EPA/LUCA ZENNARO

Franciszek u św. Marty: to jest dialog dwóch upartych

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Na niebezpieczeństwo odejścia od wiary i zamknięcie się w ideologii wskazał ojciec święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież odniósł się do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii z Księgi Proroka Jonasza (Jon 3, 1-10), mówiącego o nawróceniu Niniwy.

Franciszek zauważył, że czytany dziś fragment jest kontynuacją opowieści rozpoczętej wczoraj – gdzie ukazano uchylanie się Jonasza od powierzonej mu przez Boga misji, by wezwał Niniwę do nawrócenia, a zarazem poprzedza on fragment jutrzejszy, w którym Bóg poucza Jonasza o potrzebie miłosierdzia.

Bóg zbyt  miłosierny?

W czytanym dziś fragmencie Bóg przemawia ponownie do Jonasza i tym razem Jonasz jest posłuszny, udaje się do Niniwy, a jej mieszkańcy uwierzyli w jego słowo i chcieli się nawrócić, zaś „Bóg ulitował się nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej”.

Komentując to wydarzenie papież podkreślił upór Jonasza, który sprawił, że zezłościł się on na Boga, który jest w jego opinii zbyt miłosierny. Przypomniał, że w jutrzejszym fragmencie usłyszymy słowa proroka: „Proszę, Panie, czy nie to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą. Teraz, Panie, zabierz, proszę, duszę moją ode mnie, albowiem lepsza dla mnie śmierć niż życie” (Jon 4,2-3). Franciszek zauważył, że w przekonaniu Jonasza lepiej umrzeć, niż kontynuować swoje dzieło proroka z Bogiem.

Jonasz jest oburzony na miłosierdzie Boga. Dlatego wyszedł z miasta, zbudował sobie szałas i stamtąd obserwował, co uczyni Bóg, mając nadzieję, że będzie świadkiem zniszczenia miasta. Wówczas Bóg sprawił, że krzew rycynusowy wyrósł nad Jonaszem po to, by rzucał cień nad jego głową. Ale wkrótce sprawił, że krzew uschnął i obumarł. Jonasz znów oburzył się z tego powodu na Boga. „Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem?” – powiedział do niego Pan Bóg.

>>>Franciszek: pytaj się, czy twoje serce nie jest zatwardziałe? Czy nie jest bryłą lodu?

Jonasz

Fot. youtube

Dialog dwóch upartych

Franciszek zauważył, że jest to dialog dwóch upartych: Jonasza upartego w swoich przekonaniach co do wiary oraz Boga – upartego w swoim miłosierdziu.

– Bóg nas nigdy nie opuszcza, puka do drzwi serca, aż do końca. Natomiast Jonasz jest uparty, ponieważ pojmował on wiarę jako uwarunkowaną. Jest on wzorem tych chrześcijan, którzy warunkują swoją wiarę, jakby mówiąc: „Jestem chrześcijaninem, pod warunkiem, że sprawy będą rozwiązywane tak, jak chcę”. Nie, taka postawa nie jest chrześcijańska. To jest herezja. Tak być nie może… Chrześcijanie stawiający warunki Bogu, stawiający warunki wierze, a także działaniu Boga – powiedział ojciec święty.

Papież podkreślił, że to stawianie warunków sprawia, iż wielu chrześcijan „zamyka się we własnych ideach i ostatecznie dochodzi do ideologii: jest to zła droga od wiary do ideologii”. Zaznaczył, że dzisiaj wiele jest takich postaw chrześcijan lękających się rozwoju, wyzwań życia, wyzwań, jakie stawia nam Pan. Wyzwań historii. Są przywiązani do własnych przekonań, ideologii. Wolą ideologię od wiary i oddalają się od wspólnoty, boją się powierzyć w ręce Boga, wolą wszystko osądzać, ale z perspektywy małości swego serca.

>>>Franciszek: chrześcijanie są wezwani do prawdziwej komunii z Jezusem

– Są nam dzisiaj ukazane dwie postacie Kościoła: Kościół ideologów, którzy zagrzebują się w swoich ideologiach, i Kościół, który ukazuje Pana, który staje się bliski wszystkich spraw, który się nie brzydzi: nic dla Pana nie jest obrzydliwe. On staje się bliski, tak jak stawał się bliski, by pogłaskać trędowatych i chorych. Ponieważ przyszedł, by uzdrowić, przyszedł aby zbawić, a nie potępić – stwierdził Franciszek na zakończenie swej homilii.

Zobacz także
Wasze komentarze