freepik.com/freepik

Czy dzieci będą spędzały mniej czasu przed ekranami? [KOMENTARZ]

Zakaz używania telefonów przez dzieci i młodzież to podarowanie im szansy na mniej cyfrowe, a bardziej analogowe dzieciństwo i dorastanie. Pytanie, czy da się skutecznie ten zakaz egzekwować. I dużo jest też do zrobienia w kontekście używania przez najmłodszych telefonów po szkole – a nie da się ukryć, że potrafią w świecie cyfrowym być przez kilka godzin dziennie.

W tym roku w kinach pojawiła się piąta część bardzo popularnej serii filmów animowanych – „Toy story”. Seria trwa już od końca poprzedniego wieku i wychowały się na niej kolejne pokolenia dzieci i młodzieży. Choć oczywiście filmy te są dla wszystkich i także dorośli widzowie świetnie się na nich bawią (czego najlepszym przykładem jest piszący te słowa). Animacje te świetnie przyglądają się rzeczywistości – świat zabawek ewoluuje podobnie do świata rzeczywistego. Twórcy poruszają dzięki temu tematy i problemy, które są charakterystyczne dla kolejnych pokoleń. Od lat coraz mocniej wchodzimy w świat cyfrowy. Staje się on poniekąd właściwie towarzyszem naszej codzienności. Wiele rzeczy, które kiedyś robiliśmy analogowo, teraz chętniej wykonujemy online. Zakupy, ogarnianie spraw urzędowych, obsługa konta bankowego, sprawy medyczne, zamawianie książek z biblioteki… Jest tego mnóstwo. A do tego różne sprzęty służą nam też rozrywkowo – wystarczy przyjrzeć się choćby ludziom w tramwaju czy w autobusie. Większość z nich wpatrzona jest w ekrany swoich telefonów, tabletów, laptopów. I wreszcie, technika to też dziś komunikacja – zamiast spotkać się w cztery oczy, tak często dziś sięgamy po „zastępczą” komunikację cyfrową. Nie dziwi więc, że w „Toy Story 5” to właśnie świat cyfrowy został wzięty na tapet. Taki jest duch czasów, w których przyszło nam żyć.

>>> Zabawki wciąż mają przyszłość [RECENZJA]

YouTube/Kino Helios Polska
YouTube/Kino Helios Polska

Znak czasu

W filmie klasyczne zabawki mierzą się z „ekranami” – czyli z wszystkimi współczesnymi źródłami rozrywki – ze smartfonami, tabletami, laptopami itd. Dzieci zastępują swoje zabawki ekranami – widząc, jak wpatrzeni są w nie ich rodzice. Wszak – przykłady pociągają. Zabawy uruchamiające wyobraźnie zastępowane są kompulsywnym klikaniem i scrollowaniem, kolejnymi gierkami i filmikami oglądanymi na YouTubie czy TikToku. A wyjścia z rówieśnikami na dwór czy na pole – zastępowane są pisaniem z nimi na czatach i w rożnych komunikatorach internetowych. Powiedzielibyśmy – znak czasu. A jednak jest to znak czasu, z którym coraz więcej społeczeństw widzi, że trzeba walczyć. Jednym z elementów tej walki jest to, że od 1 września polskie szkoły są wolne od ekranów, przynajmniej w teorii. Od tego dnia obowiązuje bowiem zakaz używania telefonów w szkole przez dzieci i młodzież. I w czasie lekcji (co wydaje się oczywiste), i w czasie przerw. Młodzi nie mogą więc już spędzać czasu wpatrzeni w ekran. Kierunek zmian – bardzo dobry. Oczywiście, różnie może pójść ich wdrażanie i konsekwentne egzekwowanie nowego prawa. Jednak co do zasady – ograniczenie używania telefonów przez dzieci i młodzież to podarowanie im szansy na mniej cyfrowe, a bardziej analogowe dzieciństwo i dorastanie. To pokazanie, że świat nie ogranicza się tylko do tego, co w sieci, ale że życie dzieje się tuż obok, w „realu”, jak powiedzieliby dziś młodzi. Oczywiście, nie można mieć złudzeń. Nawet jeśli w szkole spędzą kilka godzin bez dostępu do smartfona czy tabletu, to po lekcjach nadrobią zaległości. Ale choć chwilowe odcięcie od świata wirtualnego na pewno zrobi dobrze młodym ludziom. Dorosłym zresztą też – bo tak narzekamy na to, że „młodzi to teraz siedzą tylko wciąż w ekranach”, ale dorośli robią dokładnie to samo. Na ulicy co rusz możemy spotkać kogoś wpatrzonego w ekran smartfona jak w obrazek.

PAP/Szymon Pulcyn
PAP/Szymon Pulcyn

Jak to egzekwować?

Szkołę bez telefonu tematem okładkowym uczynił ostatnio „Tygodnik Powszechny”. Temat ten podjęła w swoim artykule Magdalena Bigaj, związana z Fundacją Instytut Cyfrowego Obywatelstwa. Autorka przywołuje m.in. wyniki raportu „Internet dzieci 2026”, z którego wynika, że „tylko 13% czasu ekranowego dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych przypada na godziny spędzane w szkole”. Reszta – 87% – dzieje się po szkole. Ale to i tak o 13% za dużo. Bo nawet sprawdzenie jednej rzeczy w telefonie, które może dziecku zająć minutę czy dwie, rozprasza je na dłuższy czas. A to już poważnie wpływa na naukę i koncentrację. Magdalena Bigaj podkreśla, co jest głównym celem wprowadzonego właśnie zakazu. To „umożliwienie szkole realizowania jej podstawowych celów: nauczania, wspierania w budowaniu relacji społecznych i zapewniania uczniom bezpieczeństwa w trakcie pobytu w placówce”. Nawet znikome używanie telefonów w szkole zaburza jej pracę. W artykule z „Tygodnika Powszechnego” pojawia się też kwestia, która i mi intuicyjnie wydaje się najtrudniejsza w związku z nowym prawem: jak je skutecznie egzekwować. Prawo zakazuje używania telefonów, ale już nie ich posiadania. A więc, skoro uczniowie mogą mieć ekrany przy sobie (nie muszą ich gdzieś zostawiać – chyba że akurat jakaś szkołą będzie miała taki regulamin), to pewnie będzie ich korciło, żeby czasem zajrzeć, zrobić coś „po kryjomu”. Tego pewnie nie unikniemy. Szkoły musza więc wykazać się kreatywnością w tym, żeby pokazać dzieciom i młodzieży, jak można alternatywnie spędzać czas, który dotąd skupiony był wokół telefonów. Bardzo ważna jest edukacja na temat higieny cyfrowej, dzięki której możliwe będzie zminimalizowanie używania przez młodych komórek i innych ekranów w szkołach. I myślę, że ważny jest też przykład nauczycieli. Bo co z tego, że zabronimy uczniom używania smartfonów, a za to nauczyciele będą w czasie lekcji używali smartfona, bo uczniowie akurat będą np. pisali sprawdzian. Przykłady wychowują – i dlatego również nauczyciele i inni pracownicy szkół nie powinni używać telefonów w przestrzeniach współdzielonych z uczniami. Po komórkę niech sięgną w pokoju nauczycielskim, choć i tam byłoby dla nich lepiej spędzić kilka minut na rozmowie z koleżanką czy z kolegą z pracy, niż na sprawdzaniu Faceboooka czy Instagrama.

Postawmy na higienę cyfrową

Zakaz używania telefonów w szkołach to, podkreślę raz jeszcze, krok w dobrą stronę. Ale ważna jest całodobowa higiena cyfrowa – nie tylko zresztą dzieci i młodzieży, ale też dorosłych. Pamiętam, jak dobrych kilka lat temu (jeszcze przed covidem), byłem w górach z rodziną i znajomymi rodziny. Znajomi ci mieli córkę, wówczas mającą ok. dwóch-trzech lat. I mieli jeden sposób na uspokojenie tej dziewczynki bądź zajęcie jej czasu: dawali jej smartfon z bajkami. To nie zdarzało się raz dziennie na 20 minut. Dostawała smartfon, kiedy tylko chciała. Dwuletnia dziewczynka już była przyzwyczajana do ekranu. Nie wiem, jak wygląda teraz jej rzeczywistość. Ale słyszałem od różnych osób, że wiele dzieci w jej wieku (ok. 10 lat) jest uzależnionych od ekranów. Dajemy dzieciom smartfony i myślimy, że to zaspokoi ich potrzebę zabawy i kontaktu z rówieśnikami. Jak w „Toy Story”. Tymczasem, dajemy im rozrywkowy fast food, zamiast postawić na coś bardziej wartościowego – wspólną zabawę, głośne czytanie bajek, rozmowę, zachęcenie do wyjścia na dwór itd. Edukacja w zakresie higieny cyfrowej nauczy mądrze korzystać z sieci najpierw nas – dorosłych. A potem zdobytą wiedzę i wypracowane praktyki będziemy mogli przekazywać młodszemu pokoleniu. I nie chodzi tu o niekorzystanie z ekranów w ogóle. One przecież często przydają się i wykorzystujemy je na co dzień bardzo sensownie. Chodzi o to, żeby nie zastępowały nam prawdziwego życia. Niech nam służą – ale nie możemy stawać się ich niewolnikami. A potem robić z nich też dzieci. To na dorosłych spoczywa największa odpowiedzialność za to, jak z sieci i z ekranów będą korzystały młodsze pokolenia. Popularne niegdyś hasło „wyloguj się do życia” jest dziś jeszcze bardziej aktualne. Weźmy je sobie do serca.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze