o Leonard Bielecki, fot. YouTube

Leonard Bielecki OFM: powrót do kościołów to ogromne wyzwanie duszpasterskie [OPINIA]

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Ludzie chcą wiele rzeczy załatwiać przez Internet. Musieliśmy nadgonić pewne braki w Kościele – przyznaje o. Leonard w kontekście trwającej pandemii. Czas ten według niego to tez okazja do refleksji nad tym, czym jest Kościół i pragnienie Eucharystii. Jaka diagnozę stawia w czasie zarazy Kościołowi poznański franciszkanin? Jakie widzi szanse, a jakie zagrożenia dla wspólnoty, którą tworzymy?

fot. EPA/IAN LANGSDON

Od ponad dwóch miesięcy nasze życie wygląda zupełnie inaczej – i dotyczy to każdego jego wymiaru. Także tego religijnego. Katolicy nie mają obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii, ponieważ w kościołach może przebywać tylko określona liczba wiernych (obecnie jeden wierny na 10 metrów kwadratowych). Jak sobie, jako wspólnota Kościoła, radzimy w tym czasie? Z tym pytaniem zwróciłem się do ojca Leonarda Bieleckiego OFM. Na pewno jakoś dajemy radę, ale ocena naszych decyzji przyjdzie z czasem. Ciężko jest powiedzieć, jak obecny brak możliwości kontaktu międzyosobowego przełoży się na ten późniejszy czas, gdy wszystko się unormuje. Póki co wspólnota Kościoła, jak całe społeczeństwo, przyzwyczaiła się już do pewnych rzeczy. Odnajdujemy się w tych ograniczeniach, obostrzeniach, które powoli przestają być nam obce – przyznaje franciszkanin. Ojciec Bielecki dodaje, że to czas na zadanie sobie kilku bardzo konkretnych pytań. Jak ja, człowiek wierzący, funkcjonuję teraz w Kościele? Jak we wspólnocie odnajduję Chrystusa? Na ile udaje mi się w tym czasie  iść drogą zbawienia? 

Tęsknota za liturgią 

Czy wierni łatwo wrócą do kościołów, gdy minie dyspensa związana a pandemią? Jedni przychodzą do kościoła, bo naprawdę kochają Chrystusa. Nie mogą żyć bez Jego Ciała – to dla nich Pokarm konieczny do życia. Ale są też osoby, które przychodzą, „bo trzeba”, bo tak ich ktoś kiedyś nauczył. I to od tego, kto w jakiej jest grupie, zależy najbardziej to, czy z łatwością wróci do kościoła. Ostatnie zwiększenie limitu wiernych, którzy mogą uczestniczyć w liturgii już wpłynęło na to, że w kościołach jest więcej ludzi. Niektórzy mówią wprost: „Nareszcie, wreszcie! Ta msza święta przez Internet to jednak nie jest to samo…”.

fot. EPA/IAN LANGSDON

Wracają z utęsknieniem, czas bez liturgii nie był dla nich łatwy. Ale dla tych, którzy już wcześniej dyspensowali się z różnych przyczyn od mszy świętej, taki okres „usprawiedliwionej nieobecności w kościele” (tym fizycznym) może przyczynić się do pogłębienia niezrozumienia tego, czym jest liturgia, wspólnota i Eucharystia. Będzie im łatwo powiedzieć:Nie mogłem, nie chciałem” mówi o. Bielecki. Franciszkanin zauważa, że to jest pytanie o to, co się dzieje w sercu człowieka. Jego zdaniem powrót do kościoła jest ogromnym wyzwaniem duszpasterskim. – Tu nie chodzi tylko o to, by ludzi mądrze przyciągnąć do kościołów. Przy okazji tego powrotu można przeprowadzić masową katechezę, na temat tego, czym jest Kościół, Eucharystia i nasze życie. To jest szansa – zobaczymy, czy damy radę – przyznaje zakonnik. Zaznacza też, że ludzie będą oczekiwali jakiegoś konkretnego, duszpasterskiego przywitania. 

Przeczytaj też >>> O. Leonard Bielecki OFM: Pielgrzymujemy, by spotkać się z Bogiem [ROZMOWA]

fot. EPA/SEBASTIEN NOGIER

Świat realny i wirtualny 

Dla ojca Leonarda obecność duszpasterska w sieci nie jest niczym nowym. Od lat prowadzi popularnego vloga „Bez sloganu”. Przy okazji pandemii musiał jednak całe duszpasterstwo przenieść do Internetu. – Staramy się z duszpasterstwem akademickim i poakademickim regularnie spotykać na wideokonferencjach. Prowadzimy spotkania, mamy swoich prelegentów. Mój współbrat z Jerozolimy robi nam wykłady z Pisma Świętego – opowiada o. Bielecki. Mój rozmówca zauważa, że zmienił się sposób myślenia o formacji, która teraz odbywa się online. Problemem jest za to przeżywanie wspólnoty.  – Jesteśmy stęsknieni swojej obecności, ale spotkanie kogoś tylko na ekranie daje bardzo płaską relację. Chcemy dowiedzieć się, co u drugiej osoby – ale to idzie bardzo opornie.  Co trójwymiar, to trójwymiar – przyznaje franciszkanin. O. Leonard zaznacza jednak, że opór przed tym kontaktem online jest dobrym znakiem. – To pokazuje, że my jako ludzie nie jesteśmy stworzeni do świata wirtualnego, ale do tego realnego. Wielu jest już zmęczonych tym światem wirtualnym – i to dobrze. 

Potrzeba bliskości 

Poznański duszpasterz zwraca tez uwagę na niezaspokojoną obecnie potrzebę bliskości. Nawet będąc na mszy w kościele – stoimy oddaleni od siebie, na twarzach mamy maseczki. Tymczasem, jak zwraca uwagę ojciec Leonard, bliskość jest nam potrzebna.To widać nawet po sposobie spowiadania się. U nas spowiadamy w salce duszpasterskiej, odległość między kapłanem a penitentem jest dość duża. Niektórzy są bardzo skrępowani – jak mają mówić przez te dwa metry? Ta odległość wpływa na zachwianie bardzo intymnej sytuacji – przyznaje franciszkanin. Potrzebę bliskości widać mocno, gdy ludzie chcą przekazać znak pokoju – a nie mogą tego zrobić.  Widać ją, gdy wychodzą z kościoła, chcą zwyczajnie porozmawiać, ale nawet nie wiedzą, czy mogą. To czas, w którym wspólnotę Kościoła budujemy w innym wymiarze, bardziej duchowym. Ale nie zapominajmy, że człowiek to dusza i ciało i my tego wymiaru obecności ciała też potrzebujemy. Obyśmy jak najszybciej mogli znów być blisko siebie.

fot. EPA/IAN LANGSDON

Szanse 

Zapytałem ojca Bieleckiego o szanse, które wiążą się z obecna sytuacją. Gdzie widać nadzieję. Mój rozmówca zwrócił uwagę na to, że na parafiach, które mogły medialnie niedomagać, został wymuszony pewien progres. Trzeba było zorganizować transmisje, otworzyć się na ludzi. To jest duża i potrzebna szansa technologiczna dla Kościoła. Ludzie chcą wiele rzeczy załatwiać przez Internet. Musieliśmy nadgonić pewne braki w Kościele – przyznaje o. Leonard. Franciszkanin zwrócił też uwagę, że trwająca pandemia uświadomiła nam, czym jest Kościół i pragnienie Eucharystii. Ludzie Kościoła bardzo szybko zareagowali i zaczęli nauczać – jakie formy rozgrzeszenia, o co chodzi w obowiązku niedzielnym mszy świętej, jak uczestniczyć w transmisji eucharystii online… Do ludzi Kościoła dotarło, że mamy dziurę katechetyczną – wśród ludzi dorosłych. I tę dziurę trzeba teraz jakoś zasypać. Powrót będzie dobrym momentem na pokazanie wartości wspólnoty Kościoła – czym jest wspólnota, kim jesteśmy dla siebie nawzajem, co to znaczy, że jest Komunia Święta z Jezusem, jaka jest wartość sakramentu pojednania – mówi o. Leonard Bielecki. Zakonnik zauważa, że ten czas uświadomił nam też wartość kapłaństwa i liturgii „na wyciągnięcie ręki”, która na Zachodzie nie jest taka oczywistością. Uświadomiliśmy sobie, co by się wydarzyło, gdyby nie było powołań. Gdybyśmy chcieli uczestniczyć w sakramentach – a nie moglibyśmy. My teraz mamy księży, ale nie mogliśmy uczestniczyć w tym wymiarze Kościoła. Gdy coś tracimy, to zaczynamy doceniać to na nowo. Rzeczy, które były dla nas zwyczajne, powinny teraz nabrać wartości daru – dzieli się o. Bielecki.

Przeczytaj też >>> Ks. Andrzej Kobyliński: pandemia przyspieszy galopującą laicyzację młodego pokolenia [OPINIA]

fot. EPA/SEBASTIEN NOGIER

Zagrożenia 

Musiałem zapytać też o zagrożenia, jakie w nadchodzącym czasie widzi ojciec Leonard Bielecki. Poznański franciszkanin zauważa, że część ludzi straci do siebie zaufanie. To na pewno będzie spory problem – i walka o odbudowanie tego zaufania. O to, by na nowo nie bać się drugiego człowieka. Ojciec Leonard obawia się też wyjałowienia, które może pojawić się w ludziach będących na peryferiach Kościoła. Przypuszcza, że może być im trudniej odnaleźć się w Kościele, wejść w głąb wspólnoty. Wciąż nie wiadomo, kiedy zniesiona zostanie dyspensa, jak długo potrwa. To może prowadzić do tego, że niektórym będzie łatwiej znaleźć usprawiedliwienie, by nie pójść w niedzielę na liturgię.Ja rozumiem, że potrzebny jest sens w praktyce, ale bywa, że praktyka także przybliża nas do sensu. Dla mnie to jest pytanie o wyjałowienie pragnienia, które jest w człowieku – pragnienie bycia blisko z Bogiem, bycia blisko na liturgii, przede wszystkim w sakramentach – kończy o. Leonard Bielecki. 

Zobacz także
Wasze komentarze