wejściu znaleźliśmy zniszczony i podeptany krzyż, a do kropielnicy wlana została jakaś silnie pachnąca ciecz, najprawdopodobniej alkohol” – mówił duchowny.

Wyrok w Białymstoku

Rok oraz 1,5 roku więzienia – taki wyrok zapadł przed Sądem Okręgowym w Białymstoku, w procesie apelacyjnym dwóch młodych mężczyzn za podpalenie prawosławnej kapliczki w miejscowości Knorydy (woj. wodlaskie). Orzeczenie jest prawomocne. Do podpalenia zabytkowej, drewnianej kapliczki doszło w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 2016 roku. Jest to ważne miejsce dla prawosławnych nie tylko z regionu, znajduje się tam święte źródełko, do którego pielgrzymuje wielu wiernych. Szkody po pożarze oszacowano na 100 tys. zł. Kapliczka została już odbudowana.

Zdjęcie: Kaplica Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość” w Knorydach, fot. Wikipedia


Śledztwo wszczęte w sprawie pożaru po dwóch miesiącach umorzono, bo początkowo nie udało się ustalić sprawców celowego podpalenia (na taką, jako jedyną logiczną i wytłumaczalną przyczynę pożaru wskazał powołany biegły). Policja nadal jednak prowadziła swoje czynności. Nazwiska późniejszych oskarżonych pojawiły się w tej sprawie dopiero pod koniec 2017 roku, wtedy też postawiono im zarzuty. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim, który rozpatrywał sprawę, w grudniu 2018 roku uznał winę obu mężczyzn. Jednego z nich skazał na półtora roku więzienia, a drugiego na rok i cztery miesiące. Obaj byli już wcześniej karani. Za motyw ich działania (sprawcy byli pod wpływem alkoholu) przyjęto chęć zatarcia śladów kradzieży pieniędzy.

Ważne miejsce dla prawosławnych

Wczoraj białostocki sąd okręgowy – w przypadku pierwszego z oskarżonych, który przyznał się i złożył wyjaśnienia – karę obniżył do roku więzienia, ale jednocześnie uznał, iż nie ma podstaw do warunkowego zawieszenia wykonania tej kary. Wyroku wobec drugiego z mężczyzn nie zmienił. Odnosząc się do kar, sędzia Marzanna Chojnowska podkreślała w ustnym uzasadnieniu wyroku – przywołując też uzasadnienie sądu I instancji – że kapliczka w Knorydach była ważnym miejscem kultu religijnego, mającym znaczenie nie tylko lokalnie. Zwracała przy tym uwagę, że nawet parafia prawosławna, do której kapliczka należała, nie przewidywała, iż może dojść do takiego przestępstwa; kapliczka nie była bowiem zamykana na klucz.

„Postawa właściciela tej kapliczki wskazuje więc na bezgraniczną ufność wobec ludzi chcących ją odwiedzać, co oskarżeni wykorzystali” – mówiła sędzia Chojnowska. Przywoływała też uzasadnienie apelacji, gdzie obrońca – jako okoliczność łagodzącą – wskazał np. to, że nie chodziło o zniszczenie tego miejsca oraz na fakt, iż kapliczka została odbudowana.
„Jeżeli sformułowanie, że kapliczka została odbudowana, ma być okolicznością uzasadniającą lepsze, bardziej łagodne potraktowanie oskarżonego, to wydaje się sądowi, że mamy zupełnie inne odczuwanie tego, co jest i co stanowi społeczne niebezpieczeństwo czynu i tego, co bierze się pod uwagę przy wymiarze kary” – wyjaśniała sędzia.

fot. unsplash


Odnosząc się do możliwości warunkowego zawieszenia wykonania kary temu ze sprawców, wobec którego wyrok został złagodzony do roku więzienia, sędzia zaznaczyła, że to, iż obecnie ma on stałą pracę i założył rodzinę, nie są okolicznościami wystarczającymi do takiego zawieszenia, gdy weźmie się pod uwagę czyn, za który oskarżony odpowiadał przed sądem

Zobacz także
Wasze komentarze