fot. EPA/SERGEY KOZLOV

Abp Światosław Szewczuk: wojna niszczy rodziny, Rosja odbiera ludziom dzieci

Wśród horroru rosyjskiej agresji na Ukrainę trwają ostrzały miejscowości w głębi kraju. Dalej cierpią m.in. Kijów czy Mikołajów. „Ale w całym naszym narodzie widać nieugiętą wolę bronienia swojej ojczyzny” – podkreślił abp Światosław Szewczuk. W swoim dzisiejszym orędziu zwierzchnik tamtejszych grekokatolików wskazał na dalsze trudności i rany zadawane ukraińskim rodzinom.

Hierarcha wyznał, że tragedia wojny mocno dotyka psychiki człowieka i może nas uczynić nieczułymi na ból innych, nawet najbliższych. Dlatego wezwał do szukania rozwiązań, które pomogłyby zapobiec szkodliwej dla każdego obecnej oraz późniejszej przemocy domowej. Opowiedział też o swoich doświadczeniach z ostatniej wizyty na południu kraju.

>>> Polscy lekarze w Charkowie: cierpień i traum, z którymi się spotykaliśmy, nie można opisać

fot. EPA/ALESSANDRO GUERRA

„Dzisiaj dopiero co wróciłem z duszpasterskiego wyjazdu w rejon Odessy i Mikołajowa (…). Zdarzyło mi się też odwiedzić naszych zranionych wojskowych. Szczególnie dotknęła mnie możliwość spotkania z jednym z nich, który otrzymał dwie ciężkie rany. Szczerze opowiedział on o swoich przeżyciach, swoich ranach i jakby ostrzegł mnie, że ci, którzy przeżyli dramat wojny, którzy byli na froncie, mają naprawdę poważne trudności z powrotem do normalnego życia. Bardzo łatwo znaleźć się na wojnie, ale ciężko z niej wyjść. On miał wrażenie, że nawet w szpitalu otaczają go wrogowie – mówił abp Szewczuk. – Te wewnętrzne rany, jakie wojna zadała ukraińskiej rodzinie potrzebują zrozumienia, uwagi, opieki duszpasterskiej, modlitwy oraz szczególnej pomocy. W trakcie naszych odwiedzin, zdarzyło mi się widzieć łzy ojców i matek, którym okupanci przemocą odebrali dzieci. Wielu z tych naszych rodaków, którzy, czasem nawet cudem, wyjechali z okupowanych ziem, opowiada o niewyrażalnych poniżeniach i zastraszaniu w obozach filtracyjnych, przez które się przechodzi przed wyjazdem z zagrabionych terytoriów. W ogromnej liczbie przypadków różnych członków rodziny filtrują osobno i czasem z przerażeniem tata wraz z mamą widzą, że ich samych wypuścili, ale wzięli ich dziecko. Gdzie te dzieci są? Ile ich jest? Do końca nie wiemy. Widziałem łzy taty i mamy niewiedzących, gdzie znajduje się ich dziecko“ – wyznał zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze