Tanzania. Afrykańskie Boże Ciało [MISYJNE DROGI]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Poprzednio w Kifuru byliśmy na Mszy św. w dniu kanonizacji św. Jana Pawła II, który jest patronem filii, a w przyszłości parafii, która ma tu powstać. Mały kościółek mieści zaledwie połowę
wiernych. Ludzie mają w planie budowę nowego, większego budynku. Ale kiedy to nastąpi… w każdym razie nie tracą nadziei. Kifuru jest już właściwie wioską. Pomimo bliskości wielkiego portu Dar es Salaam nie widać jego wpływów. Tylko nowo powstające nieliczne budynki, bardziej okazałe od innych przypominają, że ludzie zaczęli traktować Kifuru jak dalekie przedmieście Dar. Jednak stroje ludzi, spokój tak charakterystyczny dla wsi, a przede wszystkim spontaniczność w kościele są wyraźnie inne niż w parafii w Segerea. Przed Mszą św. w pobliżu kościoła stała grupka chłopców, którzy dla zabawy trzymali baldachim. Przy każdym narożniku stało ich kilku. Zmieniali się, trzymając drążki przez całą Mszę św., tak aby było sprawiedliwie. Każdy z nich równo mógł w tym uczestniczyć, zanim baldachim przejmą dorośli mężczyźni. W kościółku w centrum ściany ołtarzowej jest wielki drukowany portret patrona – Jana Pawła II. To samo zdjęcie autorstwa Grzegorza Gałązki, którego użyto podczas beatyfikacji. Po prawej stronie wisi obraz Miłosierdzia Bożego, z tą różnicą, iż widniejący tam Jezus ma rysy twarzy Afrykańczyka.


Poza tym oprawiona, drukowana Droga Krzyżowa, też w afrykańskim stylu. Kościół został udekorowany materiałami w kolorach watykańskich i białymi sztucznymi kwiatami. Procesję otwierało trzech ministrantów niosących krzyż, za nimi szły małe dzieci, potem kobiety, dzieci z kółka Papieskich Dzieł Misyjnych ubrane w białe bluzki i żółte spódnice lub spodnie, następnie chór, ministranci i mężczyźni niosący baldachim, pod którym szedł o. Dominik, niosąc małą monstrancję. Orszak zamykali mężczyźni. Wszyscy na przodzie szli parami, tylko panowie półkolem otaczali baldachim, jakby chcieli osłonić Pana Jezusa pod postacią chleba. Ołtarze były mniej niż skromne. Jednak pomyślano o prowizorycznym „zadaszeniu” chroniącym od słońca. Mieszkańcy, którzy nie są katolikami, przyglądali się procesji w milczeniu i z życzliwością. Nie było widać żadnych przejawów wrogości, nienawiści czy naśmiewania się z uczestników. A pamiętać trzeba, że większość mieszkańców stanowią muzułmanie i wyznawcy przeróżnych innych wierzeń. Dziękujemy Bogu za kolejny niezwykły dar uczestniczenia w tej pięknej, skromnej ale jakże podniosłej celebracji, uroczystości Bożego Ciała.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze