PAP/Łukasz Gągulski

Benedyktynka o przeżywaniu czasu pandemii w klasztorze kontemplacyjnym: czujemy, że jesteśmy Kościołowi potrzebne

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Modlitwa osobista i wspólnotowa, niekiedy dzień i noc, szycie maseczek i pomoc materialna dla potrzebujących – te i szereg innych inicjatyw podejmują siostry z zakonów klauzurowych w związku z pandemią koronawirusa. „Chcemy przekazać zapewnienie: jesteśmy blisko!” – podkreślają.

– Bardzo dużo ludzi do nas dzwoni, pisze, prosi o modlitwę. Doświadczamy tego, że potrzebują oni sióstr z klasztorów kontemplacyjnych – mówi m. Klara Lechoszest, mniszka z klasztoru w Drohiczynie, prezeska kongregacji Mniszek Benedyktynek. Podkreśla, że mimo niepewnej przyszłości i trudności materialnych czas pandemii jest dla sióstr okazją do dobrego rachunku sumienia pytania o motywację ale także doświadczeniem solidarności i wspólnoty z ludźmi.

Pomoc modlitewna….

 – Jest to dla nas, myślę, że i dla świata, czas dobrego rachunku sumienia – ocenia m. Klara Lechoszest. – To czas obudzenia się do wiary, pytania po co, i dla kogo żyjemy. To też wezwanie, by tą motywacją żyć na co dzień. Gdy brak motywacji, która prowadzi do Pana Boga, tracimy czasem sens. Gdy ona jest – z Bogiem możemy wszystko i nic nas nie może odłączyć od miłości Chrystusowej, ani życie, ani śmierć, ani pandemia – dodaje. Matka podkreśla, że siostry czują się w Kościele potrzebne. – Bardzo dużo ludzi do nas dzwoni, pisze. Proszą o modlitwę, zwracają się ze swoimi troskami. Wielu z nich cierpi, przeżywa lęk, niepokój, poczucie braku sensu. Nie wiedzą też, co się dzieje, dlaczego pozamykane są Kościoły, boją się, chcą, by było jak dawniej – opowiada.

>>> Kapłan-wolontariusz posługujący wśród chorujących na Covid-19: sprzątam, myję, rozdaję posiłki. Ludzie nie znają księży z tej strony [ROZMOWA] 

Modlitwa i duchowe wsparcie – to przede wszystkim ofiarowują siostry. – Modlimy się indywidualnie i wspólnotowo. Adorujemy Najświętszy Sakrament. Możemy też ludzi podtrzymać, nieść im nadzieję, że Pan Bóg się o nich zatroszczy, że są w Jego rękach – mówi benedyktynka. Zaznacza, że niektórzy proszą o wstawiennictwo, z wiarą, że modlitwa sióstr będzie na pewno wysłuchana. – To oczywiście tak nie „działa” – uśmiecha się. – Ale ważne, że ktoś przekazał intencję i wie, że siostry się modlą. Ważne, że jesteśmy w Kościele potrzebne i ludzie ze swoimi troskami idą do nas – podkreśla.

cathopic

>>> 102-letnia zakonnica wyleczona z COVID-19. „Myślę, że dziś nie pójdę jeszcze do kościoła” 

Jak podkreśla, w pewnym sensie siostry nie odczuwają specyfiki obecnej sytuacji, gdyż za klauzurą są cały czas jakby „na kwarantannie”. Trudnością jest poczucie niepewności, pytanie o przyszłość, o to, jak długo potrwa pandemia, o to, co będzie dalej. Doświadczeniem unikalnym dla mniszek jest też ilość docierających do klasztoru informacji. – Zwykle jest ich bardzo niewiele. Nie oglądamy telewizji, w ograniczony sposób korzystamy z mediów. Tak jest nadal ale teraz wiadomości docierają do nas poprzez licznie kontaktujących się z nami ludzi – opowiada m. Klara.

– Bożej Opatrzności powierzamy ten trudny czas, wszystkich ludzi. Zachęcamy, by patrzeć w przyszłość z nadzieją, podobnie jak św. Benedykt, który mimo wizji zburzenia założonego przez siebie klasztoru na Monte Cassino nadal się o niego troszczył, wykonując wszystko na chwałę Bożą – podkreśla.

>>> Włochy: ksiądz symbolicznie „umył” stopy pracownikom służby zdrowia

PAP/Łukasz Gągulski

…i medyczna

Niemal połowa klasztorów kontemplacyjnych włączyła się w akcję szycia maseczek. Siostry rozprowadzają maseczki nieodpłatnie i szyją często z materiałów własnych.

Siostry bernardynki z Łodzi z własnych materiałów uszyły ok. 2600 maseczek. Przekazały je szpitalom, Domom Pomocy Społecznej, Straży Miejskiej, policji i osobom prywatnym. Bernardynki z Zakliczyna – blisko 1000 sztuk przekazały do szpitala w Prokocimiu i w Tarnowie. Siostry kamedułki z Tyszowiec szyją dla DPS w Zamościu prowadzonego przez Siostry Franciszkanki Misjonarki Maryi. Karmelitanki z Częstochowy ok. 300 maseczek przekazały na potrzeby wolontariuszy, pracowników i pensjonariuszy DPS. Karmelitanki z Gdyni uszyte przez siebie maseczki przekazały Caritas Archidiecezji Gdańskiej, karmelitanki z Łasina – do przychodni oraz szpitala w Łasinie, gdzie są rozdawane przez lekarzy i pielęgniarki pacjentom i innym potrzebującym. Karmelitanki ze Spręcowa szyją dla służby zdrowia i dla mieszkańców gminy. Nie biorą za nie pieniędzy, bo uznają to za oczywisty wkład w walkę z pandemią. Do tej pory uszyły ponad 1000 sztuk. Karmelitanki ze Szczecina szyją do szpitala, przychodni i dla osób, które o to proszą.

PAP/Łukasz Gągulski

Klaryski kapucynki z Przasnysza do tej pory przekazały nieodpłatnie ok. 200 maseczek do Centrum Medycznego Esculap w Ciechanowie oraz 30 maseczek dla Przychodni Zdrowia Świerczewo w Przasnyszu. Ponadto ok. 200 maseczek oddały dla biednych i potrzebujących. Siostry szyją z materiału użyczonego przez mieszkańców Przasnysza. Widząc bezinteresowną pracę sióstr, okazują oni również wdzięczność przynosząc im żywność. Siostry dzielą się nią także – m.in. z rodzinami pracowników służby zdrowia, ubogimi i potrzebującymi w mieście.


Siostry wystarały się też o 100 litów płynu do dezynfekcji rąk, z czego część podarowały oo. pasjonistom z Przasnysza.

Klasztory klauzurowe wspomagają też innych zaangażowanych w walce z pandemią. Np. dominikanki z Krakowa wspierają działającą przy klasztorze Fundację im. Sł. Bożej s. Magdaleny Marii Epstein OP. Fundacja wspomagana przez wolontariuszy włączyła się m.in. w akcję zaopatrywania lekarzy, pielęgniarek i sanitariuszy w niezbędne fartuchy. Siostry dostarczyły materiał do ich szycia, jak również do szycia maseczek. W sumie uszyto 3 tys. maseczek i 500 szt. ochronnych jednorazowych fartuchów medycznych. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, maseczki i fartuchy medyczne dostarczono na Oddział Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego, Oddział Kliniczny Chorób Zakaźnych oraz dla DPS przy ul. P. Kluzeka w Krakowie. Dzięki wsparciu sióstr dominikanek zakupiono też 200 obiadów dla ochotników medycznych bezpośrednio związanych z pandemią.

PAP/Łukasz Gągulski

Siostry ofiarowują też potrzebującym bezpośrednie wsparcie materialne. Karmelitanki z Suchej Huty dały schronienie w klasztorze osobie samotnej i zdesperowanej. Dodatkowo wspomagają materialnie samotną starszą panią i organizują jej bezpośrednią pomoc. Betlejemitki z Grabowca k. Szemudu pomagają kilku więźniom i kilku ubogim rodzinom. Siostry Bernardynki z Warty, w prowadzonym przez siebie Domu Pomocy Doraźnej czuwają jako wyłączny personel. Wiele Wspólnot kontemplacyjnych nie mając możliwości włączenia się w pomoc bezpośrednią z racji klauzury, przekazało swój „grosz” na konto Caritas Polska, „Siepomaga” i in. Klasztory klauzurowe pomagają nie tylko rodakom. Benedyktynki z Wołowa zaangażowały się w prowadzoną przez Salezjański Wolontariat Misyjny akcję pomocy krajom misyjnym w walce z epidemią. Wspierają akcję finansowo, udostępniają też na informacje na Facebooku.

Siostry z zakonów kontemplacyjnych podejmują też szereg inicjatyw na rzecz duchowego i emocjonalnego wsparcia ludzi przeżywających trudności w obecnej sytuacji. Karmelitanki z Wityn k. Ełku, z pomocą przyjaciół klasztoru przygotowały dwie kompozycje muzyczne: Pieśń Nadziei oraz Wyznanie Wiary – jako pomoc w przeżyciu paschalnego odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Klaryski z Ząbkowic Śląskich nagrały krótki film o życiu sióstr w czasie epidemii zachęcający do pozostawania w domu. Film wyemitowała telewizja regionalna.

Zobacz także
Wasze komentarze