fot. Freepik

Czy można jedną modlitwą uratować tysiąc dusz? [ROZMOWA]

Nie noszą habitów i modlą się za dusze cierpiące w czyśćcu. Siostra ze Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w wywiadzie z Karoliną Binek opowiada o charyzmacie, który łączy żywych i zmarłych i o tym, dlaczego wciąż warto pamiętać o tych, którzy odeszli.

Przygotowując się do naszej rozmowy – zauważyłam, że Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych nie jest zgromadzeniem, które jest bardzo popularne i powszechne.

– Nie jesteśmy licznym zgromadzeniem zakonnym i nie jest łatwo nas rozpoznać, bo jesteśmy bezhabitowe. Nasze domy zakonne mamy głównie w Polsce, ale też poza jej granicami: na Litwie, na Łotwie i na Kubie. Zajmujemy się ściśle niesieniem pomocy duszom cierpiącym w czyśćcu. To nasz charyzmat. Jeśli w innych zgromadzeniach jest modlitwa za zmarłych, to zazwyczaj stanowi ona spuściznę po założycielu, a nie główne zadanie. Tak jest chociażby w przypadku księży marianów.

W jaki sposób dowiedziała się siostra o istnieniu tego zgromadzenia? Spotkała wcześniej siostra kogoś, kto do niego należał?

– Jesteśmy mało znane, ale akurat miałam takie szczęście, że przy parafii franciszkanów w Jarosławiu, gdzie chodziłam na katechezę, działały siostry wspomożycielki. Kiedyś jedna z nich przyszła do nas i powiedziała, że jest takie zgromadzenie zakonne. Natomiast kilka lat później, gdy poczułam, że Pan Bóg wzywa mnie do bycia siostrą zakonną, moja koleżanka z pracy wspomniała mi o tym zgromadzeniu i tak odkryłam siostry wspomożycielki.

Jak wygląda siostry codzienność? Czym zajmuje się siostra na co dzień, oprócz modlitwy za dusze czyśćcowe?

– Zajmuję się formacją członków Apostolstwa Pomocy Duszom Czyśćcowym. Centrum tego Apostolstwa znajduje się przy jednym z domów naszego zgromadzenia. Apostolstwo to nasza duchowa rodzina, która liczy kilkadziesiąt tysięcy osób (kobiet i mężczyzn żyjących różnymi powołaniami) rozproszonych po wszystkich kontynentach. Jestem odpowiedzialna za wydawanie kwartalnika, za osobiste relacje z członkami. Jeżdżę do różnych parafii, mówię o czyśćcu, o niesieniu pomocy duszom czyśćcowym, wyjaśniam pewne kwestie, czasami je prostuję. Bo ludzie mają różne wyobrażenia na ten temat. Dlatego zdarza się, że trzeba coś skorygować lub wyjaśnić.

Wspomniała siostra o wyjaśnianiu różnych kwestii związanych z modlitwą za dusze czyśćcowe. Jaki jest największy mit związany z tym tematem?

– Największy mit jest taki, że za odmówienie jakieś formułki modlitewnej możemy uwolnić z czyśćca 1000 dusz. Krąży ona w Internecie. Wiele osób w to wierzy – niestety. Ale to tak nie działa. Prawda jest taka, że wpływ na los zmarłych cierpiących w czyśćcu ma

jedynie Bóg. A w swoim miłosierdziu zaprasza nas, byśmy włączyli się w ten dar. To miłosierdzie jest więc okazywane nam i zmarłym jednocześnie. Bo człowiek zbawia się we wspólnocie. Bóg jest wspólnotą Trzech Osób Boskich i bez otwarcia się na Niego i na drugiego człowieka – nie otworzymy się na łaskę zbawienia. Dlatego Pan Bóg umożliwiając nam docieranie do dusz w czyśćcu cierpiących przez Jego miłosierdzie, jednocześnie nas w tym miłosierdziu utwierdza. A człowiek czyniąc miłosierdzie, tego miłosierdzia dostąpi. Dokładnie tak, jak uczył tego Jezus Chrystus. I dlatego potrzebne jest trwanie w łasce uświęcającej (czyli bez grzechów ciężkich). Poza nią nie jesteśmy w stanie dotrzeć z żadnym darem do dusz w czyśćcu cierpiących.

>>> Na czym polega ćwiczenie… dobrej śmierci?

Spotyka czasem siostra osoby, które nie wierzą w to, że czyściec istnieje i przedstawiają ku temu jakieś argumenty?

Dużo takich osób spotkałam w swoim życiu. Zazwyczaj wtedy pojawia się pobłażliwy uśmiech albo pada zdanie: „Przecież nikt nie wie, czy w ogóle czyściec istnieje, bo w Piśmie Świętym ani razu nie znajdujemy takiego słowa”. W większości przypadków ten temat budzi zainteresowanie i chęć dowiedzenia się czegoś albo skonfrontowania swojej wiedzy. Zdarza się, że ktoś pyta, czy dobrze się modli za dusze czyśćcowe albo chce, żeby mu coś o tym opowiedzieć. A są też osoby, które, choć deklarują się jako katolicy, nie wierzą w życie wieczne.

fot. PAP/Leszek Szymański

W takim razie skąd wiadomo, że czyściec istnieje i że warto się modlić za dusze, które tam trafiły?

– Przede wszystkim wiemy to dzięki temu, co przekazał nam Jezus poprzez swoje życie i czyny. Jednym z czynów, który wskazuje na to, że czyściec istnieje, jest zstąpienie Chrystusa do Otchłani po śmierci. Jest dogmat Kościoła o świętych obcowaniu, o zstąpieniu do Otchłani i o czyśćcu. Kościół pokazał nam to jako prawdy wiary, żeby człowiek nie musiał sam ich szukać. A przecież Chrystus zstąpił do Otchłani, aby wydobyć stamtąd zmarłych. Był to stan śmierci, ale nie było tam doświadczenia Boga. Teologowie mówią, że czyściec narodził się pod stopami przechodzącego przez Otchłań Chrystusa. To słowa Hansa Urs von Balthasara – sługi Bożego, teologa, który jest  w drodze na ołtarze. Zgodnie z tymi słowami nauczał też papież Benedykt XVI, który bazował na myśli Baltazara. To jest jeszcze mało znane nauczanie, ale się rozwija i pogłębia. A ponieważ to jest nasz charyzmat, to Pan Bóg prowadzi nas do tego, by pokazywać ludziom tę głębię. I tak, to prawda, że w Piśmie Świętym nie znajdziemy słowa „czyściec”. Ale nie znajdziemy tam też terminu „niepokalane poczęcie” Maryi, a przecież mamy taki dogmat i w niego wierzymy.

Któraś z form modlitwy jest szczególnie skuteczna w pomocy duszom czyścowym? Msza, różaniec, odpusty a może jeszcze coś innego?

Kościół mówi nam, że Eucharystia, dlatego że jest to uobecnienie ofiary, którą złożył Chrystus dla naszego zbawienia. Nawet jeśli ktoś nie trwa w stanie łaski uświęcającej, a poprosi kapłana o celebrowanie mszy świętej w intencji zmarłego, to temu zmarłemu w ten sposób pomoże, jeśli oczywiście może on skorzystać z tego daru. Warto podkreślić, że jest to tajemnica, nigdy do końca nie wiemy, w jaki sposób ktoś jest otwarty na modlitwę, dlatego trzeba się modlić za zmarłych do końca swojego życia. Na pewno jednak Eucharystia jest tym, co jest najcenniejsze. Ponadto te modlitwy, które nawiązują wprost do dzieła zbawienia. Jest to chociażby różaniec, ponieważ rozważanie tajemnic to nic innego jak wgłębianie się w to co dla nas uczynił Bóg przez wcielenie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna. Na ten temat najwięcej encyklik napisał papież Leon XIII i nie bez powodu papieże tak dużo nauczają o różańcu. Modląc się w ten sposób naprawdę możemy pomagać duszom czyśćcowym. Podobnie adoracja Najświętszego Sakramentu czy rozważanie Drogi krzyżowej. Właściwie każda modlitwa, nawet krótka, jeżeli odmawiamy ją z wiarą i miłością do Boga, i jeżeli nasze serce nie jest obciążone grzechem śmiertelnym, będzie niosła pomoc zmarłym.

Skoro już rozmawiamy o modlitwie, to jakie obowiązki mają osoby należące do Apostolstwa? Wśród nich jest właśnie modlitwa za zmarłych w określonym czasie?

– Głównym obowiązkiem jest bycie katolikiem i trwanie w jedności z Bogiem i Jego Kościołem. Formę pomocy zmarłym członkowie apostolstwa wybierają sobie sami. My nie narzucamy żadnej formy, jedynie prosimy, by była ona stała każdego dnia. To, co dajemy przy włączeniu do Apostolstwa, to wsparcie formacyjne dla jego członków oraz pamiątkę włączenia do Apostolstwa, na której napisany jest akt ofiarowania dnia. Chodzi o to, aby przez cały dzień trwać w tym ofiarowaniu. Nie musimy myśleć, czy to im pomogło czy też nie. Czynimy to z wiarą. Tak samo robimy to my jako siostry wspomożycielki, tylko że nieco bardziej rozbudowanym aktem.

>>> Wśród ciszy, która ocala. Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach [FOTOREPORTAŻ]

Jak wygląda formacja członków apostolstwa? Może odbywają się dla nich jakieś rekolekcje?

– Tak. W ciągu roku organizujemy kilka serii rekolekcji. Zawsze wcześniej ogłaszamy je na stronie internetowej i na Facebooku. Mamy też wewnętrzny kwartalnik „Do Domu Ojca”, w którym można znaleźć katechezy dotyczące życia wiecznego oraz inne treści pomagające w pogłębianiu relacji z Bogiem. Staramy się też prowadzić ludzi w duchu tego, o czym w danym momencie naucza Kościół. Poza tym mamy wiele publikacji, które zostały wydane w zgromadzeniu z myślą o osobach zainteresowanych charyzmatem wspomagania zmarłych cierpiących w czyśćcu. Jednak podstawę formacji stanowią osobiste spotkania z członkami Apostolstwa, nie tylko w czasie rekolekcji, ale przy parafiach czy w czasie spotkań diecezjalnych lub międzyparafialnych.

fot. archiwum Apostolstwa

Ma Siostra jakieś ciekawe, osobiste doświadczenie związane z modlitwą za dusze czyścowe?

– Mamy taką zasadę w zgromadzeniu, że nie opowiadamy o swoich osobistych doświadczeniach z duszami w czyśćcu cierpiącymi nawet sobie nawzajem. Zostawiamy to Panu Bogu.

Niektórzy święci mówili o duszach czyśćcowych. Objawienia prywatne mają też duże znaczenie w Apostolstwie prowadzonym przez Siostrę?

– Te doświadczenia nie są u nas traktowane jako jeden z najważniejszych aspektów. My jedynie je wyjaśniamy, czyli pomagamy ludziom je zrozumieć. Bo jeżeli się je czyta bez zrozumienia przekazu, to rodzą się z tego wypaczenia. na przykład jedna ze świętych ze średniowiecza w swoich wizjach widziała zmarłych w nieludzkiej postaci. Ktoś wyglądał jak ropucha w błocie, był czarny jak smoła albo palił się w piecu jak snopki. To generuje lęki. Jeśli więc wiemy, że ktoś naczytał się takich rzeczy lub nasłuchał w Internecie i zwraca się do nas, to wyjaśniamy, że jest to tylko obraz. Jeżeli mówimy o objawieniach tego typu lub o wizjach, nawet świętego ojca Pio czy świętej Faustyny, to wyjaśniamy, że te przekazy nic nie dodają do nauczania Kościoła katolickiego. One po prostu są darem Ducha Świętego dla świętych. Ale żeby nam przynosiły pożytek, to trzeba je dobrze zrozumieć. Nie można ich rozpatrywać w skali 1:1. Poprzez pryzmat nauczania Kościoła należy spojrzeć na to, czym jest czyściec. Bóg nie może kogoś smażyć w piecu. Jest to jeden z obrazów informujących nas, że w stanie czyśćca się cierpi. Kościół katolicki naucza, że pokutuje się tam za swoje grzechy i że pokuta jest cierpieniem. Ale też w tych wizjach mamy informację, że te osoby są szczęśliwe. To dla nas sygnał, że czyściec jest stanem wiodącym do pełni szczęścia czyli do nieba. Prawdziwym źródłem cierpienia nie jest to, że ktoś jest przypalany lub zanurzany w rzece ognia. Wszystkie tego typu obrazy stanowią próbę ukazania, co się dzieje wewnątrz duszy zmarłego. On tak bardzo tęskni za Bogiem i dlatego odczuwa dotkliwe cierpienie. Dlatego zmarłym trzeba pomagać przez modlitwę w ich intencji, przez post, jałmużnę i odpusty.

W dzisiejszych czasach rośnie zainteresowanie modlitwą za dusze czyśćcowe? Może więcej osób zgłasza się do Apostolstwa? Jakie ma Siostra wnioski w tej kwestii?

– Permanentnie Apostolstwo rośnie. Po covidzie, kiedy umierało więcej osób niż zazwyczaj, wzrosło zainteresowanie niesieniem pomocy duszom czyśćcowym. Coraz częściej księża proszą o to, aby przyjechać i założyć grupę Apostolstwa w parafii. Wcześniej zazwyczaj była to inicjatywa osób świeckich. A jeśli już zgłaszają się do nas jacyś parafianie, to księża są bardzo otwarci na ich propozycję. Jednocześnie dziś w Internecie często można zobaczyć różne filmiki na temat dusz czyśćcowych. Czasami kilka wizji jest złączonych w jedną. Powstają z tego jakieś hybrydy, a ludzie odczytują to niemal jak prawdę objawioną. Razem ze szczerym i głębokim zainteresowaniem pomocą duszom czyśćcowym, idzie też sensacja związana z tym tematem i ogrom ciekawości. Niestety ludzie często na tym bazują i w konsekwencji szukają również coraz nowszych świadectw czy jakichś nadzwyczajnych sposobów „wydobywania” zmarłych z czyśćca. Jest to błędne podejście. Trzeba się trzymać tego o czym naucza Kościół, żeby skutecznie wspierać dusze czyśćcowe.

>>> Wacław Hryniewicz OMI: nadzieja przezwycięża lęk

Podsumowując naszą rozmowę myślę, że dobrze będzie powiedzieć, dlaczego warto modlić się za dusze czyśćcowe.

My wypełniamy to, co Jezus powiedział nam w Ewangelii. Naśladujemy Go idąc za Nim i biorąc na siebie to, co On wziął. A wziął krzyż, czyli nasze cierpienie, więc i my modląc się za dusze w czyśćcu cierpiące, wchodzimy w dźwiganie cudzego cierpienia, żeby im ulżyć. Jezus ulżył nam, więc my w łączności z Nim możemy ulżyć komuś. Taka jest droga naszego uświęcenia – mamy być darem dla innych. Warto modlić się za dusze w czyśćcu cierpiące, bo czynimy miłosierdzie i otwieramy się na Boga oraz na świętość. Pamiętajmy także, że duszom czyśćcowym nie tylko modlitwa jest potrzebna. Potrzebne są też uczynki miłosierdzia. Czasami ktoś był pobożny, ale nie czynił miłosierdzia, ignorował potrzeby drugiego człowieka. Dlatego tym, co w takiej sytuacji należy dopełnić w stanie czyśćca jest odpokutowanie za nieczynienie miłosierdzia. Wtedy uczynki miłosierdzia jako pierwsze będą darem dla zmarłego. Dlatego potrzebna jest ta różnorodność. Eucharystia, każda inna modlitwa, post czy jałmużna nigdy nie trafiają w pustkę. Zawsze jakiś zmarły potrzebujący pomocy z niej korzysta.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze