Zambia. Dużo języków, dużo kilometrów [MISYJNE DROGI]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W grudniu 2011 r. przyjechałem na staż do Zambii i pracowałem w parafii oblackiej w Lusace. Jednym z moich pierwszych zadań jako diakona, było czytanie Ewangelii – zadanie proste we własnym języku, ale w Zambii używa się 70 języków szczepowych i jeszcze angielskiego! W samej stolicy, Lusace, też słychać różne dialekty, ponieważ przyjeżdżają tutaj ludzie z różnych zakątków kraju. Nauczyłem się pozdrawiać ludzi w kilku językach i dzięki łasce Ducha Świętego czytałem Ewangelię po angielsku, w nyanja, bemba i silozi. Odwiedzałem chorych i rodziny w naszej parafii,
pracowałem z młodzieżą, ministrantami i akolitami. W kwietniu następnego roku odwiedziłem placówki misyjne oblatów w Prowincji Zachodniej. Najpierw byliśmy w siedzibie radia oblackiego
Liseli w Mongu, która służy ludności całej prowincji zachodniej. Stacja radiowa jest bardzo dobrze zorganizowana, ma wykwalifikowanych pracowników i nowoczesny sprzęt. Jej misją jest „głosić światło Chrystusa przez radiowe fale”. Codziennie rano transmituje Mszę św. na żywo. Nastepnego dnia pojechaliśmy do Kalabo. Przeszło trzy godziny płynęliśmy łodzią, gdyż o tej porze roku wszystkie drogi dojazdowe do Kalabo są zalane. Rzeka Zambezi jest piękna. Spotykaliśmy wiele łodzi motorowych i wiosłowych, a ludzie radośnie nas pozdrawiali. Przyjęli nas oblaci z parafii św. Michała. Później zwiedziliśmy miasto i kilka wiosek z małymi wspólnotami chrześcijańskimi, do których można dojechać jedynie drogami gruntowymi. Niełatwa to podróż, gdy trzeba pokonać tak wiele przeciwności. Tam, gdzie jest wspólnota, jest też mała kaplica, w której ludzie się spotykają, żeby się modlić i uczestniczyć we Mszy św., kiedy przyjedzie kapłan. Następnie pojechaliśmy do parafii św. Leopolda w Shamgombo. Zastaliśmy tam odmienne krajobrazy, bardzo skromne i proste domy nad brzegiem rzeki. Popatrzeliśmy na Angolę rozpościerającą się po drugiej stronie rzeki. Codziennie wiele osób pływa do Angoli na zakupy i do pracy. Na brzegu rzeki ludzie piorą, pływają i łowią ryby. Odprawiliśmy Mszę św., odwiedziliśmy kilka rodzin z parafii. Ze współbraćmi oblatami i siostrami rozmawialiśmy dużo o radościach, smutkach i wyzwaniach misyjnego życia i pracy. Jako ostatnie odwiedziliśmy miasto Livingstone słynące z wodospadów
Victoria Falls, jednych z największych na świecie. Spacer nad nimi wzbudzał w nas wielki zachwyt. Wróciłem do Brazylii i w sercu zachowuję misjonarzy oblatów z Zambii, którzy z zapałem i zaangażowaniem podjęli się pracy w warunkach trudnych i zróżnicowanej kulturze. Wkładają wiele wysiłku w naukę różnych języków, by Słowo Boże było zrozumiane przez wszystkich. Tak wielu przecież jest ludzi, którzy chcą usłyszeć słowa prawdy o ich życiu i przeznaczeniu.


Chciałbym jeszcze zaprosić polską młodzież na Światowe Dni Młodzieży Oblackiej do sanktuarium narodowego w Aparecidzie. Już teraz mam nadzieję, że będzie to niezwykłe wydarzenie. Po spotkaniu w sanktuarium pojedziemy razem na spotkanie z Ojcem Świętym do Rio de Janeiro. Będzie to na pewno czas łaski dla młodzieży oblackiej z całego świata. Brazylijscy rówieśnicy
dzielnie pracują, żeby was przyjąć w 2013 r. Tematem rozważań będą motywujące do działania słowa Pana Jezusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze