facebook

fot. Pixabay

Zwalczanie hejtu za pomocą algorytmów. Czy czeka nas cenzura mediów społecznościowych?

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

TSUE dokręcił śrubę portalom internetowym. Eksperci ostrzegają, że zwalczanie hejtu za pomocą algorytmów rodzi ryzyko dla swobody wypowiedzi” – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że sądy mogą nakazać dostawcy usług hostingowych usuwanie nielegalnych treści. Dotyczy to całego świata. Orzekając w sprawie przeciwko Facebookowi, dopuścił nakazanie kasowania pojawiających się wpisów, które sąd uzna na przykład za zniesławiające. Najbardziej sporną kwestią jest tutaj uznawanie innych wpisów za równoznaczne z tymi, które zostały uznane za bezprawne.

Nie ma doskonałych algorytmów 

Szukając wpisów równoznacznych z nielegalnymi, portale mogą przy okazji usunąć wiele treści legalnych. Bo algorytmy nie są doskonałe. – Filtry treści nie są w stanie rozpoznać kontekstu, a to, czy dana treść jest zniesławiająca, nawet jeśli jest dokładną kopią jakiegoś zdania, zależy zawsze od kontekstu.

>>> Hejt niejedno ma imię  

Ktoś może np. wchodzić w polemikę z danym stwierdzeniem. Platformy internetowe, w obawie przed odpowiedzialnością, blokują więcej treści, niż tak naprawdę muszą – komentuje dla dziennika Natalia Mileszyk z Fundacji Centrum Cyfrowe.

sprawiedliwość

fot. Pixabay

Portale internetowe mogą zostać zobowiązane do samodzielnego wyszukiwania i usuwania komentarzy, które naruszają dobra osobiste – uznał trybunał w Luksemburgu.

Wyrok wpłynie na funkcjonowanie Internetu 

To kolejny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który wpłynie na funkcjonowanie Internetu. O ile jednak orzeczenia dotyczące prawa do bycia zapomnianym czy też linkowania do bezprawnych treści dotyczyły tego, co już do sieci trafiło, o tyle to orzeczenie ma zapobiegać naruszaniu prawa w przyszłości. Choć więc w uzasadnieniu wyroku podkreślono, że portale internetowe nie mogą zostać zobowiązane do ogólnego nadzorowania tego, co się w nich publikuje, to jednak konieczność wyszukiwania i usuwania wpisów, które dopiero mogą się ukazać, trudno nazwać inaczej niż swego rodzaju cenzurą prewencyjną” – czytamy na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.

Pozostawiając na boku temat tego, czy cenzura prewencyjna jest słuszna czy nie, należy zadać sobie przede wszystkim pytanie, czy w ogóle możną ją wyegzekwować. Nawet najwięksi gracze mieliby chyba problem, żeby zastosować tak skuteczne algorytmy, które wyłapałyby każdy kontekst wypowiedzi. Nie mówiąc już o mniejszych serwisach internetowych, które nie mają ani środków ani technicznych możliwości na zastosowanie takich rozwiązań.

>>> Abp Ryś o mowie nienawiści: teraz ktoś w naszym świecie musi zacząć mówić: „przepraszam”

Nikt, poza hejterami, nie ma wątpliwości, że z nienawiścią w sieci należy walczyć z całą stanowczością. Powstaje jednak pytanie, czy droga technicznych rozwiązań jest słuszna. Żadne algorytmy nie uchronią nas przed pomówieniami, chamstwem czy słowną agresją tak dobrze, jak zmiana mentalności. Bo nienawiść zaczyna się w głowie, a media społecznościowe są tylko miejscem jej ujawnienia. 

 

Zobacz także
Wasze komentarze