fot. YouTube/Max Justh
Co robi z nami władza? [RECENZJA]
Czy władza niszczy od wewnątrz człowieka i zaczyna go coraz bardziej zawłaszczać i zaślepiać? Na to pytanie próbował odpowiedzieć trzeci sezon „Rodu smoka” (HBO Max). Choć akcja serialu dzieje się w fikcyjnej i fantastycznej krainie Westeros, to jest on niepokojąco aktualny.
„Ród smoka” to serial będący prequelem „Gry o tron”. Pierwszy serial oparty był na „Pieśni lodu i ognia” R. R. Martina – siedmiotomowej sadze fantasy (i choć serial jest już zakończony, to Martin wciąż jeszcze nie napisał dwóch ostatnich powieści). „Ród smoka” zaś opiera się na „Ogniu i krwi”. To książka, której akcja rozgrywa się kilkaset lat przed wydarzeniami z „Gry o tron” i opowiada o wojnie domowej między dwoma stronnictwami wywodzącymi się z rządzącego Westeros rodu Targaryenów. W gruncie rzeczy więc to również serial o grze o tron. Ba, nawet o ten sam tron, bo bohaterowie „Rodu smoka” zasiadają na tym samym żelaznym tronie, co bohaterowie „Gry o tron”.
Królowa się stacza
„Grę o tron” emitowano w latach 2011–2017, serial był wielkim hitem (choć ostatni sezon swoim poziomem odbiegał od tych wcześniejszych). „Ród smoka” śledzimy zaś od 2022 roku. Kolejne sezony tej produkcji przeprowadzają nas przez wojnę domową w Westeros – badając przy tym kwestię tego, co robi z nami władza. Zresztą, to też kluczowa kwestia w „Grze o tron”. Trzeci sezon skupia się na Rhaenyrze, której – wraz z popierającymi ją ludźmi (stronnictwo Czarnych) – udaje się zdobyć Królewską Przystań. Zaczynają się jej rządy. Bohaterka dotąd była idealistką i przedstawiana była raczej jako ta „dobra” – w odróżnieniu od Zielonych, na czele z wcześniejszym królem Aegonem i jego szalonym bratem Aemondem. Historię braci śledzimy i w trzecim sezonie, choć jest ona raczej (póki co) na marginesie wydarzeń związanych z Królewska Przystanią i rządzeniem Westeros (to się zmieni w czwartym sezonie, gdy bracia realnie wrócą do walki o władzę). Zresztą, o tym, że władza zniszczyła Aegona i Aemonda wiemy już z poprzednich sezonów. A w trzecim sezonie, zwłaszcza od trzeciego odcinka, obserwujemy, jak władza zaczyna wewnętrznie niszczyć królową Rhaenyrę. Na jej sercu, dotąd skupionym raczej na dobru poddanych, zaczynają pojawiać się rysy i skazy. Królowa zaczyna popadać w paranoję, podejmować dziwne decyzje i stawiać się w kontrze do swoich poddanych. Owszem, spora w tym zasługa działań Zielonych, zwłaszcza głównego antagonisty trzeciego sezonu, czyli Ormunda Hightowera. Jego ludzie robią wszystko, by podcinać autorytet królowej. Gdyby jednak Rhaenrya była prawdziwie silna – to byłaby w stanie stawić opór złu napierającemu na jej duszę. Tymczasem władza zaczyna ją niszczyć od środka – znamienne jest, gdy w jednym z odcinków kaleczy się od żelaznego tronu. To symbol tego, jak władza potrafi zaślepić.

Początek upadku
Serial pokazuje, że aby naprawdę być dobrym władcą – potrzeba bardzo silnego kręgosłupa moralnego. Jeśli są w nim jakiekolwiek wyrwy, niepewności – to z czasem dadzą o sobie znać i zaczną mieć wpływ na rzeczywistość. Zaczną od środka rozrywać człowieka. Widzimy to przecież na co dzień, gdy dochodzą do nas (od prawa do lewa) wieści o różnych aferach wśród polityków, o ich „odklejeniu” od rzeczywistości, o działaniu na swoją korzyść. Dlatego też serial, którego akcja rozgrywa się w fikcyjnej krainie ze smokami, jest niepokojąco aktualny. Pokazuje bowiem mechanizm, w który wpadają ludzie do dziś. Mechanizm władzy, która niszczy, korumpuje, która stawia mury i nie myśli o zwykłym człowieku (czy o prostaczkach, jak nazywa się ich w serialu). Bardzo sprawnie, odcinek po odcinku, widzimy, jak Rhaenrya zaczyna się pogrążać, jak upada – jak z tej „dobrej” staje się ta „złą”, co pieczętuje fatalnymi decyzjami w odcinku finałowym. Serial już wcześniej pokazywał, co robi z człowiekiem władza i chęć rządzenia. Ale to w trzecim sezonie zdecydowano się na pokazanie tego stopniowego procesu pogrążania się bohaterki, która prawie do końca tego sezonu była jeszcze dobra – ale rys i skaz było coraz więcej. Bardzo ciekawe, serialowe ujęcie zjawiska starego jak świat. I zapewne będziemy jeszcze więcej pogrążania się Rhaneryry widzieć w czwartym sezonie. Bo królowa nie zejdzie już z drogi, na którą weszła. Zobaczyliśmy na ekranie początek upadku Rhaenryry, w książce zresztą też bohaterka traci autorytet poddanych. Ciekawe, jak dalej scenarzyści poprowadzą jej wątek, jak doprowadzą ją do ostatecznej klęski. Serial bowiem pokazuje najważniejsze, kluczowe wydarzenia z książki, ale twórcy często sięgają też po swoje pomysły – myślę, że z dużą korzyścią dla widzów. Bo nawet ci, którzy znają przebieg wydarzeń – mogą się zaskoczyć. Za dwa lata czeka nas Powrót do Królewskiej Przystani – i myślę, że będzie to powrót do stolicy ogarniętej chaosem i buntującej się przeciw oddalonej od ludu królowej.

Bitwy i knowania
Oczywiście „Ród smoka” to knowania, intrygi i burzliwe (oraz krwawe) dzieje rodu Targaryenów. Ale to też serial zachwycający wizualnie. Każdy z ośmiu trwających ponad godzinę odcinków zrobiony jest na najwyższym poziomie i przypomina film kinowy. Nie brakuje rozmachu – w scenografii, kostiumach, efektach specjalnych. Niektórzy zarzucają, że to serial przegadany, chcieliby więcej bitew i akcji. Osobiście – bardzo doceniam tę „przegadaną” atmosferę „Rodu smoka” (znaną też z „Gry o tron”). Przecież to serial o polityce i o dążeniu do władzy – tutaj wiele rozgrywa się na poziomie knować, intryg, zakulisowych rozmów. Ale bitew też nie brakuje – w trzecim sezonie na ekranach zaprezentowano kilka spektakularnych pojedynków, zwłaszcza zaś otwierającą sezon bitwę w Gardzieli i wieńcząca tę część serialu bitwę pod Tumbleton. A między nimi mieliśmy dramat polityczny, obyczajowy, thriller psychologiczny, film drogi, momentami też komedię i pewnie elementy wielu innych gatunków filmowych. Choć nie jestem miłośnikiem scen bitewnych, to walki pokazane w serialu naprawdę robią wrażenie. Twórcy poprowadzili je tak, że widz się nie gubi, co jest często zmorą scen batalistycznych w filmach i serialach (także choćby w ósmym sezonie „Gry o tron”). I nawet podczas bitew serial potrafi skupić się na postaciach. To zresztą też mocny wyróżnik seriali z tego uniwersum. Choć postaci jest w nich naprawdę wiele – to twórcom udało się wyeksponować indywidulane historie sporej liczby bohaterów. Nawet z trzecioplanowymi mamy czas, by się zaprzyjaźnić.

Gra o władzę
„Ród smoka” bada, czym jest władza, czym jest dochodzenie do władzy i co władza może z nami zrobić. Ale też sprawdza, jak ludzie reagują na działania władzy. Twórcy pokazują nam, co dzieje się z ludźmi, którymi władza pogardza i których kopie (czasem dosłownie). Jeden z bohaterów, Ulf, pogardzany jest przez stronę, której sprzyja. Zdradza więc i w kluczowym momencie przed finałową bitwą, zmienia stronę. Szybko jednak okazuje się, że dla nowej władzy też nic nie znaczy. W efekcie, w akcie frustracji i desperacji, podczas finałowej walki niszczy obie armie, nikogo nie oszczędzając. Jego szaleństwo będzie miało zapewne opłakane skutki w czwartym sezonie. W tym świecie zresztą mało jest postaci klasycznie dobrych i krystalicznych. I ciekawe, że ci którzy są dobrzy – nie odnajdują się w tej historii. Mają poczucie, że nie pasują do tego złego świata. Oglądając trzeci sezon, będziecie pewnie kibicować Helenie i Gwaynowi – jedynym naprawdę dobrym postaciom w tym uniwersum. Choć są i inni, którzy zasługują na odkupienie, choć wcześniej popełnili niejeden błąd. Czwarty sezon w 2028 r. będzie musiał odpowiedzieć widzom na wiele pytań. „Rod smoka” pozostawił widzów w napięciu. Zakończenie trzeciego sezonu sugeruje, że gra o żelazny tron wejdzie teraz na jeszcze wyższy, brutalniejszy poziom. I choć podczas bitew obok ludzi będą walczyć smoki, to czuję, że kolejny sezon będzie jeszcze bliższy brutalnej grze o władzę, która rozgrywa się w niejednym miejscu świata.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Ludzkie oblicze Jerzego Waszyngtona [RECENZJA]
Pierz brudy we własnym domu [RECENZJA]
„Nie każdy powrót jest łatwy”. Nolan stworzył filmowe arcydzieło [RECENZJA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny